Jak to jest u Was z dietami??

napisał/a: kratka4, 2008-01-07 20:59
:) Dziewczyny jestem ciekawa jak to jest u Was z dietą??Czy przyniosły rezultat??Czy waga sprzed nie wróciła??Pytam ,bo już chyba setny raz sie odchudzam i jakoś nie bardzo mi to wychodzi.Czasem brak silnej,czasem namówi mnie ktoś na ciacho i tak juz przeszłam chyba wszystko.Raz nawet zamówiłam sobie kropelki na odchudzanie(schudłam oczywiscie tylko w portfelu)Jednym słowem stosowałam wiele diet,ale jakoś nie dłużej niż dwa miesiące wytrzymałam.Bardzo chce schudnąć,więc prosze Was podpowiedzcie mi ,jak to zrobić ,żeby wytrzymać.Może są osoby na tym forum,którym udało sie zrzucic zbędne kilogramy utrzymać dietę i wagę :)
Proszę o rady,będe wdzięczna :D
napisał/a: dudek2, 2008-01-07 21:21
Ja zmieniłam na stałe styl życia - w szczególności odżywiania: zero fast foodów, nie jem przed snem, mało słodyczy, mało tłuszczu zwierzęcego - stawiam na oliwę z oliwek, orzechy, nasiona dyni i słonecznika. Jem 5-6 razy dziennie, małe porcje, nie pojadam. Dużo piję - różne herbatki, zwłaszcza zieloną. Poza tym: ruch to podstawa!
napisał/a: katharina22, 2008-01-07 22:28
Ja też dołączam się do pytania, proszę o rady ;)
napisał/a: kratka4, 2008-01-07 23:37
Powiem Wam dziewczyny,że jak sobie przypomne moje odchudzanie to była z góry wielka porażka.Kiedyś postanowiłam ,że nie bede jadła tylko piła.No i skończyło sie na tym,że po 3 dniach nie wytrzymałam i sie tak obżarłam,że chyba dwa razy tyle nadrobiłam na wadze.
Potem mój kolejny "genialny"pomysł,o którym pisałam na początku,to kropelki na odchudzanie.Kosztowały 160 zł(3 lata temu)nie dość,że nie schudłam ani grama,to myslałam,że mnie mąz powiesi za moje pomysły.
W końcu wkurzona w tamtym roku wybrałam sie do dietetyczki.I to był strzał w 10.Wszystko mi wytłumaczyła dała dietę 1300-1400 kalorii,zero alkoholu(nawet malutkiej ilości)zero mięsa wieprzowego,słodyczy.
Dieta składa sie z 5 posiłków.śniadanie,drugie sniadanie,obiad ,podwieczorek i kolacja.
Dobrała mi pory o których mam jeśc,na obiad drób,jajak lub ryby do wyboru.Słuchajcie w ciągu dwóch miesięcy schudłam 10 kg.To było najlepsze co mnie w zzyciu mogło spotkać,Radośc jaką miałam z tego powodu siegała niemal zenitu.No i..........no własnie jak zawsze jest jakieś ale.
Zaczęło się robić ciepło grile,imprezy przy piwku znajomi i moją diete szlak trafił.Przytyłam znowu(już nie tyle ale zawsze coś)i nie mogłam sie zmobilizowac do tego,żeby zacząc ją znowu stosować.
I kolejny mój pomysł.??Kupiłam pas wibrujący z nadzieją,że schudnę.I co??Pas leży i czasem go używam.
