POLECAMY

Twój facet nigdy nie przyznaje się do błędu i jest egoistą? Może cierpi na syndrom Piotrusia Pana, jak partner Anety

Kuba na swój sposób kocha Anetę. Specjalista powiedziałby, że szuka w niej następczyni matki. Mężczyzna to typowy Piotruś Pan, a współcześnie niestety jest ich wielu...
Twój facet nigdy nie przyznaje się do błędu i jest egoistą? Może cierpi na syndrom Piotrusia Pana, jak partner Anety fot. Fotolia

Czy czasem żartobliwie mówisz do koleżanek, że zamiast męża masz w domu kolejne dziecko? A może naprawdę myślisz, że twój facet całe życie jest jak wieczny chłopiec? Zastanów się, czy może ukochanego nie dotyczy przypadkiem syndrom Piotrusia Pana. Na czym on polega? Najkrócej mówiąc na tym, że mężczyzna dotknięty tym kompleksem, niczym bajkowy bohater nigdy nie chce dorosnąć. Jest egoistą, ma problemy z wyrażaniem emocji, brakuje mu poczucia odpowiedzialności, czuje paniczny lęk przed samotnością, uwielbia imponować obcym i ma też trudności z przyznawaniem się do błędów.

Życie z Piotrusiem Panem: historia Anety i Kuby

Aneta ma 34 lata, Kuba 33. Są parą od 10 lat. Poznali się na imprezie dzięki wspólnym znajomym, a Aneta od razu wpadła Kubie w oko. Ona natomiast przez pewien czas odrzucała jego zaloty. Nie podobał jej się - był za głośny, za dużo mówił, przez cały czas opowiadał dowcipy i otaczał go wianuszek adoratorek, chichoczących z każdego słowa, które padało z jego ust. Pewnie dlatego, że Aneta jako jedyna nie uległa jego urokowi, to właśnie ona zwróciła jego uwagę. Gdy wyszła z imprezy, wybiegł za nią i zaoferował, że odprowadzi ją do domu.

Aneta nie dała się zwieść. Nie podała numeru telefonu i uparła się, że sama wróci taksówką. Nie interesowali jej podrywacze, szukała stałego związku, a nie krótkiej przygody. A tak właśnie, jej zdaniem, zapowiadała się znajomość z Kubą.

Jakub nie dawał jednak za wygraną. Nie mieściło mu się w głowie, że jakakolwiek kobieta jest w stanie mu odmówić. Starał się miesiącami, aż w końcu zyskał przychylność Anety. Wtedy sytuacja zaczęła wyglądać całkowicie inaczej - to ona zakochała się na zabój, a Kuba po cichu uznał, że w sumie to dziewczyna jest całkiem niezłą partią i zdecydował się na związek.

10 lat później Aneta i Kuba wciąż tkwią w tym samym punkcie. Od 8 lat mieszkają razem, a przyjaciółki Anety próbują jej powiedzieć, że ta relacja nie ma przyszłości, a ona sama jest dla Kuby raczej zastępczą matką i sprzątaczką, niż partnerką.

Ze świecą szukać większego egoisty niż Kuba. Przez 7 lat wspólnego mieszkania, raz pozmywał naczynia i 2 razy starł kurze z mebli. Nie potrafi podjąć żadnej decyzji, a Aneta ciągle tkwi w niepewności co do ich związku. Czy kiedykolwiek będą mieli dziecko? Czy Kuba uważa, że ona jest jego miłością na całe życie? Czy kupią wspólne mieszkanie i nie będą już mieszkać w wynajmowanym? O ślubie raczej nawet nie ma co marzyć... Dlatego Aneta z całych sił każdego dnia chce udowodnić Kubie, że to właśnie ona jest dla niego idealną partnerką.

Tymczasem jej facet skupia się na swoich pasjach i imponowaniu wszystkim dookoła, nigdy nie przeprasza ani nie przyznaje się do błędu, a jego wyrażanie emocji i uczuć ogranicza się do szalonej euforii co najmniej raz na 2 dni. Magicznym zdaniem z jego słownika jest "Jakbyś mnie posłuchała, to nic by się nie stało".

Dlaczego właściwie Aneta tkwi jeszcze w chorej relacji z wiecznym Piotrusiem Panem?

Z miłości. Zresztą, Kuba też na swój sposób kocha Anetę. Specjalista powiedziałby, że szuka w niej następczyni matki.

Zdrada kontrolowana: poznaj prawdziwe historie 2 par

Po czym rozpoznać syndrom Piotrusia Pana?

Nazwa kompleksu Piotrusia Pana wzięła swoją nazwę od tytułowego bohatera bajki, który nigdy nie dorósł i na zawsze pozostał dzieckiem. Niestety, ten syndrom wiąże się z niedojrzałością emocjonalną. Oto jego charakterystyczne cechy:

  • Egoizm i narcyzm, skrajne skupienie tylko na samym sobie.
  • Brak umiejętności przepraszania i przyznania się do błędów.
  • Chęć imponowania, szczególnie obcym osobom.
  • Szukanie w swojej partnerce drugiej matki.
  • Brak odpowiedzialności, nieumiejętność ponoszenia konsekwencji.
  • Brak umiejętności podejmowania stanowczych decyzji.
  • Problemy z okazywaniem uczuć - wyznaniem miłości, mówieniem o problemach, itp.

