POLECAMY

„Mali ludzie, łamiący charaktery tym potężnym, wspaniałym zwierzętom”. Najgorsze jest bezinteresowne okrucieństwo...

Prezes Fundacji Tara: „Targi koni w Skaryszewie to największa rzeźnia w Europie”.

Małgorzata Machnicka / 5 miesięcy temu
„Mali ludzie, łamiący charaktery tym potężnym, wspaniałym zwierzętom”. Najgorsze jest bezinteresowne okrucieństwo... fot. Fotolia

Skaryszew, największe targi koni w Europie. Nie są to jednak prestiżowe aukcje, jakie znamy z Janowa Podlaskiego. Ogromna większość koni, po makabrycznym transporcie, trafi na rzeź.

Setki koni i setki ludzi stłoczonych jest na niewielkiej przestrzeni. Handlarze bardzo często szarpią zwierzęta i traktują je w okrutny sposób. Duża część osób chodzi z kijami w rękach, które służą tylko i wyłącznie do bicia zwierząt.

Uwaga! Na polskich plażach można spotkać focze szczenięta

Na stronie pomagam.pl, Magdalena Szmigiera, relacjonuje jak naprawdę wyglądają targi, nazywane "Świętem Konia":

Nazywam się Magdalena Szmigiera. Od 2013 roku jeżdżę do tego piekła, które nazywają "Świętem Konia" w Skaryszewie. Tuż przed oficjalnym rozpoczęciem tego targu jest noc i to właśnie wtedy setki a nawet tysiące koni przyjeżdża na targ, żeby pojechać na rzeź. Klacze, źrebaki, ogiery, wałachy, na targu to mięso, Ich życie jest wyceniane na kilogramy, 9-10zł za kg mięsa, a źrebak jest droższy o złotówkę.

Trzecim i ostatnim koniem, którego uratowałam była siwa zimnokrwista klacz. Cham, który był jej właścicielem biegał z nią po targu i rozpędzał ludzi cały czas. Ona była wystraszona, cały czas rżała, ślizgała się po mokrym podłożu. Bała się swojego oprawcy. Transport mój już czekał, Barbi – bo tak się nazywa natychmiast została odkupiona i zaprowadzona do samochodu. Zaraz po niej dołączył Gniady, lecz coś było nie tak... Ona cały czas rżała, wołała kogoś, zapytałam tego gamonia czemu "Ona tak rży"? A on – "Bo dzieciak na pace stoi". Coś we mnie pękło! Jak to dzieciak stoi? Czemu nie jest z matką? Przecież ja w tej chwili rozdzieliłam rodzinę! Czas się zatrzymał. Transport z rżącą matką do swojego syna odjechał do domu, ona zostawiła dziecko, stoi na pace. I w tym momencie pytanie – ile za dziecko? Patrzę do piterka... Zostało mało, nie wystarczy, nie mam miejsca na kolejnego konia, ale matka pojechała.

Pani Magdalena kupiła też i tego konia, ale w trakcie oczekiwania na transport zdarzyły się rzeczy, po których przeczytaniu nóż się w kieszeni otwiera. Oto ciąg dalszy jej relacji:

Dzięki Monika Mankiewicz udało się uratować dziecko. 4 go konia. Dołożyła brakujące pieniądze, każdy wyłożył ostatnie grosze i wykupiliśmy dziecko. Niestety synek na pace czekał długo aż transport odstawi Matkę i Gniadego w bezpieczne miejsce. Ok godz 11 jak konia zabieraliśmy aby Go pilnować pijana hołota z targu zaczęła Go oprawiać, mojego, wykupionego o 6 rano dzieciaka, zaczęli Go tłuc, On próbował uciekać… Również dostało się osobom, które zabierały dzieciaka od tych oprawców !!! Zostali pobici bo bronili naszego już wykupionego dzieciaka końskiego !!! To jest skandal, pijani skur***le pokazujący swoją moc? mali ludzie, łamiący charaktery tym potężnym, wspaniałym zwierzętom… niech was szlag trafi !!!!

Organizacje broniące praw zwierząt zapowiedziały wykup koni. Pieniądze pochodzą z publicznej zbiórki. Obrońcy zwierząt alarmują, że konie są traktowane w skandaliczny sposób, a wiele z nich wyrusza wprost do rzeźni.

Jeszcze raz dziękuję WSZYSTKIM, którzy pomogli mi uratować te życia końskie! Nie mogę przestać myśleć o tych, które właśnie jadą w tirach. Jestem roztrzaskana na milion kawałków, dziękuję wszystkim, którzy ratowali te biedne, przestraszone konie z tego holokaustu!


fot. pomagam.pl

Fundacja Tara w tym roku wykupiła 150 koni i przewiozła je do swojego wrocławskiego schroniska. Zwierzęta są też skupywane przez inne fundacje i osoby prywatne. Kupcy spotykają się jednak z niechęcią handlarzy, którzy ze znanych tylko sobie powodów wolą sprzedawać zwierzęta na mięso, zamiast sprzedać je fundacji.

Chcesz pomóc koniom? Zbiórka pieniędzy organizowana jest na pomagam.pl


fot. pomagam.pl
 

Tagi: konietargi
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/5 miesięcy temu
Wzruszył mnie ogromnie Pani artykuł. Jestem wstrząśnięta tym co dzieje się na "święcie koni" w Skaryszewie. Mieszkam niedaleko tego miejsca i jestem szczęśliwą posiadaczką konia uratowanych od "pijanych hodowców - chamów", którzy w swych relacjach ze zwierzętami używają nie tylko kija ale i drutu w roli wędzidła. Nie planowałam zakupu konia, jednak po tym, co tam zobaczyłam i nie tylko tam, bo wielu "hodowców" również w swoich stajniach źle traktuje te zwierzęta - głodząc i bijąc, postanowiłam wydać pieniądze odłożone na samochód i zakupić taką biedę. Nie żałuję, bo moje życie wywróciła do góry nogami. Moja klacz to najlepsza przyjaciółka pod słońcem, mimo swojej ogromnej wagi (ok. 900 kg) jest bardzo ostrożna i delikatna i wspaniale zintegrowała się z innymi zwierzętami. Nosi mojego syna na grzbiecie i chodzi za nami jak pies. Nie wyobrażam sobie jak ludzie mogą krzywdzić konie - bić, katować, nie dbać. Moja Holka zostanie już z nami do końca swoich dni i składam fundusze na zakup kolejnego "skaryszewskiego biedaka" bo warto. Nic tak nie cieszy rano jak rżenie na powitanie, ona czeka codziennie i tęskni bardziej...pozdrawiam i dziękuję autorce za ten artykuł.