Sroczka kaszkę warzyła...

Nie potrzebujesz drogich zabawek edukacyjnych, wybranych miejsc i czasu, by rozbawić swoje maleństwo, a co więcej – nauczysz go wielu praktycznych rzeczy.

Pamiętasz na pewno te zabawy z dzieciństwa. O raku-nieboraku, o czapli, która po desce chodziła, o panu, który, jedzie na koniku, o kominiarzu na drabinie... Kiedy zaczynasz recytować te króciutkie wierszyki, ręce same układają się do zabawy, prawda? Jeśli będziesz w ten sposób bawić się ze swoim maluszkiem, szybko przekonasz się, że i jego łapki próbują powtarzać charakterystyczne ruchy. A to go nie tylko będzie cieszyć...

Dlaczego warto?
Bo nie potrzebujesz drogich zabawek edukacyjnych, wybranych miejsc i czasu, by rozbawić swoje maleństwo, a co więcej – nauczysz go wielu praktycznych rzeczy. Stare, sprawdzone zabawy sprawiają, że dziecko:

- Ćwiczy sprawność rączek, dzięki temu w przyszłości szybciej opanuje umiejętność ubierania się, zapinania guzików, wiązania sznurowadeł, potem rysowania i pisania.
- Poznaje własne ciało. Dotykanie wnętrza dłoni dziecka sprawia, że coraz częściej rozluźnia zaciśnięte piąstki. Zabawy te ułatwią mu wyczucie rączek, nóg i palców. Budują w umyśle malca mapę jego ciała. Gdy śledzi ruchy twoich rąk, ćwiczy również percepcję wzrokową, koncentrację uwagi, a kiedy próbuje klaskać, doskonali koordynację ruchów.
- Uczy się nowych słów, gdy słucha recytowanych przez ciebie wierszyków. Podejmuje też pierwsze próby dialogu. Jeśli często bawisz się z malcem np. w "Kosi, kosi łapci", stymulujesz rozwój mowy także dlatego, że ośrodki ruchowe w mózgu znajdują się w sąsiedztwie ośrodków mowy.
- Zaspokaja potrzeby emocjonalne, bo śmiejąc się i bawiąc, spędza czas z kochaną mamą. A ponieważ zabawy te dostarczają mu wielu pozytywnych przeżyć, wzrasta na optymistę, który ma zaufanie do innych ludzi.

Umysł chłonny jak gąbka
Dziecko uczy się przez zabawę. Różne bodźce, które dociarają wówczas do jego mózgu, rozwijają go i sprawiają, że powstają w nim nowe połączenia. Ale malec nie potrzebuje superszkoleń, by się rozwijać – fantastyczną "lekcją" są proste zabawy paluszkowe. Kiedy przychodzi na nie czas? Baw się tak z malcem od pierwszych dni jego życia. Na początku tylko delikatnie go dotykaj, leciutko opukuj ciałko opuszkami palców. A gdy zacznie śledzić wzrokiem ruchy swoich własnych rączek, wkładać je do buzi, przyglądać się im z zainteresowaniem (tak się dzieje mniej więcej od trzeciego miesiąca życia), zacznij pokazywać mu pewne elementy z paluszkowych zabaw, wzmacniając je słowami. Na początku maluch będzie w nich biernie uczestniczyć, jedynie cię obserwując. Potem zacznie powtarzać niektóre ruchy rąk, w najróżniejszy sposób je łącząc. Czasem nieporadnie, myląc się i gubiąc jedne, a inne z kolei przesadnie podkreślając.
Najpiękniejsze polskie miasta w świątecznej scenerii. My już czujemy magię świąt!

Śmiejcie się i bawcie do woli
Staraj się, by takie zabawy sprawiały dziecku przyjemność. Nie wolno go przestraszyć czy zaniepokoić. Czułość i delikatność wzbudzą zaciekawienie, lęk i niepewność zniechęcą do zabawy. Kiedy więc rak-nieborak wędruje po brzuszku maluszka, szukając miejsca do "uszczypnięcia", pamiętaj, że naciskanie żołądka wypełnionego mleczkiem nie będzie przyjemne, podobnie jak najdelikatniejsze nawet "bieganie" po skórze, kiedy malec jest senny, zmęczony. Ten sam rak-nieborak szalejący po gołych pleckach, rączkach i nóżkach przed czy po kąpieli, sprowokuje do śmiechu i stanie się ulubioną zabawą dziecka. Będzie uważnie śledziło twoje ruchy, wyczekując na ten najważniejszy moment, kiedy poczuje delikatne szczypnięcie.

Powtarzaj, bez końca powtarzaj
Dłuższe wierszyki, będą wymagały powracania do początku, powtarzania niektórych fragmentów. Im młodsze dziecko, tym więcej powtórzeń i pokazywania na palcach, że: Ten pierwszy – nasz dziadziuś, a obok – babunia. Największy – to tatuś. A przy nim – mamunia. A to jest – dziecinka mała! Tralalala la la! A to – moja rączka cała! Tralala la la.
Malec nauczy się naśladować twoje ruchy, wyprzedzać je i przytrzymywać ci ręce w chwilach, kiedy emocje będą największe. Z czasem połączy wypowiadane słowa z ruchami swoich paluszków.

To się opłaca!

Kiedy powtarzasz te same sekwencje ruchów, sprawiasz, że dziecko zyskuje poczucie bezpieczeństwa. Wie, co się za chwilę wydarzy, czeka na to i nie rozczarowuje się. Ma przy tym bliski kontakt z tobą lub tatą – najważniejszymi osobami na świecie.
Zabawy paluszkowe pozwalają także rozładować napięcie, wyzwalają radosne reakcje, angażując całe ciało i, co bardzo ważne, nigdy nie kończą się niepowodzeniem. Weź więc maluszka na kolana i powtarzaj: Jedzie, jedzie pan, pan, na koniku sam, sam. Przez góry, przez góry, przez lasy, przez lasy, róóów! Przy słowie "rów" rozłącz nogi, by malec mógł w niego "wpaść". Wywołasz salwy śmiechu! Nie mówiąc już ośtym, że udoskonalisz w ten sposób zmysł równowagi... Udanej zabawy!

Tekst: Krystyna Zielińska, psycholog, logopeda
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)