Ale od Nowego Roku znowu stosuje tą dietę i jak narazie sie trzymam.Dodoatkowo uzywał pasa,żeby skóra była jędrna.Zawzięłam się i obiecałam sobie,że schudnę.Tylko boję się,że sie złamie,tak jak ostatnio.Brak mi silnej woli i tego ,że czasem nie potrafie powiedzieć NIE.I to mój cały problem własciwie
Rozpisałam się,ale chcę Wam powiedzieć,że ta dieta jest naprawde skuteczna.Ja kocham chleb,ziemniaki i tu nie muszę z tego rezygnować ,tylko jest w odpowiednich proporcjach.Tylko ta woja słaba wola mnie dobija.Jak mam z nią walczyć??Boję się że nie wytrzymam
napisał/a: jaga_baga, 2008-01-08 12:39
Na temat odchudzania i diet mogłabym napisać książkę. Odchudzałam się już tyle razy, że nawet nie pamiętam jak wiele. Metod i sposobów miałam nieskończenie wiele. W efekcie końcowym zrobiłam TO. Schudłam 30kg przez 6 miesięcy i wagę utrzymuję od 4 lat.

Jak do tego doszłam. To było postanowienie NOWOROCZNE.
Nie powiem było ciężko, nawet badzo ciężko. Tym bardziej, że moja waga była bardzo bliska 100kg. Załatwiłam to jednym cięciem. Kochałam cukierki, batoniki, ciasteczka oblewane czekoladą, wafelki, ciasta, i różne inne słodkości, rozkosze dla podniebienia. Dzień bez dużej ilości słodkości to dzień stracony. Odstawiłam słodycze, ziemniaki, makarony, pieczywo, zaczęłam powli się gimnastykować. Cera się poprawiła zniknęły wszystkie krosty i liszje a waga zaczęła spadać. Potem doszła siłownia 3 razy w tygodniu po ok. 2 godziny. Nie przerażały mnie spojrzenia młodych chłopaków i ich głupkowate usmieszki - "co ta gruba baba tu robi". Miałam swój plan - plan ćwiczeń i musiałam go wykonać. Na siłownie chodziłam 4 miesiące w ciągu 6tygodni "zgubiłam" 11kg. Stosowałam diete niskokaloryczną zaczerpnietą z gazet piszących o tej tematyce. Wiosną doszedł jogging. 40minut 3-4 razy w tygodniu, pokonywany dystans to jakieś 3,5km.
Nie było łatwo.
MIAŁAM "SILNĄ" SILNĄ WOLĘ.
UDAŁO SIĘ!!! Dziś przy wzroście 170cm ważę 67kg. Może nie jest to wymarzona Wasza waga, ale dla mnie jest to duże osiągnięcie. Warto było.
napisał/a: jaga_baga, 2008-01-08 13:19
Są i diety cud. Pozwalają schudnąć, ale w zasadzie to odwadniają tylko organizm. Efekt jest rzeczywiście jak po odchudzaniu, wyglądamy szczuplej, czujemy się lżej ale nie utrzymuje się on zbyt długo gdy wrócimy do "normalnego" odżywiania.
Są środki farmaceutyczne - suplementy diet - dostępne bez recepty, które wspomagają, ułatwiają odchudzanie ale nie ma niczego "za darmo".
Nie można najeść się do syta fastfodów, słodkości czy co tam lubicie najbardziej zarzyć tabletkę i legnąć na kanapie "w oczekiwaniu na cud", że tabletka zadziała i waga zacznie spadać, no nie, cudów takich nie ma.
Sama również wspomagałam się takimi tabletkami, takimi dietami cud, herbatkami przeczyszczającymi, tabletkami wspomagającymi spalanie tkanki tłuszczowej, kremami antycellulitowymi, poradami w kobiecych czasopismach.
Dieta + ćwiczenia + systematyczność = zamierzony efekt.
napisał/a: kratka4, 2008-01-08 19:55
Dziekuje Jaga za odpowiedź.Moje odchudzanie(nie zlicze nawet które to już)jest również moim postanowieniem noworocznym,wiec mam cichą nadzieje,że mi uda się zrzucic wagę tak jak Tobie.
