Sekrety urody Jessiki Alby

Większość facetów głosowała na nią w plebiscycie: „Idealna kandydatka na stałą dziewczynę”. Trudno im się dziwić.
Jej hobby to zamartwianie się o własne ciało. Tymczasem za to, co ona nazywa niezbyt perfekcyjną figurą, większość kobiet dałaby się pokroić. Jessica lubi jednak znajdować sobie powody do stresu: – Frustruje mnie to, że mam biodra. Choć z drugiej strony to przecież normalne, że kobiety mają takie rzeczy – mówi.

Cena piękna
Od dzieciństwa ma obsesję, że niespodziewanie utyje. Może dlatego, że wszyscy w jej rodzinie mają lekką nadwagę. Aby nie podzielić tego niechlubnego losu, Jessica już w wieku 12 lat sama gotowała sobie dietetyczne posiłki. W ogóle nie jada chleba i słodyczy. W jej diecie jest dużo białka, warzyw, owoców.

Krągła kobiecość
Środowisko, w którym się wychowywała, było bardzo katolickie. Rówieśnicy często krytykowali ją za odsłanianie ciała, bywała też oskarżana o prowokowanie mężczyzn. – To wszystko sprawiło, że nie umiałam zaakceptować swojej kobiecości. Wstydziłam się swoich kształtów do tego stopnia, że na plaży zamiast w bikini paradowałam w dżinsowych szortach – opowiada Jessica. Aktorka do dziś nie jest wolna od kompleksów. Przyznaje, że nie do końca lubi swoje nogi, krągłe biodra, niski wzrost. Jej ideałem jest wysoka i chłopięca sylwetka Gwyneth Paltrow. Potrafi jednak własne kompleksy obrócić w żart: – Zawsze chcemy mieć to, czego nie mamy – mówi. – Pewnie gdybym była koścista i wysoka, marzyłabym o ponętnych, kobiecych kształtach i niższym wzroście. Aktorka zaczyna z wiekiem widzieć jednak atuty swojej kobiecej sylwetki: – Krągłości są naturalne, bo przecież jesteśmy stworzone do rodzenia dzieci.

Ciało to niemało
Kiedy powiedziała rodzicom o swoich aktorskich marzeniach, ojciec lekko się zdenerwował: – To nie jest prawdziwa praca. Wszyscy będą chcieli cię rozebrać.
W słowach ojca było trochę racji. Jessica brała udział w sesjach zdjęciowych do wielu męskich magazynów. – Wtedy zawsze myślę o ojcu. Na zdjęciach muszę wyglądać tak, żebym nie umarła ze wstydu, kiedy tata będzie je przy mnie oglądał – mówi aktorka. W filmie „Fantastyczna czwórka” postać grana przez Jessicę w kilku scenach występuje nago. – To nie moje ciało! Zastąpiła mnie dublerka – zastrzega aktorka. Jessica bardzo się denerwuje, gdy ludzie mówią jej, że dostaje role ze względu na swój wygląd. – Bardzo ciężko pracuję, by udowodnić wszystkim, że jestem aktorką, a nie tylko pięknym ciałem – podkreśla. – Przyjaciele twierdzą, że jestem i szalona, i zabawna – mówi. – Ale kiedy pojawiam się na planie filmowym, wszyscy chcą tylko jednego: abym wyglądała jak ponętna laska. To zaczyna być nudne! Niedawno pozwała do sądu „Playboya” za umieszczenie na marcowej okładce jej zdjęcia w bikini. Uważa to za bezprawne naruszenie jej wizerunku. Wydawcy bronią się, twierdząc, że wyboru dokonali czytelnicy, głosując na Albę w plebiscycie na najseksowniejszą aktorkę roku. Ona sama deklaruje, że nie chce grać głupiego gorącego kociaka. Ale z taką urodą musiała znaleźć się na liście 100 najgorętszych dziewczyn magazynu „Maxim”.

