Książę William i Kate Middleton

Rok przymusowej separacji to pierwszy tak trudny test ich związku.
/ 26.04.2006 09:46
ksiaze-william-copy.jpgIch zaręczyny miały być największym wydarzeniem towarzyskim tej wiosny w Europie. Para postanowiła jednak odłożyć je na później. Przynajmniej do czasu, gdy książę ukończy naukę w Akademii Wojskowej w Sandhurst.

Od trzech miesięcy William dzień i noc zmaga się z bezsennością, bólem i zmęczeniem. Taki los czeka każdego studenta Sandhurst – elitarnej szkoły wojskowej, nazywanej brytyjskim West Point. Już egzaminy wstępne do tej uczelni były ciężkie. Książę musiał nie tylko zdać testy z historii i wiedzy o świecie współczesnym oraz zaliczyć test na inteligencję, lecz także przejść przez egzamin sprawnościowy. Czyli między innymi zrobić 44 pompki i 50 przysiadów w dwie minuty, przebiec trzy kilometry w 10 minut, pokonać tor przeszkód z pełnym, liczącym kilkanaście kilogramów ekwipunkiem oraz zaliczyć 50-kilometrowy nocny bieg przełajowy na orientację. Był to dopiero początek wyzwań. Przez pierwszych pięć tygodni szkolenia William właściwie nie wychodził z błotnistych okopów. A jeśli już, to tylko po to, by wyczyścić sobie broń i buty, odprasować mundur i wypucować latryny. Miał szczęście, gdy udawało mu się pójść spać przed północą. „Młodzi ludzie, którzy do nas trafiają, przyzwyczajeni są, by pracować cztery godziny dziennie i spać dwadzieścia. My odwracamy te proporcje”, mówił z dumą w telewizji jeden z najwyższych dowódców w Sandhurst, generał Andrew Ritchie.

Niedawno William zdradził jednak przyjacielowi, że żaden wysiłek nie dał mu się tak bardzo we znaki, jak tęsknota za Kate. Od początku służby widział ją tylko dwa razy. Raz, gdy odwiedziła go w jednostce w towarzystwie księcia Karola pod koniec lutego. Była to bardzo oficjalna wizyta. Zupełnie nie taka, o jakiej mogłaby marzyć stęskniona za sobą para. Najpierw książę Karol i Kate wzięli udział we mszy w koszarowej kaplicy. Potem dopiero mogli dołączyć do Williama, który oprowadził ich z dumą po swojej bazie. Pod koniec wizyty wszyscy zjedli wspólny lunch. Z kolei kilka dni temu książę był na krótkiej weekendowej przepustce w Londynie. W ciągu 44 tygodni szkolenia takich przepustek dostanie jednak zaledwie kilka. Takie są reguły studiów w Sandhurst i nikt nie robi tu wyjątków, nawet dla książąt.

Pod jednym dachem
Dla pary jest to nowe, bardzo trudne doświadczenie. Od pięciu lat William i Kate byli właściwie nierozłączni. Na studiach w St. Andrews Kate wpadła w oko księciu już po kilku miesiącach od rozpoczęcia nauki. Kiedy studentki z uniwersytetu zorganizowały specjalny charytatywny pokaz mody, na którym Kate występowała jako modelka, William zapłacił 200 funtów za miejsce w pierwszym rzędzie, by móc ją podziwiać z bliska. Trudno się zresztą dziwić. Bardzo atrakcyjna Kate miała w trakcie pokazu na sobie czarną bieliznę, która prześwitywała przez koronkową suknię. W tym momencie uroda innych dziewcząt zeszła na plan drugi. I gdy prasa spekulowała o romansach księcia z Britney Spears, entuzjastką gry w polo Natalie Hick-Lobbecke, modelką Daviną Duckworth-Chad, księżniczką Scillą Rufio de Calabria czy siostrzenicą prezydenta USA, Lauren Bush, dla następcy brytyjskiego tronu liczyła się już tylko Kate.

Już po kilku miesiącach nauki Kate i William zdecydowali się wraz z inną parą studentów wynająć mieszkanie w mieście. Od tej pory mieli pełną swobodę. Byli jednak na tyle ostrożni, że nawet na wspólne wykłady wychodzili oddzielnie. Dziennikarze zaczęli coś podejrzewać dopiero w kwietniu 2004 roku, kiedy William zabrał Kate na narty do Klosters, gdzie co roku wyjeżdżał tylko z ojcem i bratem. „To ja będę decydował, kiedy ujawnić coś ze swojego życia prywatnego”, mówił książę.

W małym domku
Także po studiach, w roku poprzedzającym pójście księcia do Sandhurst, większość czasu spędzali razem, choć William wrócił do pałacu Buckingham, a Kate wynajęła mieszkanie w londyńskiej dzielnicy Chelsea. Spotykali się na różnych oficjalnych imprezach, jak na przykład mecz polo w klubie Beaufort w czerwcu zeszłego roku czy klubach nocnych Londynu, gdzie byli pod obstrzałem paparazzich. Razem spędzili też całe wakacje. Najpierw z grupą przyjaciół pojechali na Mauritius, potem byli w Kenii oraz w swoim tajnym domku schadzek w Birkhall, który udostępniła im sama królowa. Dopiero bowiem niedawno wyszło na jaw, że Elżbieta II bardzo szybko zaakceptowała wybrankę wnuka i postanowiła mu dopomóc w chronieniu miłości przed mediami.