Szczerze Ci gratuluję wytrwałości i silnej woli,której mi niestety brakuje.Mam nadzieje,że uda mi się wytrzymać.Dodam,że też mam wiele do zrzucenia
Pozdrawiam
napisał/a: dudek2, 2008-01-08 22:43
Ja stawiam na ruch, kobietki! Naprawdę działa! Nawet jeśli waga spadnie nieznacznie albo w ogóle, to i tak warto się ruszać. Po pierwsze - dla zdrowia i dobrego samopoczucia (wzrasta poziom hormonów szczęscia!), po drudie - dzięki gimnastyce ładnie kształtują się mięśnie. A nawet jeśli ktoś jest puszysty, a ma ładne mięśnie, jędrne, napięte ciało, to wygląda całkiem nieźle - i widać, że robi coś w tym kierunku :)
napisał/a: kratka4, 2008-01-08 23:50
Właśnie z tym ruchem u mnie jest kiepsko.Po prostu jestem za leniwa i tyle.Bieganiem sie meczę bo próbowałam i dostałam takiej zdyszki,że omal nie zemdlałam.Teraz zapisze sie na aerobik mam nadzieje,że coś to da.
W każdym razie dziekuję za wszystkie rady mniejsze i większe.Napewno działa to na mnie kojąco,skoro ktoś schudł to i ja mogę.
Jeśli jeszcze ktoś chciałby napisać cos na temat diet i wysiłku włożonego w odchudzanie to będę wdzieczna.
Jaga,jak udało Ci się utrzymać tą silną wolę,bo pisałaś że również odchudzałaś sie wiele razy??
Pisze dziewczyny co jadłyście ,jak Wam poszło,no i jaki efekt koncowy,bo to najważniesze ile kilogramów macie mniej
Pozdrawiam
napisał/a: dudek2, 2008-01-09 11:32
Moja dieta jest bogata przede wszystkim w otręby pszenne, płatki owsiane, nasiona słonecznika i dyni, orzechy właski, razowe pieczywo - z białego zrezygnowałam całkowicie. Mięso jem rzadko - ale nie dlatego, że uważam,iż tłuczy, ale po prostu nie przepadam za nim. Za to uwielbiam jeść ryby!
Poza tym często robię różne sałatki, surówki. Dużo owoców - zwłaszcza jabłka!
A do tego wszystkiego robię peeling ciała, masaż szorstką rękawiczką. Kremów odchudzających, tabletek, herbatek itp. nie stosuję, bo uważam, ze źle wpływają na organizm. Pozdrowionka!
napisał/a: kratka4, 2008-01-09 15:02
Dzieki Dudek
Czytałam ,że nasiona słonecznika orzechy włoski i pestki dyni maja dośc dużo kalorii,dlatego ich nie jadam.Za to z pieczywa nie zrezygnowałam,gdyż dziennie jadam tylko 4 kromki(2 na sniadanie i 2 na kolacje).Za mięsem też nie przepadam więc jadam jej rzadko i ryby też uwielbiam.
Widać każda z nas ma inne gusta i przyzwyczajenia,ale kazda uwaga jest mile widziana.
Dzieki i pozdrawiam serdecznie
napisał/a: jaga_baga, 2008-01-09 15:13
Dudek masz w 100% racje. Jesli chodzi o ruch, gimnastyka jest zbawienna.
Pamiętam czas kiedy biegałam - wieczorny albo poranny jogging, wracałam zmęczona niesamowicie, ale to było to, miałam inną chęć do życia,jakąś inną motywację. Hormon szczęścia - serotonina wydzielająca się podczas dobrego dotlenienia mózgu u mnie połączona była zwysiłkiem fizycznym, choć wracałam zmęczona, padnięta po joggingu to jednocześnie czułam się szczęśliwa. Podczas joggingu zawsze towarzyszyła mi ulubiona muzyka /dość szybka/.
Dziś niestety nie mam czasu na jogging wracam do domu późno po 20.30, wychodzę pare minut po 6.00. Bradzo mi tego brakuje. Czekam na cieplejsze i dłuższe dni by móc znowu włożyć dres, buty i słuchawki na uszy i pobiec przed siebie, przez chwile zapominając o codziennych przyziemnych problemach. :)