Rihanna fot. ONS

Rihanna - Nowa królowa

To już nie Beyoncé ani Jennifer Lopez, ale właśnie Rihanna jest dziś największą gwiazdą Ameryki. Ale nie zamierza być „tylko” wokalistką. Chce podbić świat mody i marzy o karierze w filmie!
/ 18.12.2008 16:00
Rihanna fot. ONS
Sydney, 7 listopada 2008 roku. Dwudziestoletnia Rihanna śpiewa na scenie swój najpopularniejszy hit "Umbrella” w duecie z ukochanym Chrisem Brownem. Publiczność szaleje, ale ona nie tańczy i nie biega pełna energii, jak zwykle na koncertach. Cały czas łapie się za brzuch, widać, że coś ją boli. Po chwili schodzi z estrady. Tyle widać na filmie nakręconym podczas australijskiego koncertu, który pojawił się w Internecie i rozpętał burzę na temat stanu zdrowia piosenkarki.

Świadkowie twierdzą, że Rihanna zemdlała i pogotowie zabrało ją do szpitala. Wszystkiemu zaprzecza rzecznik artystki. "Zeszła ze sceny, bo było jej za gorąco, chciała napić się wody i złapać oddech. Gwiazda czuje się świetnie”, brzmiało wydane przez niego oświadczenie. Ale lawina spekulacji i tak ruszyła: "Rihanna jest w ciąży”, "Miała skurcz żołądka, bo od lat cierpi na bulimię”. Nikomu nie przyszło do głowy, że piosenkarka może być po prostu zmęczona.

200 procent normy
W kalendarzu Rihanny brak wolnych terminów: 61 koncertów w dziewięć miesięcy, tournée z Kanye’ne Westem, potem z Chrisem Brownem, nagranie teledysku do singla z Justinem Timberlakiem. I jeszcze udział w kampanii charytatywnej Gucciego (Rihanna została twarzą kolekcji "Tattoo Heart” – 25 procent dochodu z jej sprzedaży trafi na konto UNICEF). Piosenkarka wspiera też kampanię na rzecz walki z rakiem "Stand Up to Cancer” – nagrała piosenkę (m.in. z Mariah Carey) "Just Stand Up”, a pieniądze z jej sprzedaży zasilą konto fundacji. Ale na tym nie koniec!

Od tygodni plotkuje się, że Rihanna na dniach wejdzie do studia, by rozpocząć nagrywanie czwartego już solowego albumu (poprzedni krążek "Good Girl Gone Bad” sprzedał się na całym świecie w nakładzie ponad sześciu milionów egzemplarzy). "Muszę przyznać, że nie mam dla siebie czasu – wyznała Rihanna w jednym z wywiadów po premierze ostatniej płyty. "Ploteczki, spotkania z przyjaciółmi, wspólne oglądanie filmów, chodzenie po sklepach. Rzadko mogę znaleźć na to czas”, narzekała.

I wszystko wskazuje na to, że nie szybko go znajdzie. Bo Rihanna nie chce być "tylko” gwiazdą pop. Młodziutka wokalistka idzie w ślady swoich popularnych koleżanek z branży i tak jak Jennifer Lopez, Victoria Beckham czy Beyoncé chce stworzyć kolekcję ubrań sygnowanych swoim nazwiskiem. W dodatku ma szansę, by i na tym polu odnieść spektakularny sukces. Nie bez powodu znalazła się na liście magazynu "People” wśród 10 najlepiej ubranych kobiet 2008 roku.


Wyrodny ojciec
To nie koniec marzeń piosenkarki. "Choć na razie skupiam się na muzyce, myślę też o karierze na dużym ekranie”, wyznała Rihanna w jednym z wywiadów. Kto wie, może za kilka lat zagra w filmie o... samej sobie. Bo historia jej życia bez wątpienia nadaje się na scenariusz filmowy.

Przyszła na świat na Barbados (jedna z karaibskich wysp). Od najmłodszych lat marzyła o tym, by zostać gwiazdą, taką jak jej idolka Mariah Carey. "Zaczęłam śpiewać, kiedy miałam siedem lat – wspomina Rihanna. – Nuciłam nawet pod prysznicem, ale sąsiedzi skarżyli się, że jestem za głośno”.

Beztroskie dzieciństwo skończyło się, gdy miała dziewięć lat. Właśnie wtedy ukochany ojciec porzucił rodzinę (Rihanna ma dwóch młodszych braci). "Był typem nieodpowiedzialnego artysty, który całymi dniami faszerował się narkotykami”, opowiadała piosenkarka w magazynie "Live”. Jego domem stały się meliny, sypiał na dworcach, upijał się do nieprzytomności. Choć Rihanna wstydziła się go, w tajemnicy przed matką pomagała mu. Przynosiła ubrania, jedzenie, dawała pieniądze. Potem ich kontakt się urwał. Przez chwilę myślała nawet, że ojciec umarł. Ale nie załamała się, mimo że głęboko przeżyła odejście ojca. W szkole radziła sobie świetnie, a z kolegami z klasy założyła pierwszy zespół. Jej życie odmieniło się całkowicie latem 2004 roku.

Łaskawy los
Właśnie wtedy amerykański producent muzyczny Evan Rogers (wyprodukował płyty m.in. Christiny Aguilery i Roda Stewarda) przyjechał na wakacje na Barbados. Znajomy poznał go z młodziutką dziewczyną o imieniu Robyn (Rihanna to drugie imię piosenkarki) i poprosił, by posłuchał, jak śpiewa. "Kiedy zaśpiewałam dla Evana i jego żony, byli pod wrażeniem. Zaprosili mnie do Nowego Jorku i w studiu nagrałam kilka próbnych piosenek”, opowiada o swoich początkach Rihanna. Nagrywanie zajęło jej co prawda aż rok, bo mogła przyjeżdżać do Nowego Jorku tylko podczas wakacji albo przerwy świątecznej – wciąż chodziła do szkoły. Gdy w końcu nagrania trafiły na biurko Jaya-Z, szefa wytwórni Def Jam, ten zdecydował: "Ona będzie gwiazdą!”. Od tego czasu minęły zaledwie trzy lata.

Bratnia dusza
"Nie mogłam prosić o więcej”, mówi dziś Rihanna. Jay-Z odkrył zresztą nie tylko jej talent, ale postanowił pokierować też karierą swojej podopiecznej. "Kiedy chciałam umówić się z chłopakiem, Jay decydował, czy to odpowiednia partia”, śmieje się Rihanna. To zresztą wywołało plotki, że raper chce wymienić swoją narzeczoną Beyoncé na młodszy model. Kiedy jednak wiosną tego roku poślubił Knowles, plotki ucichły, a u boku Rihanny coraz częściej zaczął pojawiać się Chris Brown – muzyk r’n’b, bożyszcze amerykańskich nastolatek. Długo ukrywali swoje uczucie, dziś są jedną z najczęściej (i najchętniej!) fotografowanych par. Na zdjęciach wyglądają na zakochanych i szczęśliwych. Może więc w plotkach o ciąży Rihanny kryje się ziarnko prawdy?

Marta Tabiś / Party
Tagi: Rihanna