Związki latające

Mieszkać razem czy osobno? Co to są związki LATające? Dlaczego ludzie decydują się żyć razem i mieszkać oddzielnie?
/ 10.07.2008 22:29
Młodzi ludzie, którzy mieszkają jeszcze z rodzicami, a posiadają już partnera, nie zastanawiają się nad tym, czy mieszkać razem czy może jednak osobno. Spotykają się po szkole, albo w weekendy, a w wakacje wyjeżdżają razem na wczasy i jest to normalne.

Studenci bądź osoby pracujące, które od dawna są już samodzielne, często decydują się na mieszkanie pod jednym dachem, z różnych względów. Istnieją jednak związki, w których kobieta i mężczyzna mieszkają oddzielnie i spotykają się po pracy bądź wtedy, kiedy akurat mają więcej czasu. Związki latające

Określenie „związki latające” pochodzi od angielskiego terminu Living Apart Together (LAT), które po raz pierwszy pojawiło się w roku 1978 w prasowym artykule, a następnie stało się międzynarodowym określeniem pewnego rodzaju związków.

Związki latające to osoby tej samej lub odmiennej płci, które żyją razem, ale nie dzielą tego samego mieszkania. Cenią sobie własną niezależność i lubią pobyć czasem w samotności. W ich domach mogą mieszkać dzieci, albo rodzice i w zasadzie związek opiera się na zasadach podobnych do małżeństwa.

Wadą takiego rozwiązania jest to, że trzeba płacić podwójne rachunki i większość kosztów się podwaja. Plusem natomiast jest to, że ludzie, którzy widują się wyłącznie popołudniami i spędzają ze sobą mniej czasu, ze względu na fakt oddzielnego mieszkania, nie popadają w rutynę i nie nudzą się sobą tak, jak się to dzieje w przypadku wielu razem mieszkających par.

Niektórzy tłumaczą swój wybór tym, że chcą, aby ich partner widywał ich wyłącznie w dobrej formie i wtedy, kiedy wyglądają atrakcyjnie. Wolą nie pokazywać się na oczy swojemu partnerowi, kiedy mają katar, a ogólne samopoczucie powoduje, że nie wyglądają korzystnie.

Jeszcze inni, choć lubią seks ze swoimi partnerami, uwielbiają spać samotnie i to najlepiej w wielkim łóżku, bez martwienia się o to, że ktoś będzie zajmował miejsce lub zabierał kołdrę. Mają swoje przyzwyczajenia, których nie chcą zmieniać i nie życzą sobie brudnej bielizny rozrzuconej po podłodze.

Związek latający, może być idealnym rozwiązaniem dla osób, które prowadzą diametralnie różny styl życia. Jeśli mieszkając pod jednym dachem, dwoje ludzi wyłącznie się mija i nie ma czasu, żeby zamienić ze sobą kilka słów – jest to przykre dla obu stron. Oddzielne mieszkanie pozwoli takich sytuacji uniknąć, a na spotkania na pewno zawsze znajdzie się czas.

Pesymiści twierdzą, że „co z oczu to z serca” i taka rozłąka może spowodować, że partnerzy stracą sobą zainteresowanie lub zwyczajnie zapomną o sobie w natłoku codziennych spraw. Tylko czy w takiej sytuacji, warto sobie zawracać tym głowę? Skoro zapomnieli o sobie na przestrzeni kilku dni, to może rzeczywiście dobrze się stało, że mieszkali oddzielnie i nigdy nie postanowili spróbować wspólnego życia?

Jest jeszcze jedna rzecz, którą należałoby mieć na względzie. Wspólne mieszkanie pozwala poznać drugiego człowieka z innej strony – czasem ta strona może nam się podobać bardziej, a czasem mniej. Jeśli osoby tkwiące dotychczas w związkach latających, po ślubie zamieszkają razem – może się okazać, że tak naprawdę w ogóle do siebie nie pasują i nie dla nich ta cała zabawa w dom. Oczywiście może też być zupełnie inaczej i kiedy zamieszkają razem, odkryją w drugiej osobie coś, co sprawi, że będą żałowali tego, iż nie zdecydowali się na to wcześniej.

Najważniejsze jednak jest to, że mamy wybór. Nikt przecież nas do niczego nie zmusza i to od nas zależy, jaką formę związku wybierzemy – to w końcu po części ma jakiś wpływ na nasze szczęście i warto się nad tym dobrze zastanowić.

Karolina Górska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/11.07.2008 10:08
Wszystko jest dobrze jeśli partnerzy wspólnie ustalą że odpowiada im taka forma związku. Problem pojawia się w momencie gdy jedna ze stron marzy o wspólnym życiu pod jednym dachem, a druga bardziej ceni swoją niezależność niż potrzeby ukochanej osoby. W takiej sytuacji ciężko o kompromis, bo raczej ciężko ustalić że miesiąc mieszkamy razem, a miesiąc osobno. I nie ma wyjścia z sytuacji. Albo jedna strona ustąpi, albo związek prędzej czy później się rozpadnie.
/11.02.2011 10:50
Zgadzam się w zupełności bo w takim związku żyłam który dzisiaj już jest ku końcowi. Mąż chciał być wiecznie niezależny a Ja wiecznie na niego czekałam, i tak 15 lat zleciało.Mam nadzieje być jeszcze szczęśliwą.