Nieśmiertelny obcas

Wysokie obcasy są dziś symbolem kobiecego stylu. To nasz „znak rozpoznawczy”. Stukamy nimi idąc ulicą – jesteśmy wyższe i czujemy się seksownie. Zyskujemy dzięki nim pewność siebie i niepowtarzalny urok. Kojarzone są współcześnie z kobietami, ale okazuje się, że nie były one zawsze atrybutem typowo kobiecym. Mają bardzo długą historię, towarzyszą nam od starożytności.
/ 24.01.2008 01:11
Wysokie obcasy są dziś symbolem kobiecego stylu. To nasz „znak rozpoznawczy”. Stukamy nimi idąc ulicą – jesteśmy wyższe i czujemy się seksownie. Zyskujemy dzięki nim pewność siebie i niepowtarzalny urok. Kojarzone są współcześnie z kobietami, ale okazuje się, że nie były one zawsze atrybutem typowo kobiecym. Mają bardzo długą historię, towarzyszą nam od starożytności.

Pierwsze buty powstały w czasach starożytnych. Miały być przede wszystkim wygodne i pełniły funkcje ochronne. Podeszwa była robiona ze skóry, trzcin albo papirusu. Miały płaską podeszwę i osłaniały stopy przed ostrymi kamieniami. W 1500 roku w Europie odkryto obcas. Miały go wtedy tylko buty męskie. Służył do lepszego utrzymania stopy w strzemionach. Obcas miał swoje logiczne uzasadnienie. Szybko stał się modny, nosiły go przede wszystkim klasy wyższe i kojarzył się powszechnie z dobrobytem.

Do mody damskiej zawitał dopiero w 1533 roku, kiedy to Włoszka - Katarzyna Medycejska brała ślub z księciem Orleanu. Miała zaledwie 14 lat, ale wiedziała, że do ślubu chce mieć zrobione w Wenecji buty na obcasach.
Krążą plotki, że wynalazcą wysokich obcasów - w formie, którą znamy do dzisiaj - był sam Leonardo Da Vinci! Prawdziwy człowiek renesansu.
W połowie XVI wieku popularne stały się koturny. Był to jeden szeroki obcas, najczęściej umieszczany na środku podeszwy – różnił się od dzisiejszej koturny, bo nie był szerokości i długości całej podeszwy. Przez jego za małe rozmiary chodzenie na takich koturnach było bardzo niewygodne i niestabilne. Im wyższy był status społeczny kobiety, tym wyższe koturny nosiła. Ich wysokość często przekraczała 50 centymetrów! Dlatego bogate kobiety miały przy sobie zawsze kilku służących, którzy pomagali im... chodzić.

XVIII wiek przyniósł modę na niższe obcasy, wiązało się to z Rewolucją Francuską. Wysokie obcasy kojarzono z burżuazją, przeciwko której występowano, więc siłą rzeczy najmodniejsze stały się buty na niskich obcasach, a nawet zupełnie płaskie.
Maria Antonina – królowa Francji opływająca we wszelkie luksusy, szła na ścięcie w 1793 roku w butach na obcasach o wysokości ponad 5 centymetrów. Taki los czekał wszystkich, którzy pozostali wierni „burżujskiej modzie” na wysokie obcasy i nie wyrzekli się swojej ideologii oraz stylu bycia.

Dopiero pod koniec XIX wieku wysokie obcasy wróciły do łask. Coraz rzadziej noszone były przez mężczyzn. W 1888 roku w Stanach Zjednoczonych otwarta została pierwsza fabryka wysokich obcasów.

Wiek XX przyniósł wiele modyfikacji obcasa. Powstawały ekstrawaganckie projekty obcasów – spirali, obcasów – przecinków, obcasów z korka, drewna i pleksi. W 1937 roku swoją karierę zaczął jeden z najbardziej zasłużonych projektantów butów – Roger Vivier. Jego klientami byli między innymi Beatlesi, aktorka Ava Gardner i królowa Elżbieta II. Tworzył buty bogato zdobione, a ich obcasy ozdabiał na różne sposoby. Sam mówił o swoich butach, że są to rzeźby. Od 1953 roku projektował buty dla Diora. Jego dzieła można oglądać w Metropolitan Museum w Nowym Jorku.

Można śmiało powiedzieć, że obcasy są nieśmiertelne. Przeszły już długą drogę, a ciągle są modne. Zmieniają nieco formę i wysokość, ale ich idea zostaje niezmienna. Chcemy się podwyższyć. Dzięki nim poruszamy się z większą gracją. Prostują nas automatycznie i dodają kilka centymetrów.

Dzisiaj możesz wybierać pomiędzy różnymi stylami. Szpilki dla odważnych, niższe i grubsze obcasy dla mniej wprawionych, zwężające się ku dołowi dla tradycjonalistek i słupki dla ceniących klimaty retro. Współczesna moda lubi każde obcasy, o ile Ty czujesz się w nich dobrze.

Ada Sagała

Redakcja poleca

REKLAMA