Sharon Stone

Dziś ma 47 lat, ale choć wraca na ekrany w „Nagim instynkcie 2”, nie jest już taka, jak dawniej...
Kiedy dwa lata temu pojawiła się w drugoplanowej roli w kiepskim filmie „Kobieta kot”, recenzenci pisali: „Szkoda, że taka gwiazda tak fatalnie kończy swoją karierę”. Wyglądało na to, że Sharon Stone rzeczywiście powoli znika z ekranu.

Producenci dawali jej do zrozumienia, że czasy świetności ma już za sobą. Przegrała rywalizację z Catherine Zetą-Jones o rolę w filmie biograficznym o życiu legendarnej gwiazdy Hollywood, Lany Turner. Nie dostawała żadnych ciekawych propozycji. W prasie pojawiały się tylko jej zdjęcia prywatne, na przykład ze spaceru z synkiem, a jej aktorstwo ograniczało się do podkładania głosu w kreskówkach. Ale okazało się, że przedwcześnie postawiono krzyżyk na Sharon Stone. W maju zeszłego roku zatriumfowała w Cannes. Skorzystała z okazji, że film Jima Jarmusha „Broken Flowers”, w którym zagrała, zdobył Grand Prix i starannie wyreżyserowała swój „powrót w wielkim stylu”. Na czerwonym dywanie pojawiła się olśniewająco piękna, z długimi blond włosami, szczupła, świetnie ubrana. Jakby młodsza i taka promienna... Następnego dnia jej zdjęcia obiegły cały świat. I wszyscy chcieli wiedzieć, co u Sharon Stone?

Instynkt macierzyński
Chętnie podzieliła się ze światem dobrą nowiną. Właśnie zaadoptowała drugiego synka. Mały Laird Vonne urodził się trochę przed czasem, więc niezwłocznie opuściła Londyn, gdzie kręciła drugą część „Nagiego instynktu” i przyleciała do szpitala w Teksasie. „Odkąd wzięłam maluszka na ręce, jestem jego matką i proszę wszystkich, by to uszanowali”, apelowała gwiazda.
Sharon długo dojrzewała do macierzyństwa. Dopiero u boku drugiego męża, Phila Bronsteina, wydawcy gazety „San Francisco Chronicle”, zapragnęła mieć dzieci. Po kilku poronieniach zdecydowała się na adopcję. Pięcioletni dziś Roan nie uratował tego małżeństwa. Bronstein, nazywany przez prasę amerykańską „El Macho”, nie odnalazł się w rodzinnym klimacie. O tym, że została zdradzona, Sharon dowiedziała się z gazet. „Kobiety może udają orgazmy, ale mężczyźni udają całe związki”, mówiła rozgoryczona. Dla „demona seksu”, za jakiego uchodziła, to było upokorzenie. Skończyło się rozwodem w styczniu 2004 roku. Rozstawali się w gniewie, kłócąc się o pieniądze i prawa do dziecka.

Pomimo małżeńskich kłopotów aktorka przyznaje, że zaraz po tym, jak adoptowała Roana, zaczęła starania o kolejną adopcję. Wie, jak ważne jest rodzeństwo, bo sama dorastała w wielodzietnej, kochającej się rodzinie. „Między rodzeństwem tworzą się więzy, których nikt nie zastąpi”, przekonuje. Bracia i siostry zawsze byli dla niej najbliższymi przyjaciółmi. To oni wraz z rodzicami czekali na przyjazd Sharon i Lairda do domu w Beverly Hills. „Ich pomoc wiele dla mnie znaczy. Jestem w końcu samotną matką”, mówi Stone.

