Polskie marki PRL - które marki z przeszłości warto kupować

Polskie marki kosmetyczne które wracają fot. FREE/kolaż Polki.pl
Używały ich wasze mamy. Teraz same chętnie sięgamy po ich produkty.
Małgorzata Machnicka / 06.09.2016 10:29
Polskie marki kosmetyczne które wracają fot. FREE/kolaż Polki.pl

Z dzieciństwa, poza moją letnią sukienką w kolorowe paski, plackiem drożdżowym babci i wędrówkami po górskich szlakach, najlepiej pamiętam zapachy kosmetyków mojej mamy. Pachniały słodko, pudrem i watą cukrową. Może właśnie dlatego, te nuty zawsze znajdują się w perfumach, które wybieram?

Pamiętam, jak podglądałam ją, gdy się malowała. Zawsze wtedy przychodziła mi do głowy myśl, że chcę być dokładnie taka sama jak ona. Z utęsknieniem wyczekiwałam chwili, kiedy i ja będę mogła  używać tych cudeniek zamkniętych w przepięknych opakowaniach. Zdarzały się momenty, że mama pozwalała mi pomalować usta i wtedy czułam się jak tytułowa gwiazda z piosenki Magdy Fronczewskiej, mojej idolki z lat dziecięcych.

Dopiero teraz, po kilkunastu latach, poza zapamiętaną "Piątką" Chanel i paletą cieni do powiek od koleżanki ze Stanów, wiem, że większość z tych kosmetyków to wyczekane w kolejkach produkty polskich marek. Jakie to szczęście, że te, które tak dobrze mi się kojarzą, nadal potrafią doskonale odnaleźć się na rynku. Albo po paru latach nieobecności, powrócić.

Marka Barwa

Historia marki rozpoczęła się w 1949 roku. Na początku działalności skupiona była wokół środków czystości. W latach 50-tych pojawiły się farby do włosów na bazie naturalnych składników, a w latach 70-tych mydło powszechne i płatki mydlane - Spoiwo (pamiętam doskonale jak u mojej babci na warszawskiej Pradze stały na półce pomiędzy żeliwną wanną i pralką Frania). Lata 80-te to przede wszystkim produkcja szamponów, balsamów, środków czyszczących, polerujących i konserwujących.


fot. materiały prasowe marki Barwa


fot. materiały prasowe marki Barwa

Wydarzenia z lat dziewięćdziesiątych, w tym procesy prywatyzacyjne doprowadziły do przemian organizacyjnych wewnątrz firmy. W połowie lat 70-tych udało się nawiązać kontakty handlowe z Afryką, gdzie Barwa sprzedawała mydło powszechne. Dało to szansę na rozwój przedsiębiorstwa, udoskonalenie parku maszynowego i wprowadzanie produktów z unowocześnioną formułą.


fot. materiały prasowe marki Barwa

Obecnie Barwa posiada w swojej ofercie ponad 100 produktów między innymi: kosmetyki pielęgnacyjne, kosmetyki dla dzieci, szampony, mydła i środki czystości. Moje pierwsze doświadczenia z marką, to głównie linia Siarkowa - która z nas nie używała jej w czasach podstawówki? Przez te kilkanaście lat moja cera zmieniła się, ale nie zmieniło się moje uwielbienie do marki. Doskonała jakość za niską cenę - czego chcieć więcej? Moim absolutnym faworytem jest olejek do kąpieli o zapachu piżma.

1. olejek pod prysznic Białe Piżmo, cena 39,90 zł, 2. szampon jajeczny regenerujący z kompleksem witamin, cena 7,90 zł, 3. krem siarkowy długotrwale nawilżający, cena 17,90 zł, 4. masło do ciała Zielona Oliwka, cena 29,90 zł

Marka Celia

Pamiętacie czerwoną szminkę na toaletkach waszych mam? Jesteśmy niemal pewne, że były to szminki marki Celia. Każda Polka miała ją w swojej łazience. Jej receptura została opracowana w 1959 roku przez inżynierów z polskiego przedsiębiorstwa. Jak wspominał jeden z jej twórców, Stanisław Trusiewicz: "Traktowano ten nasz wynalazek z przymrużeniem oka - firma odżegnywała się wówczas od kosmetyki - ale że inicjatywy nie tłumiono, więc wbrew wszystkiemu pomadka do warg powstała i nadaliśmy jej imię Celia, nie przewidując jeszcze wówczas, jak sławna stanie się w przyszłości".

