POLECAMY

Nadchodzi najbardziej depresyjny dzień w roku. W poniedziałek lepiej zostać w łóżku?

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że najbardziej depresyjny dzień w tym roku, tak zwany Blue Monday, wypada 16 stycznia. Dlaczego i czy faktycznie jest się czego bać?

Marta Słupska / 10 miesięcy temu
Nadchodzi najbardziej depresyjny dzień w roku. W poniedziałek lepiej zostać w łóżku?  fot. Fotolia

Czy Blue Monday, czyli – w dosłownym tłumaczeniu – „smutny poniedziałek”, jest naprawdę najbardziej depresyjnym dniem w roku? Zanim to sprawdzimy, zacznijmy od tego, kto i w jaki sposób go odkrył i czy… nie mamy do czynienia z farsą.  

Weź dług oraz pogodę i podziel je przez niski poziom motywacji

Jest rok 2004. Cliff Arnall, brytyjski psycholog i pracownik Cardiff University, podejmuje się wyznaczenia najbardziej depresyjnego dnia w roku, który określa nazwą „Blue Monday”. Jeśli myślicie, że określa go na chybił-trafił, to jesteście w błędzie: Arnall wyprowadza w tym celu skomplikowany wzór matematyczny, w którym uwzględnia czynniki psychologiczne, meteorologiczne, a nawet ekonomiczne.

Najbardziej depresyjny dzień ma się więc wiązać nie tylko z porą roku i niewielkim nasłonecznieniem, ale też świadomością, że nie dopełniliśmy postanowień noworocznych, a po świętach i sylwestrze jesteśmy – mówiąc krótko – spłukani. W związku z tym dzień ten wypada zwykle w styczniu.

Wzór ten wygląda następująco:

Oznaczenia podane we wzorze to:

  • M – niski poziom motywacji,
  • Na – poczucie konieczności podjęcia działań,
  • W – pogoda,
  • D – dług, debet,
  • d – miesięczne wynagrodzenie,
  • T – czas od Bożego Narodzenia,
  • Q – niedotrzymanie postanowień noworocznych.

Wygląda poważnie i naukowo, prawda? Okazuje się jednak, że wielu badaczy podważa dokonania Arnalla i określa prowadzone przez niego wyliczenia jako pseudonaukowe…

Czy depresja wywodzi się... z jelit?

Blue Monday to ściema?

Zacznijmy od tego, że Arnall został zdemaskowany: uczelnia Cardiff University zaprzeczyła, że prowadzi on na jej wydziale jakiś projekt naukowy. W opublikowanym w The Guardian oświadczeniu przedstawiciele uczelni podkreślili, że Arnall jest byłym korepetytorem, który zakończył współpracę z Cardiff University… blisko rok przed publikacją swoich rewelacji.

Co więcej, algorytm stworzony przez Arnalla został wyśmiany przez badaczy, w tym przez Deana Burnetta, neurobiologa z wydziału psychologii Cardiff University, który określił go jako „farsę” z „bezsensownymi pomiarami”. Tym samym Blue Monday został uznany za pseudonaukę, którą nie warto się przejmować. W artykule, w którym pierwszy raz opisano teorię najbardziej depresyjnego dnia roku, miały się zresztą znajdować nazwiska… opłaconych wykładowców uniwersyteckich, którzy zgodzili się na poparcie tezy Arnalla w zamian za sowite wynagrodzenie. A wszystko przez agencję reklamową Porter Novelli, która miała stworzyć taki materiał. Mówi się nawet, że to ona, a nie Arnall, jest odpowiedzialna za powstanie teorii związanej z Blue Monday.

Jaki z tego morał? Nie wierzmy we wszystkie tego typu rewelacje i nie obawiajmy się 16 stycznia – coś takiego jak „najbardziej depresyjny dzień roku” to najwyraźniej jedynie wymysł speców od marketingu!

Gwiazdy, które wygrały z depresją!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)