Przez większą część życia Sharon skupiała się wyłącznie na swojej karierze. Pochodzi z Meadville w Pensylwanii, z robotniczej rodziny. Chciała wyrwać się z małego miasteczka i udało się. Ale praca modelki w Nowym Jorku szybko ją znudziła. Zaczęła próbować swoich sił jako aktorka. Zadebiutowała we „Wspomnieniach gwiezdnego pyłu” Woody’ego Allena, w 10-sekundowej sekwencji, w której całuje szybę. „Byłam zachwycona pracą z takim reżyserem”, mówi. „To, co wtedy czułam, można porównać tylko ze stratą dziewictwa”. Potem wystąpiła w kilku filmach, w trzeciorzędnych rolach, o których dziś nikt już prawie nie pamięta. „Grunt, że starczało mi na czynsz”, wspomina.

Nagi instynkt
Kiedy Arnold Schwarzenegger zaproponował jej udział w „Pamięci absolutnej”, nie przeczuwała, że tą rolą zwróci na siebie uwagę. Zresztą nie tylko rolą. W tym czasie uchodziła już za „kociaka bez zahamowań”. Kolekcjonowała mężczyzn. Niektórzy rzucali dla niej żony. Kwitowała to lekceważąco: „Nudziarze”. Nie odmawiała sobie seksu i miała do niego osobisty stosunek: „Lubię mężczyzn, których umysł sięga dalej niż penis”, mawiała, „ale trudno dziś takich znaleźć”. O jej inteligencji (jej IQ wynosi 154) w Hollywood krążyły legendy. Wiele razy w życiu przekonała się, że mężczyźni boją się kobiet nie dość że pięknych, to jeszcze mądrzejszych od siebie.

W poważniejszych związkach nie miała jednak szczęścia. Craig Grindell, syn bogatych fabrykantów, zginął w wypadku samochodowym, popisując się przed nią sportową corvettą. Podobny los spotkał jej następnego chłopaka – zginął w wypadku motocyklowym. Za plecami Sharon zaczęto szeptać, że przynosi pecha. Bała się miłości, nie chciała się angażować. W 1984 roku poznała na przyjęciu 33-letniego Michaela Greenburga, producenta filmowego, który został jej mężem. Niczego jej nie brakowało: futer, biżuterii, luksusowych jachtów i samochodów, ale ona marzyła tylko o jednym – o głównej roli w filmie. I dostała ją. Przez rok kręcili razem „Kopalnie króla Salomona” w Afryce. Film okazał się klapą, podobnie jak małżeństwo.

W 1989 roku jechała Bulwarem Zachodzącego Słońca. I nagle cios. Wypadek. Jej bmw nadawało się już tylko do kasacji. Miała złamane żebra i kręgosłup, zwichniętą szczękę i skręcone kolano. „Dziewięć miesięcy spędziłam w wózku inwalidzkim. Pięć godzin dziennie ćwiczyłam, by znów nauczyć się chodzić. Przyjaciele gdzieś się ulotnili. Poczułam się zagrożona. Zrozumiałam, że nikt mi nie pomoże i nikt mi nic nie da, jeśli sobie sama tego nie wywalczę”.

Miała 32 lata. I postanowiła pójść na całość. Lipcowy numer „Playboya” z 1990 roku stał się sensacją. Świat zobaczył Sharon Stone zmysłową, drapieżną i prowokującą erotyzmem. Reżyser Paul Verhoeven, kiedy tylko zobaczył tę sesję, wiedział, że jest jedyną kandydatką do roli demonicznej pisarki Catherine Tramell z „Nagiego instynktu”, choć scenariuszem interesowały się Michelle Pfeiffer, Geena Davis i Julia Roberts. Film sprawił, że trafiła do ścisłej hollywoodzkiej czołówki. Na sam szczyt.

Słynna scena z „Nagiego instynktu”, gdy Sharon zakłada nogę na nogę i nie ma bielizny, przeszła już do historii kina. Na początku lat 90. wywołała wiele protestów ze strony feministek, które zarzuciły aktorce, że popiera upokarzający wizerunek kobiety sprowadzonej do roli obiektu seksualnego. W obronie Sharon stanęła wówczas Camille Paglia, znana i wpływowa feministka. Tłumaczyła, że w tej scenie ofiarą nie jest kobieta, a przesłuchujący ją mężczyźni, zniewoleni pożądaniem.
„Wagina i własne zdanie to w Hollywood zabójcza kombinacja”, zwykła mówić Sharon Stone. Po zalotnej Marilyn Monroe, zmysłowej Brigitte Bardot nadeszły czasy wyzwolonej SS.