Marka Celia szminką stoi. W 1971 roku stworzyła kolekcję transparentnych pomadek w 11 kolorach, za którą otrzymała nagrodę "za postęp techniczny". Furorę robiły szminki utlenialne Magic w 5 kolorach - zmieniały zabarwienie po nałożeniu na usta (np. żółta szminka dawała zabarwienie różowe, a niebieska amarantowe). Sama pamiętam taką zieloną, regularnie podkradałam ją mamie.

Firmowy salon otwarto przy ulicy Wspólnej w Warszawie. Przychodziły do niego aktorki, dziennikarki i modelki. Co więcej, nie tylko Polki chwaliły Celię. Kobiety z innych krajów bloku wschodniego również ją uwielbiały - kosmetyki eksportowane są do Bułgarii, Rumunii i Związku Radzieckiego. Kosmetyki za granicą sprzedawały się tak dobrze, że w salonie trzeba było ograniczać sprzedaż na osobę. Cały towar bowiem rozchodził się w ciągu jednego dnia!


fot. materiały archiwalne Celia


fot. materiały archiwalne Celia

Transformacja ustroju w Polsce na przełomie lat 80-tych i 90-tych, sprawiła, że marką zainteresowała się jedna z czołowych i dynamicznie rozwijających się polskich firm kosmetycznych. W październiku 2007 roku marka trafiła pod skrzydła doświadczonej na rynku firmy DAX Cosmetics. Efekt? Marka Celia odradza się, a po jej produkty znów chętnie sięgają wszystkie Polki.

1. matujący fluid korygujący, cena 8,90 zł, 2. tusz do rzęs pogrubiająco-wydłużający, cena 3,90 zł, 3. lakier do paznokci, cena 7,90 zł, 4. szminka, cena 12,90 zł

Pani Walewska - Miraculum

Krem w słoiczku ze szkła w kolorze atramentu i złotą nakrętką - kilkadziesiąt lat temu to synonim luksusu. Miała albo marzyła o nim, każda Polka. Do tej pory doskonale pamiętam jego zapach. Mieszanka konwalii, róży i jaśminu i ta gęsta, śnieżnobiała konsystencja tworzyła absolutnie idealną mieszankę, którą nie sposób było z czymś pomylić. Kremy i perfumy Pani Walewska występują pod szyldem polskiej firmy, założonej w 1924 roku w krakowskiej suterenie (sama linia stworzona została w latach 70-tych). Pod koniec XX i na początku XXI polski rynek zalały produkty z zachodu i kobiety zaczęły czerpać z tego całymi garściami. Ale nic dziwnego, wszystko, co pochodziło z zagranicy w tych czasach, wydawało się lepsze. Linia Pani Walewska całkiem niedawno powróciła w odświeżonej formie i... okazało się, że to doskonały ruch ze strony Miraculum. Polkom wystarczyło tylko o niej przypomnieć, by znów pozwoliły jej wrócić na podium. Najlepszym tego potwierdzeniem była mina mojej babci, gdy otworzyła prezent urodzinowy ode mnie. Widziałam, że przypomniały jej się właśnie czasy młodości.

