POLECAMY

z bratową w jednym pokoju :(

napisał/a: jesica2 , 2009-02-17 09:45
Witam wszystkich, nie wiem od czego zacząc tyle tego jest ale opisze w skrócie a Wy prosze ocencie sytuacje i mnie (czy przypadkiem nie jestem fiziu-bziziu).

Kiedy moja przyszła bratowa zaszła w ciąże moi rodzice stwierdzili ze do wesela moze mieszkac z nami ( poniewaz ma Ona trudna sytuacje rodzinna) pokoj dziele z moim bratem którego szanuje i wiadomo nigdy mi nie przeszkadzał jesli byl a pracuje i jest w mieszkaniu raz na tydzien i znowu wyjezdza, wiec rodzice wcisneli mi bratowa do pokoju ( ja sie z tym OKROPNIE czuje jak moge mieszkac z obca mi osoba we wlasnym pokoju ;( fakt faktem znamy sie juz z 8lat ale poczatki naszej znajomosci byly straszne kłotnie wyzwiska itp itd po kilku latach z czasem i wiekiem to sie zmienilo zaczelam czuc do niej zaufanie wiecej rozmawiac itp.

Sytuacja sie pogorszyla kiedy kilka razy nagadala cos na mnie do mojego brata, mowila jak sie dogaduje z chlopakiem bo skoro do mnie przychodzi moj chlopak to siedzi z nami albo wychodzi i wogole nieraz to tak namieszala ze sie z bratem nie odzywalismy do sibie przez to ale zywili do siebie nienawisc..


Pierwszy tydzien kiedy sie wprowadzila nie moglam dac sobie rady z tym plakalam krzyczalam ze NIE CHCE TAK MIESZKAC!! ale rodzice byli wtedy dlas mnie jeszcze gorsi :( pozniej kiedy juz zaczelam akceptowac ok 3 tyg. byla sielanka dogadywalysmy sie i wogole super od paru dni znowu mnie trzyma i nie chce nie chce tak mieszkac chce czuc sie swobodna u siebie w pokoju chce spedzic czas ze swoim chlopakiem u mnie jak kiedys, czy to jest nienormalne co pisze ??

Moi rodzice tak uwazaja... :( ze nie mam serca, ze jak moge tak postepowac, ale dlaczego onui mnie nie rozumia ze ja nie potrafie mieszkac z kims w pokoju tzn bratowa, moja mama caly czas mi wpaja ze jej nienawidze a tak nie jest bosze nie jest tak!!!! ;( lubie ja, lubie z nia pogadac posmiac sie pozartowac ale nie moge mieszkac ;( wczoraj wynikla taka aferaa bylismy u cioci która zna cala sprawe bardzo dobrze i znowu zaczelam sie zalic bo weszlismy na ten temat mieszkania i mowilam cioci ze mi nie odpowiada jej zachowanie bo taka jest prawda nie zawsze komus cos odpowiada (ale wydaje mi sie ze mieszka ze mna i dlatego mi w niej wszystko przeszkadza) ale naprawde ja lubie :) i mama znowu swoej i mi na sile wciska ze ja jej nienawidze i dlatego tak sie dzieje, i ze chodze po rodzinie i gadam ze nie chce z nia mieszkac w pokoju a nie chodze i nie gadam tylko jak gdzies jestesmy w rodzinie i ktos mnie pyta jak mi sie mieszka z A.... to mowie ze okropnie i wtedy sie rozczulam i mowie ze mi zle a w rodzinie niby kazdy mnie rozumie TYLKO NIE RODZICE, i dogaduje mi ze jestem jak jej jakas tam siostra która przez takie wlasnie zachowanie ma spierd... zycie i ze nie wiadomo co mnie wzyciu czeka to po co chodze i gadam ;( ja juz nie wytrzymuje z tym wszystkim... :(

Prosze powiedzcie czy ja robie zle czy co jest wogole grane ?? ;(
Nie potrzebuje jak to moja mam twierdzi ze gadam do wszystkich jak mi zle tylko po to zeby mi wspolczuli a tak nie jest nie potrzebuje wspolczucia chce tylko zeby mi ktos powiedzial jak widzi to wszystko , sa tacy co mowia mi ze zle sie zachowuje ze powinnam normalnie to zaakceptowac to wtedy uwazam ze jesli ktos tego nie przezyl na wlasnej skorze mieszkania we wlasnym domu z obcym w pokoju to nie wie jak to jest :(
napisał/a: ~gość , 2009-02-17 09:52
No cóż, wydaje mi się, że trochę przesadzasz.
Oczywiście rozumiem, ze każdy chce mieć prywatność itd. Ale z tego co napisałaś, to jest wyjątkowa sytuacja. Twója bratowa jest w ciąży, na swoją rodzinę nie ma co liczyć, wiec gdzie ma zamieszkać jeśli nie u przyszłego męża??

