5 korzyści z zimowych spacerów z dzieckiem

Zimą łatwo się zarazić. Nie tylko różnymi infekcjami, ale także miłością do ruchu na świeżym powietrzu. I bardzo na tym skorzystać.

fot. Fotolia

Ruch na świeżym powietrzu sprawia, że dzieci są zdrowsze. To wiadomo nie od dziś. Ale zimą jakoś łatwiej o tym zapomnieć. A może górę biorą obawy, że w taki ziąb można się raczej tylko przeziębić... Skoro więc wyjście z domu bywa trudnością, podajemy kilka dodatkowych powodów, by zaplanować wyprawę, gdy śnieżno i mroźno. Przekonaj się, że warto. Zobacz, dlaczego!

1. Jest bardziej pogodny

Czy wśród małych saneczkarzy widać smutne buzie? Owszem, czasem zdarzają się trudne chwile, gdy przytrafi się bolesny upadek. Ale zwykle radość szybko osusza łzy. Dzięki wydzielanym podczas ruchu hormonom szczęścia (tzw. endorfinom) dziecko pozostanie w pogodnym nastroju i będzie mniej marudzić po powrocie do domu. Pomoże mu w tym też światło słoneczne. Zimą każda jego porcja działa jak lekarstwo.

2. Szybciej się uczy

Dzieci aktywne fizycznie szybciej się uczą. A dlaczego? Bo podczas ruchu lepiej ukrwiony jest mózg. Wraz z krwią dociera do niego więcej tlenu (dzięki zimowym zabawom może być go nawet o 70% więcej) oraz glukozy, która jest paliwem dla mózgu. Bieganie i skakanie przyczynia się do powstania nowych połączeń nerwowych. Może to właśnie podczas jazdy z górki maluchowi uda się wreszcie zrozumieć, która to strona lewa, a która prawa.

3. Jest spokojny i zdrowo zmęczony

Zabawa na świeżym powietrzu to dobry sposób na pozbycie się nadmiaru energii, odstresowanie i ostudzenie emocji (co przydaje się szczególnie rozentuzjazmowanym dwulatkom). Maluchowi, który spędza zimą większość czasu w mieszkaniu, bardzo brakuje przestrzeni i swobody. Jeśli nie ma szansy na zaspokojenie swojej potrzeby ruchu, trudność może mu sprawić skupienie się na spokojnej zabawie. Gdy na zimowym spacerze dziecko wykrzyczy się i wybiega, po powrocie do domu chętniej zajmie się układaniem klocków albo po prostu zmęczone uśnie.

4. Trenuje swoją wytrwałość

Chyba nikt bardziej niż sportowcy nie wie, jak ważna w osiąganiu sukcesów jest wytrwałość. Twoje dziecko może się o tym przekonać właśnie dzięki zimowej zabawie. Zjeżdżanie z górki jest bardzo przyjemne, ale aby tej przyjemności zaznać, trzeba najpierw wdrapać się na szczyt. Nawet jeśli maluch nie ma ochoty ciągnąć pod górkę sanek i wyręczysz go w tym ty lub tata i tak musi pokonać tę trasę. W ten sposób poznaje prostą zasadę, że wysiłek jednak się opłaca.

5. Jest sprawne fizycznie

Z nosem w zaspie i rączkami na plecach – jeśli upadać, to raczej nie tak. Trening czyni mistrza. Chodzenie po śniegu jest dobrym ćwiczeniem na zgrabne ruchy i refleks. W efekcie zamiast od razu przewracać się na śliskiej drodze, twoje dziecko będzie z wdziękiem łapać równowagę. A ile wiary we własne możliwości z tego płynie! To co? Ubieramy się ciepło, wychodzimy z domu? I koniecznie zabieramy ze sobą sanki!

... a może już czas na narty?

Na sankach można jeździć bez ograniczeń wiekowych. Niemowlę, które pewnie siedzi, możesz wozić na sankach z oparciem, a z nieco starszym dzieckiem zjeżdżać z górki. Trzylatek sam spróbuje sił na małym zboczu. Na uprawianie pozostałych sportów zimowych razem z dzieckiem trzeba trochę poczekać.
  • Narty zjazdowe – przygodę z nimi zaczynają dzieci w wieku około czterech lat.
  • Biegówki – wymagają od dziecka mniejszych umiejętności niż narty zjazdowe. Może zmierzyć się z nimi usportowiony trzylatek.
  • Łyżwy – pierwsze kroki na lodowisku mogą stawiać dzieci cztero-, pięcioletnie.
  • Snowboard – kiedyś uważano, że nauka jazdy na snowboardzie jest możliwa dopiero wtedy, gdy maluch pewnie poczuje na dwóch nartach. Teraz jazdy na desce uczą się sześcio-, a nawet pięciolatki.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)