Przepis na udane święta

Jak sprawić, by tegoroczne Boże Narodzenie upłynęło w spokojnej, rodzinnej atmosferze? Psycholog podpowiada.

rodzina, Święta, Boże Narodzenie

O świątecznych tak i nie, rodzinności i zatrzymaniu się na chwilę, wybaczeniu
i nierobieniu niczego na siłę rozmawiamy 
z doktorem Andrzejem Wiśniewskim, psychologiem 
i psychoterapeutą 
z Laboratorium Psychoedukacji 
w Warszawie.

Dlaczego tyle oczekujemy od świąt? Spokoju, rodzinności, cudownych prezentów… Rzadko tak jest.
– Marzenia i oczekiwania idą swoją drogą, a rzeczywistość swoją. Tak jest w naszej kulturze, że święta mają być czasem spokoju, miłości, pogodzenia się. To piętno tradycji. Im większe, tym jest trudniej, bo w święta kontakty między ludźmi niezwykle się zagęszczają. Rodzina spotyka się i o ile na początku jest jeszcze miło, to z każdym dniem nasilają się trudne uczucia – pretensje do innych, złości, które można na jakiś czas powstrzymać, ale na dłuższą metę nie. Okazuje się, że mimo życzeń i deklaracji ludzie się niewiele zmienili i nadal grają nam na nerwach. We wszystkich rodzinach tak jest, choć w różnych w różnym stopniu. W święta życie rodzinne się nasila, ale nie chce iść w stronę tego, co podpowiadają nam nasze marzenia czy życzenia.

W święta nie da się nadrobić tego, na co na co dzień brakuje czasu.
– No nie. To jeszcze zależy, co oznacza nadrobić. Bo jeżeli polega to na tym, że przyjmuje się jakieś postanowienie, to na krótką metę to zadziała, ale na długą nie. Bo problemy życia rodzinnego nie wynikają z braku wiedzy, dlaczego się tak dzieje, ale z emocji. Dużą rolę grają tu uczucia, a je niełatwo kontrolować, ujarzmiać czy im zaprzeczyć.

Nie można więc dać dzieciom rodzinnego, ciepłego wspomnienia z dzieciństwa?
– Jeżeli święta mają decydować o wspomnieniu z dzieciństwa, to raczej próżny trud. Święta są takie, jakie jest życie rodzinne na co dzień. Jeśli dzieci z codziennych kontaktów nie wynoszą dobrej wiedzy i doświadczeń, np. że ludzie się kłócą, ale potrafią się godzić, mają różne zdania, więc o tym dyskutują, że się przytulają, a dzieci w niedzielny poranek mogą przyjść do łóżka rodziców i się pokotłować, to święta niewiele zmienią. Zwłaszcza dziś, gdy wszystko jest dostępne. Dawniej np. pomarańcze pojawiały się w sklepach tylko na święta i wtedy faktycznie było inaczej, bo były trochę lepsze jedzenie i wyczekane prezenty. Ale dziś? Gdy właściwie dzieci wszystko mogą mieć na co dzień?

A czy sposobem może być ucieczka od rodziny? Na przykład wyjazd w góry.
– Większość rodzin nieźle funkcjonuje w okresach kryzysu, gdy ktoś z rodziny wpada w jakieś kłopoty. To mobilizuje. Myślę, że nie warto zrywać kontaktów z rodziną czy doprowadzać do ostentacyjnego rozstania
tylko po to, by się uchronić przed odrobiną trudnych uczuć. Więzy między ludźmi to wartość i warto robić wiele, by je zachować. Dlatego spotkajmy się z rodziną w Wigilię, ale w pierwszy czy drugi dzień świąt możemy wyjechać czy spędzić je 
w domu. I wtedy możemy postawić granicę: „Słuchajcie, wyjeżdżamy lub chcemy odpocząć, zamykamy się w domu i nie będziemy nikogo odwiedzać ani przyjmować”. To jest OK. Ale w święta trzeba być z rodziną. Tak uważam.

Taki życiowy kompromis.
– Coś takiego. Zresztą ja podejrzewam, że w większości rodzin ludzie się spotykają trochę na zasadzie takiego kompromisu.

Aleksandra Sobieraj/Mamo To Ja
Oceń artykuł 0 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
ela2010.12.17 14:08
A jakie prezenty? Mam w rodzinie sześciolatka i chce mu kupić coś porzytacznego. Najlepiej, żeby się dzięki temu czegoś nauczył
Raport specjalny
Kalkulator Ciąży
Wpisz pierwszy dzień ostatniej miesiączki:
Dzień Miesiąc
Rok Długość cyklu
oblicz tydzień ciąży oblicz datę zapłodnienia oblicz datę porodu
Księga imion - Chłopiec Księga imion - Dziewczynka