Joanna Kluzik nie lubi sylwetrowych kreacji...

... czyli posłanki i posłowie o swoich sylwestrowych planach!
Joanna Kluzik nie lubi sylwetrowych kreacji... fot. ONS
Joanna Kluzik-Rostkowska:
"Mam nadzieję, że spędzę go poza Warszawą, w gronie przyjaciół, gdzie nie będę musiała mieć sylwestrowego stroju. Tam wyjdę na śnieg powitać rok 2011".

"Nie znoszę sylwestrowych kreacji, nie znoszę sylwestrowej pompy. Bardzo lubię witać Nowy Rok, bo on zawsze daje nadzieję. Mam takie poczucie świeżości. Zawsze daję się złapać na to, że to jest jakiś początek. Ale nie znoszę tej sztuczności i tych sylwestrowych pląsów".

Joanna Kidawa – Błońska:
Mam nadzieję, że los pozwoli mi spędzić Sylwestra w domu z najbliższymi, bo to dla mnie żaden specjalny dzień. Sprawdzą się domowe jeansy i dobry ciepły sweter. I jeśli ten Nowy Rok ma się dobrze rozpocząć, to chcę go spędzić w domu z rodziną".

Beata Kempa:
"Jak co roku w Zakopanem. To bardzo spokojne miejsce na końcu świata. Nowy Rok witam na świeżym powietrzu z góralami, obserwuję sztuczne ognie, które rozświetlają swoim blaskiem tę piękną okolicę. Tak też będzie w tym roku".

"Jeżeli już wybieram się na bal, a taki bal przeżyłam rok temu w Zakopanem, to zdecydowanie wybieram małą czarną - jestem jej wierna. Lubię biżuterię, ale nie przesadną, szczególnie srebrną. I dobre buty".

Eugeniusz Kłopotek:
"W tym roku nie będzie żadnych sylwestrowych szaleństw. Ten wieczór, z uwagi na małe dziecko, spędzę w domu. Najprawdopodobniej trochę telewizyjnie, ale w gronie rodziny. O północy na pewno napijemy się szampana. Być może w przyszłym roku uda nam się to nadrobić".

Bartosz Arłukowicz:
"Sylwestra traktuję jako moment odpoczynku. Nie jestem szczególnym zwolennikiem wielkich imprez i uczestnictwa w balach. Jakoś nie czuję zobowiązania, że muszę jak wszyscy pójść na bal. Spędzam go w gronie rodziny, przyjaciół, spokojnie w domu. Dla mnie to taki moment wytchnienia, pogadania, o tym, co było, jaki będzie ten rok. Być może obejrzę z dzieckiem sztuczne ognie. Lubię spontaniczne spotkania i imprezy organizowane dlatego, że chcemy się spotkać, a nie że musimy".

Paweł Poncyliusz:

"Jeszcze nie wiem, co będę robił. Alternatywy są dwie. Pierwsza, jak co roku w góry. Mam nadzieję, że uda mi się tam wyjechać z przyjaciółmi. Druga zaś, to spontaniczna domówka, którą zorganizujemy, jeśli nam nie wypali wyjazd w Tarty. Lubię spędzać ten wieczór na świeżym powietrzu, gdzie można uciec od codzienności".
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)