Myślę, ze zachowujesz się trochę egoistycznie. Na pewno jest Ci ciężko. Ale przecież to nie będzie trwało wiecznie.

Tak narzekasz, a masz jakiś pomysł, żeby zmienić obecną sutyację?? Gdzie bratowa mogłaby ewentualnie zamieszkać??
napisał/a: Monini , 2009-02-17 09:58
jesica napisal(a):Moi rodzice tak uwazaja... ze nie mam serca, ze jak moge tak postepowac, ale dlaczego onui mnie nie rozumia ze ja nie potrafie mieszkac z kims w pokoju tzn bratowa, moja mama caly czas mi wpaja ze jej nienawidze a tak nie jest bosze nie jest tak!!!!


z jednej strony rozumiem Twoja sytuacje, ja tez mieszkalam w jednym pokoju z bratem i kiedy przychodzil do mnie moj obecny maz, tez chcialam miec troche prywatnosci, a z tym bywalo roznie... a z drugiej strony rozumiem poniekad sytuacje, w jakiej znalazla sie Twoja przyszla bratowa, pewnie nie miala sie gdzie podziac, jej musi byc naprawde glupio, szczegolnie kiedy tak mowisz... Ciezko tu cokolwiek zaradzic, moze poprosisz ja zeby w jakis dzien nie wiem wychodzila gdzies z kolezankami czy tam odwiedzila rodzine, zebys mogla swobodnie spotkac sie z chlopakiem? Moze to byloby wyjscie. A druga sprawa to sie zastanawiam, jak sie pomiesciecie w 1 pokoju, kiedy bedzie juz dziecko, no chyba ze jest on na tyle duzy.
Powinniscie wypracowac jakis kompromis, bez tego ani rusz.
napisał/a: jesica2 , 2009-02-17 10:07
mamy mieszkac razem "niby" do lipca, ale tak jak napisalam na kncu ze ktos jesli nie przezyl tego na wlasnej skorze to naprawde nie wie jak to jest, łatwo jest tylko kazdemu powiedziec ze no bo co tam przesadzasz itp itd, ale nie wiem czy jesli byscie mialy taka sytuacje to czy byloby wam wesolo ;]
napisał/a: kasia_b , 2009-02-17 10:21
jesica, zgadzam się z wypowiedziami poprzedniczek - wiem tez że i Tobie łatwo nie jest ja pokój z Mama dzieliłam więc wiem, ale sytuacja w rodzinie jest chwilowa jak piszesz z- podejrzewam, że po ślubie brat z żoną sami będą chcieli mieć odrobinę intymności i pewnie też będą szukać mieszkania - spróbuj ich sytuacje zrozumieć bo im tez nie ejst łatwo - Ty możesz im "przeszkadzać"