Królowa polubiła Kate już na uroczystości wręczenia dyplomów w St. Andrews, w której brała udział. Zupełnie nie przeszkadzało jej to, że w żyłach panny Middleton nie płynie nawet kropla błękitnej krwi. Rodzice Kate, prowadzący dobrze prosperującą firmę wysyłkową akcesoriów na party dziecięce, należą tylko do klasy średniej. Dla Elżbiety ważniejsze było to, że panna Middleton przez cały okres studiów pokazała wielką klasę i dyskrecję oraz udzieliła księciu wsparcia, gdy już po kilku miesiącach, rozczarowany nauką, chciał wracać do domu. To Kate namówiła go, by przed podjęciem ostatecznej decyzji spróbował zmienić kierunek. William przeniósł się wtedy z historii sztuki na geografię. Studia geograficzne tak wciągnęły przyszłego monarchę, że ukończył je celująco.

Domek z trzema sypialniami kupiony przez królową Wiktorię w 1750 roku dla księcia Edwarda leży zaledwie dwie minuty drogi od Balmoral, jednej z wiejskich posiadłości Elżbiety II w Szkocji. Birkhall było do tej pory ulubionym miejscem nowożeńców z rodziny królewskiej. Swoje miesiące miodowe spędzili tu książęta Kentu, Edward i Sophie Wessex oraz Karol z Camillą. Ostatnio był jednak głównie zapomnianym przez wszystkich magazynem rolniczym. Stał się więc idealnym miejscem potajemnych spotkań Kate i Williama. A oni tak polubili swoje odludzie, że zaczęli nawet dobudowywać piętro.

Polowanie czas zacząć
Decyzja o rozstaniu prawie na rok była więc dla obojga bardzo trudna. Pożegnaniom nie było końca. Najpierw na początku stycznia William zabrał Kate do Klosters. To wtedy po raz pierwszy dał upust swoim uczuciom i publicznie namiętnie pocałował Kate na stoku. Potem ona zrobiła dla niego pożegnalne przyjęcie w Chelsea. Książę postarał się też zapewnić ukochanej maksymalne bezpieczeństwo na czas swojej nieobecności, i to na skalę, jakiej przed ślubem z Karolem nie doświadczyły ani Diana, ani Camilla. W mieszkaniu Kate w Chelsea zostały zamontowane wszystkie najnowocześniejsze systemy alarmowe, łącznie z czujnikami ruchu i przyciskami, które wystarczy nacisnąć w razie niebezpieczeństwa, by od razu przybyła pomoc. Narzeczonej księcia przydzielono też prywatną ochronę. Panna Middleton może się z nią skontaktować o każdej porze dnia i nocy.

Pamiętając ataki mediów na matkę, William wraz z księciem Karolem wysłali list otwarty do wszystkich brytyjskich gazet z prośbą o nieupublicznianie życia prywatnego Kate. Brytyjskie prawo nie ma bowiem jasnych regulacji prawnych co do ochrony prywatności osób publicznych. I, niestety, nie tylko tabloidy, ale nawet cieszące się dużym prestiżem gazety, takie jak „The Spectator” czy „The Sunday Times”, już zaczęły atakować Kate. Na przykład pisząc, że nigdy nie należała do świętoszek. Przed Williamem uprawiała ponoć seks ze swoim poprzednim chłopakiem, graczem rugby, a jej ulubionym zajęciem na studiach było wypinanie wraz z koleżankami gołej pupy przez okno, by studenci mogli odgadywać imiona ich właścicielek. Należy powątpiewać, by prośby księcia odniosły jakikolwiek skutek.

William V?
Para nie miała wyjścia: musiała pogodzić się z wielomiesięczną separacją. Jako król Wielkiej Brytanii William będzie w przyszłości także zwierzchnikiem sił zbrojnych. Wcześniej czy później musiałby odbyć szkolenie wojskowe. Od pewnego czasu mówi się, że lepiej, by nastąpiło to wcześniej, bo zarówno Brytyjczycy, jak i sama Elżbieta II jako swojego następcę wolałaby właśnie Williama, a nie Karola. Już od pewnego czasu przygotowuje zresztą wnuka do objęcia władzy. Na kilka miesięcy przed ślubem Karola z Camillą poprosiła Williama, by rzekomo ze względu na pogarszający się stan zdrowia królewskiego małżonka, 84-letniego księcia Edynburga, to on towarzyszył jej w zagranicznych wojażach. Obecność młodego, przystojnego, wykształconego i otwartego na ludzi księcia miała poprawić wizerunek monarchii, której reputacja wciąż podupada. I poprawiła.
Jedna z pierwszych wizyt zagranicznych księcia w Nowej Zelandii była wielkim sukcesem. Jak pisano, już od dawna mieszkańcy tego regionu nie byli tak dumni ze swojej przynależności do korony brytyjskiej.

Pierwszy test
Rozłąka może być krótsza, niż William i Kate się spodziewali. Książę tak śpiewająco zalicza wszystkie testy, że jest szansa na skrócenie szkolenia. Dowódcy Sandhurst mają prawo przyspieszenia kursu trzem najlepszym na roku kadetom. O Williamie zaś mówi się, że jest urodzonym oficerem.
Ma wspaniałe oceny, zalicza testy sprawnościowe. Jako jeden z kilku kadetów na roku liczącym 270 słuchaczy ukończył 60-godzinny marszobieg w górzystych rejonach Szkocji, uważany za najtrudniejszy podczas całego kursu. Nawet jeśli Williamowi nie uda się wcześniej wrócić do domu, oboje z Kate są dobrej myśli. W końcu zdają sobie sprawę, że w przyszłości, gdy William obejmie władzę, będzie na nich czekać jeszcze wiele innych, być może trudniejszych wyzwań.

Magda Łuków/ Viva!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)