Instynkt miłości
Jednak nawet będąc na szczycie, aktorka zmagała się z problemami psychologicznymi. „Przez wiele lat nie potrafiłam się odnaleźć. Błądziłam, szukałam”, wspomina. „Wszystko zmieniło się we wrześniu 2001 roku, kiedy okazało się, że mam tętniaka mózgu. O mało nie umarłam. Przeszłam śmierć kliniczną. Leczyłam się przez rok, rehabilitowałam, żeby normalnie mówić i żyć. Ta choroba mnie zmieniła, dzięki niej zrozumiałam, co naprawdę się liczy”.

Stała się cieplejsza, wrażliwsza, współczująca. Aktywnie wspiera wiele organizacji charytatywnych, między innymi fundację badań nad AIDS Eltona Johna. Pomaga finansowo ośrodkowi dla bezdomnych w San Francisco. W 2003 roku zlicytowała swój pocałunek za 50 tysięcy dolarów, a całą sumę przeznaczyła na bezdomnych oraz Planet Hope – hospicjum dla dzieci, które założyła wspólnie z siostrą Kelly. Twierdzi, że dziś wyznaje inną hierarchię wartości. „Kiedyś kochałam swoją pracę, teraz kocham swoje życie”.

Zapewnia, że nie zamierza po raz trzeci wychodzić za mąż. Nie przeszkadza jej to umawiać się na randki. Ostatnio ze szkockim komikiem, o pięć lat młodszym Craigiem Fergusonem albo młodszym o 11 lat Rickym Fosem, byłym mężem Vanessy Williams. Ale to nie mężczyźni są dla niej teraz najważniejsi, a dzieci, rodzina. Dawniej nie do pomyślenia dla aktorki było łączenie pracy z macierzyństwem. Dziś czerpie z tej kombinacji wiele radości.
Kiedy zaproponowano jej udział w sequelu „Nagiego instynktu”, w reżyserii Michaela Caton-Jonesa, początkowo odmówiła. Rozważano wówczas kandydaturę Demi Moore i Ashley Judd, ostatecznie jednak Sharon Stone podjęła wyzwanie. Ponieważ praca nad filmem opóźniała się, Sharon zażądała odszkodowania. Producenci uznali jej wymagania za wygórowane. Z ich inspiracji zaczęły się pojawiać artykuły o jej rzekomej kłótliwości i skąpstwie. Przedstawiano ją jako nieznośną awanturnicę, z którą nie da się pracować.

Wreszcie w kwietniu 2005 roku Sharon Stone stanęła przed kamerami. Aktorka wiedziała, że czeka ją trudne zadanie, bo widzowie będą ją porównywać z Sharon Stone sprzed 15 lat. Dała z siebie wszystko, bo nowa wersja erotycznego thrillera okazała się równie pikantna, co pierwsza. Skutkiem czego miała być dozwolona w kinach tylko od 18 lat, a na to nie zgodzili się dystrybutorzy, którym zależy na szerokiej widowni. Film wrócił więc do montażowni, gdzie opracowano jego łagodniejszą wersję i w tej postaci trafi pod koniec marca na ekrany.

Tej wiosny zobaczymy Sharon Stone również w innej, nieznanej dotąd roli. Niedawno podpisała bardzo intratny kontrakt z Diorem. Będzie nie tylko twarzą koncernu; poproszono ją, by współtworzyła kampanię reklamową kosmetyków dla dojrzałych kobiet. „Czuję się dojrzała i szczęśliwa”, przekonuje aktorka. „I za nic w świecie nie chciałabym mieć znowu 20 lat”.

Magda Majewska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)