a tak w ogóle ile masz lat ??
napisał/a: ~gość , 2009-02-17 10:21
jesica, bez obrazy ale wydaje mi się, że są gorsze tragedie na świecie
Pytałam więc jak chciałabyś rozwiązać ten problem, nie odpowiedziałaś.
napisał/a: sorrow , 2009-02-17 10:23
jesica, jesteś mimowolnym uczestnikiem konkretnej sytuacji. Masz nie odpowiedzialnego brata, który zrobił dziecko dziewczynie (rozumiem, że się z nią jeszcze nawet nie ożenił). Wasi rodzice poczuli się odpowiedzialni za niego i przyjęli dziewczynę do siebie. To dla nich tez nie była łatwa decyzja. Trudno... takie sytuacje się zdarzają, a to że ty tutaj jakby nie "zawiniłaś" nie ma znaczenia. Skoro dziewczyna ma zostać do lipca, to od ciebie tylko zależy jak ten czas spędzisz. Czy wesprzesz rodziców, czy uprzykrzysz im życie jeszcze bardziej. Nawet nie rozumiem co aż tak bardzo ci nie pasuje. Rozumiem, że brak wcześniej posiadanej prywatności, ale co poza tym? Co aż tak ważnego, żeby się żalić naokoło i żeby dręczyć rodziców? Jeśli masz jakieś konkretne uwagi co do dziewczyny, to je przedyskutuj... ale tylko konkrety, bo "ja tak nie chcę" wygląda na żalenie się rozkapryszonego dziecka. Dlatego rodzice w ten sposób reagują na twoje żale. Rozmawiaj z nimi o konkretach uwzględniając zaistniałą sytuację, na którą nie masz wpływu.
napisał/a: jesica2 , 2009-02-17 10:50
nie jest tak ze ja od miesiaca chodze i sie wkurzam tym, tylko bylo tak na poczatku kilka dni, i teraz czyli po jakims juz miesiacu mieszkania razem od dwóch dni mni etrzyma ze nie potrafie mieszkac i juz, ja Was rozumie ze uwazacie ze zle robie bo sama kiedys tak uwazalam jak moja kolezanka nie chciala sie zgodzic na mieszkanie ze swoim szwagrem i siostra w pokoju i tez mowila ze no cos Ty itp itd nikt z Was tego nie przezyl na wlasnej skorze to latwo jest pisac ale daje sobie "reke uciac" ze jesli którąś/egoś to spotkalo nie bylby zachwycony ;/ ktos pytal ile mam lat mam 23 lata studiuje pracuje ( oczywiscie z moja bratowa pracuje) i to jest tak rano razem wstajemy siedzimy 9godz w jednym biurze wychodzimy razem z pracy bo do jednego domu jedziemy, i wieczorem kiedy niearz chce miec czas dla siebie i nie spotykam sie z chlopakiem tez siedzimy razem no to to jest juz uprzykszajaceee!!!
nie wiem byc moze nie jestem swiadoma tego ze jej nugdy nie lubilam i nadal nie lubie a wciskam sobie ze ja lubie, hehale ja lubie noo.. co mnie denerwuje denerwuje mnie to jak rodzice przestali mnie widziec od kad ona mieszka potrafia bez niczego powiedziec mi cos przykrego a ona wtedy siedzi i sie smieje wtedy mnie strzela i robie na zlosc i sie wkurzam ze z nami mieszka ! i wiele jest takich jeszcze sytuacjii...
napisał/a: ~gość , 2009-02-17 17:01
ja uwazam tak jak poprzedniczki. przesadzasz troche. jakbys Ty potrzebowala pomocy i ona by sie tak zachowywala jak Ty to tez mialabys pretensje ze swinia itp. nie wiesz co Cie w zyciu czeka...
sama mieszkam z bratem w pokoju wiec co nieco wiem...
podobnmie jak jestem u narzeczonego i w jednym pokoju spimy ja on i jego siostra
napisał/a: ~gość , 2009-02-17 18:03
a ja bede oryginalna.
Uważam że nie przesadzasz.
Sama przeżyłam podobną sytuacje i wiem co to znaczy. Byłam na miejscu Twojej bratowej...
Ustal z rodzicami do kiedy i to kategorycznie. Przedłużająca się taka sytuacja może spowodować konsekwencje w przyszłości
(u mnie tak jest, mam baaardzo zły kontakt ze szwagrem).
Jesteś przeciez dorosła i nagle ni stąd ni zowąd musisz płacić za cudze błędy (błędy Twojego brata).
Rozmaiwaj z rodzicami o Twojej sytuacji.
Ty czujesz się skrępowana.
Ja rozumiem że ona jest w trudniejszej sytuacji niż Ty, ale nie można komuś "z wygody" wciskać kogoś do pokoju, bo tak jest taniej...
To niech brat coś wynajmie i zarobi na swoją rodzinę...
napisał/a: AGATA44 , 2009-02-18 00:29
UFF CO ZA SYTUACJA
po pierwsze masz rację, każdy ma prawo do prywatności, już widzę te blokowe pokoiki, w których mieści się tapczan, meblościanka i nie ma czym oddychać
po drugie zapytaj rodziców czy nie wezmą jej do swojego pokoju? szczególnie, że jak piszesz dość charakterna, w końcu to oni zdecydowali się ja wziąć do siebie
po trzecie radzę porozmawiać bezpośrednio z bratem, bez świadków, bez wzajemnego oskarżania się, po prostu zapytaj jaka jest jego/ich sytuacja i co zamierza i czy w ogóle coś zamierza
ja widzę tylko 2 możliwości, albo wyprowadzą się oni, albo ty
jeżeli dojdziesz do wniosku, że oni się nie ruszą to radzę ci zacząć szukać lokum, bratowa zaraz urodzi i w pokoju będziecie we trójkę, a dojeżdżający brat powiększy ci dodatkowo demografię pokoju.
Pisałaś, że masz 23 lata i pracujesz, więc niebawem skończysz studia, radzę ci szukać czegoś poza domem, może wspólnie z chłopakiem? w końcu ty też kiedyś się z domu rodziców wyprowadzisz, może to dobry moment...
Powodzenia.
napisał/a: sorrow , 2009-02-18 01:03
AGATA44 napisal(a):po drugie zapytaj rodziców czy nie wezmą jej do swojego pokoju? szczególnie, że jak piszesz dość charakterna, w końcu to oni zdecydowali się ja wziąć do siebie

Hmm... to nie mieszkanie wynajmowane na spółkę przez sublokatorów :). Póki co, to mieszkanie jej rodziców i jakby nie patrzeć mogą z nim robić co chcą.

Rzeczywiście najlepiej by było, żeby brat, który był na tyle dorosły, żeby postarać się o dzidziusia zabrał teraz (przyszłą) żonę do siebie. Póki co nie bardzo w tym kierunku sytuacja się rozwija... zwłaszcza, że on pojawia się w domu raz na tydzień. Autorka tematu mogłaby się wyprowadzić... wiek ma odpowiedni. Pytanie tylko co dla niej cięższe... samodzielne życie, czy współdzielenie pokoju.