1. dezodorant Gold, cena 9,90 zł, 2. woda White, cena 25,90 zł, 3. krem tłusty do twarzy, cena 16,90 zł, 4. mydło Noir, cena 2,80 zł

Pollena - Biały Jeleń

To dość niesamowite, jaką przemianę wizerunkową przeszła marka Biały Jeleń. Do niedawna kojarzona była po prostu z szarym mydłem, teraz uważana jest za jedną z lepszych polskich marek. Bo naturalna, bo hypoalergiczna, bo bezpieczna. Nie wiem czy wiecie, ale to kolejna polska firma, która wywodzi się z produkcji środków czystości. Powstała w 1921 roku, kiedy to Fabryka Przetworów Tłuszczowych w Trzebini rozpoczęła produkcję szarego mydła (przypomnijmy, że na początku używane było głównie jako środek piorący). W 1929 roku, po przejęciu fabryki przez koncern Schicht-Lever, produkcja zostaje przeniesiona do Warszawy. Tuż po wojnie produkowano tu zasypkę dla dzieci, maść przeciwko świerzbowi i syrop przeciwkaszlowy. Następnie poszerzono produkcję o mydlane proszki do prania, pasty podłogowe (tak, to ten dobrze znany zapach parkietów w szkołach podstawowych), proszek do szorowania, proszek do mycia naczyń.

W 1982 roku firma została przekształcona w Zrzeszenie Producentów Chemii Gospodarczej Pollena. Ze względu na prostą recepturę mydło Biały Jeleń w okresie PRL-u było jednym z najpowszechniej dostępnych typów mydeł wykorzystywanych zarówno do celów higieny osobistej, jak i gospodarczych.

1. sól do stóp, cena 11,90 zł, 2. mydło, cena 7,90 zł, 3. krem do rąk, cena 7,90 zł, 4. balsam do ciała, cena 14,90 zł

Alba 1913

Mieczysław Rychlicki jako młody chemik po studiach w Berlinie w poznańskim laboratorium buduje podstawy firmy farmaceutycznej. Nadaje jej nazwę Alba i szybko doprowadza do jej rozkwitu w okresie międzywojennym. Mimo wojny udaje mu się ocalić receptury leków i kosmetyków. Zawsze inspirowały go osiągnięcia medycyny chińskiej i wszystko co związane z wykorzystaniem ziół. W latach 30. XX wieku w Albie produkowany był m.in. Argol (tzw. Prawdziwa Esencja Karmelitańska), Hien Fong oraz podstawowe produkty kosmetyczne pod kilkoma znakami towarowymi (Czibi, Mata Hari, Neja). Tradycyjne zachowane do dziś receptury Mieczysława Rychlickiego są podstawą marki Alba1913.

W 1939 roku firmę przejmuje niemiecki okupant. W 1945 roku armia radziecka podczas "wyzwalania" Poznania częściowo niszczy budynki Alby. Trzy lata później Mieczysław Rychlicki przystępuje do odbudowy. W 1953 roku jednak władze rosyjskie wywłaszczają firmę, a budynki przeznaczają na produkcję zamków do drzwi. Synowa Mieczysława, Katarzyna, specjalistka w technologii farmaceutycznej, mieszkając wraz z mężem Rajmundem Rychlickim i trojgiem dzieci we Włoszech postanawia reaktywować rodzinną firmę. Zachęcona przez męża wznawia produkcję sztandarowego kremu Alby – Argolu, zakładając włoskie laboratorium Thyment. Katarzyna wraz z mężem przenieśli firmę do Poznania, nadając jej nazwę Alba Thyment. Katarzyna została również prezesem firmy, a w 1996 roku do Suchego Lasu. W 2006 roku Łukasz Rychlicki, wnuk Mieczysława przejmuje kierownictwo w firmie. 

To jedna z tych marek, której kiedyś zupełnie nie znałam. Być może ani mama ani babcia nie używały kultowego Argolu. Dzisiaj mam ochotę testować dosłownie wszystko - przede wszystkim dlatego, że to polska marka z długoletnią tradycją, a po drugie za piękne opakowania w stylu retro.

1. krem galeniczny do rąk i stóp, cena 50 zł, 2. odżywcze masło do ciała, cena 125 zł, 3. olejek witalności, cena 95 zł, 4. płyn galeniczny do mycia ciała, cena 50 zł

 

Redakcja poleca

REKLAMA