Czy seks przez internet to zdrada?

Co robić, gdy twój mężczyzna jest Piotrusiem Panem?

Jeśli związałaś się z Piotrusiem Panem, nie musisz od razu spisywać waszej relacji na straty. Na początku nie ma zbyt dużej szansy na to, że wieczny chłopiec zauważy w sobie jakiekolwiek wady. Z czasem może jednak uda się go nieco zmienić. Bądź jednak przygotowana na niepowodzenie, taki typ mężczyzny czasem pozostaje dzieckiem przez całe życie...

  • Niestety, z Piotrusiem jak z maluchem. Musisz być cierpliwa i... dużo tłumaczyć. Gdy upiera się co do swojej niewinności i nieomylności, tłumacz mu na czym polegała jego pomyłka.
  • Nie wyręczaj go we wszystkim. Ponieważ wieczny chłopiec szuka w tobie matki, szybko przyzwyczai się że prasujesz, sprzątasz, pierzesz, gotujesz... A on nie musi kiwnąć palcem.
  • Mów bardzo dużo o swoich emocjach i proś, aby on też nazywał swoje odczucia. Nie obrażaj się i nie rzucaj aluzji, ale stosuj proste komunikaty w stylu: "Nie lubię, kiedy...", "Bardzo bym chciała, żebyś...", "Uwielbiam, gdy...".
  • Staraj się go chwalić. Wieczny chłopiec potrzebuje pochwał jak tlenu!

Uwaga! Nie zawsze Piotruś Pan da się zmienić. Nie nastawiaj się na ogromny sukces. Warto podkreślić, że to przede wszystkim ten wieczny chłopiec musi mieć jakąkolwiek wolę poprawy. Nie uda ci się go zmusić siłą do podjęcia odpowiedzialności. Wiele związków z Piotrusiami niestety się rozpada. Bądź na to przygotowana i zastanów się, jeśli sama nie potrafisz nakłonić partnera do zmiany, może zgodziłby się na terapię?

Mąż nie chce nosić obrączki. Czy to znaczy, że szuka okazji do zdrad?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/2 miesiące temu
"Syndrom Piotrusia pana" - choroba będąca wymysłem lobby feministycznego, podobnie jak "mizoginia". Otóż kobiety od zawsze były roszczeniowe i skrajnie egoistyczne, ale za to bardzo sprytne. Mężczyznom z pokolenia na pokolenie wmawiano, że po osiągnięciu pełnoletności zobowiązani są do zakładania rodzin (czyt. wypełniania celu biologicznego partnerek oraz utrzymania ich). Po przykładzie naszych rodziców widać wyraźnie - nikt im za spłodzenie dzieci pomnika nie wybudował. Ludzie zrozumieli, że nie grozi nam wymarcie, zaś upadek obecnego systemu emerytalnego i tak jest nieunikniony. Życie ma się tylko jedno i warto mądrze je spożytkować. Jedni rozumieć to będą poprzez bezproduktywną rozrywkę, inni poprzez sztukę, zaś jeszcze inni przez pracę naukową. Uderza to oczywiście w kobiety, którym partnerzy potrzebni są do zapłodnienia i utrzymania finansowej stabilności. Zaznaczmy tutaj od razu - kobieca potrzeba posiadania dziecka jest czymś wybitnie egoistycznym, bowiem wynika z przyczyn biologicznych. Pani ma zawsze prawo odrzucić partnera, ale odwrotnie już nie. A czy może być coś gorszego dla kobiety od świadomego mężczyzny pragnącego być niezależnym? Mężczyzny, który dba o siebie, zna swoją wartość i to on dokonuje wyboru? Mężczyzny, który odrzuca obligatoryjne chomąto ustatkowania pod groźbą przypięcia łatki "Piotrusia Pana"? Pisząc to wszystko nie mam w intencji usprawiedliwiać wszelakich wybryków męskich. Złym będzie niespłacanie zaciągniętych zobowiązań finansowych, szkodliwy będzie alkoholizm i przemoc. Tutaj chodzi o prawo do życia na własnych warunkach, będąc jednak uczciwym wobec drugiej strony. Taka postawa jest wybitnie dojrzała, bowiem chroni ona przed zgubnymi skutkami kryzysu wieku średniego. Gdzie bowiem są ci mężni ojcowie zapewniający w wieku 24 lat o ich bezgranicznej wierności, zaś w wieku 45 uganiający się za nastolatkami? Znajdujemy się w przededniu wielkiej rewolucji technologiczno-medyczno-kulturowej. W końcu zaczynamy rozumieć procesy starzenia i co za tym idzie skutecznie spowalniać procesy starzenia. Nieśmiało powierzamy dokonywanie decyzji algorytmom sztucznej inteligencji. Ciągle przyśpieszające tempo rozwoju technologii wraz z przeplataniem się różnorakich dziedzin nauki wieszczy rewolucję w każdej dziedzinie naszego życia. To wszystko wraz z palącymi problemami przeludnienia, głodu, zanieczyszczenia środowiska i efektu cieplarnianego każe zrewidować model rodziny. Oczywiście do Polski ten typ myślenia dotrze wiele lat później, bo taki już u nas klimat. Kobiety zaś do tego czasu zganiać to będą na zmyślone syndromy.