Ślicznotka z Kalifornii
Jessica ma ciemną karnację i rysy Europejki. Na początku kariery ten typ urody sprawiał jej kłopoty. Reżyserzy nie byli pewni, jaka rola do niej pasuje. Egzotyczne rysy zawdzięcza mieszance krwi: francusko-duńskiej ze strony matki i indiańsko-hiszpańskiej ze strony ojca. Aktorka bardzo wcześnie zaczęła podkreślać swoją urodę mocnym makijażem. – To normalne – moja mama pochodzi z południowej Kalifornii, a tam żadna normalna nastolatka nie wychodzi z domu bez totalnego make-upu – wspomina. – Kiedy sama zaczęłam używać kosmetyków, robiłam sobie tapetę: podkład, puder, róż, cienie, eye-liner i tusz. No i, oczywiście, korektor.
Z czasem używałam ich coraz mniej, aż doszłam do niezbędnika: korektora, pudru i błyszczyka w torebce.
Ale słabość do megazestawów makijażowych pozostała. Kiedy ostatnio aktorka bawiła w Nowym Jorku, razem z przyjaciółką wykupiła pół Sephory. „Ten sklep to raj. Mają tu najpiękniejsze, największe palety do makijażu, jakie w życiu widziałam!”. Jednak czasami Jessica rezygnuje z makijażu. Dlatego jej ulubionym gadżetem są duże okulary przeciwsłoneczne. „Im większe, tym lepsze! Dzięki nim mogę wyjść z domu kompletnie nieumalowana”.
Jessica nauczyła się tej sztuczki od swojej babci, która nosiła właśnie takie okulary. – Zawsze myślałam, że chcę wyglądać tak jak ona – opowiada.

Funky szyk
Jessica na co dzień nosi ubrania od Diesla i Marca Jacobsa.
Uwielbia olbrzymie torby, w których mieści dosłownie wszystko. Mówi, że małe torebki są dobre tylko do tego, by gdzieś je zgubić. Już dawno odkryła bardzo modne obecnie legginsy. „Od kiedy sięgam pamięcią, nosiłam je
z szortami i sukienkami”. Gwiazda lubi eksperymentować z ciuchami i fryzurami, podziwia styl Gwen Stefani. Próbowała już wszystkiego, z wyjątkiem platynowego blondu. Kiedy w 2001 r. koncern L’Oréal Paris zaproponował jej udział w reklamie farby Féria (w Europie jej twarzą jest Milla Jovovich), przefarbowała włosy na odjazdowy odcień czerwieni (ruby fusion). „Czułam się jak gwiazda rocka i wszyscy, absolutnie wszyscy się za mną oglądali”.

Nowa ikona
Paparazzi śledzący Jessicę nigdy nie przyłapali jej w rozciągniętym T-shircie. Zawsze wygląda szykownie. Jest gwiazdą, która bardzo lubi się przebierać. Coraz częściej pokazuje się w ciuchach ekskluzywnych projektantów. Chętnie wkłada sukienki Versace, kostiumy Chanel, buty Van Cleefa. Ceni Dolce & Gabbana za to, że w ich kreacjach może poczuć się komfortowo i mniej formalnie. Bardzo lubi też Pradę. Ma z tej marki wszystko: majtki, sukienki, tuniki, spodnie. Magazyn „People” zadał jej pytanie, czego by nigdy na siebie nie włożyła. Padła odpowiedź: – Minispódniczki i bluzki z odpiętym suwaczkiem pod szyją. Nie mam zamiaru być seksowna w ten sposób. Jestem osobą bardziej konserwatywną. Mój styl jest raczej klasyczny i elegancki, czasem odrobinę funky. Przyznaje, że zdarza się jej pójść na łatwiznę. Przed wielką galą wkłada coś... po prostu czarnego. – Zdecydowanie zbyt często noszę ten kolor. Ale w nim zawsze wygląda się szykownie – twierdzi. Eksperci oceniają, że jej pojawienie się na listach najpiękniejszych i nazywanie jej ikoną piękna sygnalizuje nowy trend: zwrot ku mniej wystudiowanym i bardziej nonszalanckim kobietom.

Ulubione kosmetyki

1. Maska do włosów farbowanych Color-Vive Elseve (L’Oréal Paris). Aktorka zawsze używa specjalnych linii do koloryzowanych włosów.
2. Maskara wydłużająca i podkreślająca rzęsy Extreme (Lancôme).
3. Krem na noc Future Solution (Shiseido). Tę markę aktorka ceni sobie najbardziej.
4. Multipaleta makijażowa Sephora to najnowszy superzakup Jessiki. Przywiozła ją z nowojorskiej Sephory.
5. Korektor nr 5 (Mac) – zawsze ma go w swojej kosmetyczce.

Iwona Zgliczyńska/ Uroda
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/9 lat temu
To przykre, ale po przeczytaniu tego artykulu wynika, ze Jessica Alba to totalna idotka skupiona tylko na sobie i swoim wygladzie.. Mam nadzieje, ze w rzeczywistosci jednak tak nie jest.
/13 lat temu
Ona jest swietna pod wszystkimi wzgledami.Podziwiam ja za to ze nigdy nie rozebrala sie do naga brawooo.Jet poprostu cudna i ma swoj styl :)
/13 lat temu
Jessica Alba jest bardzo piekna i ma wspaniale (wysportowane) cialo. Nie wiem dlaczego narzeka. Dla mnie to jedyna kobieta na swiecie z ktora moglabym zamienic sie na ciala.;)