Kryzysu nie będzie!!!

„Ile lat już jesteście ze sobą? 5? Niedługo przyjdzie kryzys, zawsze tak jest...” słyszę złowrogą przestrogę od przyjaciółki z dzieciństwa. To samo zresztą mówiła mi już dwa lata temu.
/ 09.01.2008 23:41
„Ile lat już jesteście ze sobą? 5? Niedługo przyjdzie kryzys, zawsze tak jest...” słyszę złowrogą przestrogę od przyjaciółki z dzieciństwa. To samo zresztą mówiła mi już dwa lata temu.

Statystyki przemawiają na korzyść jej teorii. Rzeczywiście w moim otoczeniu wśród 23–25-latków 4 pary na 7 rozstały się po dwóch lub pięciu latach. Ale czy tak rzeczywiście musi być? Mój związek ma się świetnie i zmierza w jak najlepszym kierunku. A może przeszliśmy przez kryzys nie wiedząc nawet o tym?

Definicję kryzysu można sprowadzić do tego, że jest to przełom, przesilenie, decydujący zwrot, skumulowany stan napięć i konfliktów. Czyli, gdy zaniedbywane przez dłuższy czas sprawy pod wpływem jakiejś sytuacji wychodzą na jaw ze wzmożoną siłą. I wtedy przychodzi decydujący moment, w którym albo się zaczynamy starać bardziej niż kiedykolwiek, albo przestajemy w ogóle. Składa się na to wiele czynników. Jak długo jesteśmy razem, co nas łączy i jak radziliśmy sobie z mniejszymi problemami.
Wtedy warto wprowadzić zmodyfikowaną wersję postępowania antykryzysowego:
  1. powołanie zespołu antykryzysowego: czyli oboje równie mocno angażujemy się w rozwiązanie problemu
  2. ustanowienie łączności i sposobów informowania: w sposób łagodny i jasno mówimy o swoich potrzebach, komunikujemy otwarcie, co nam się nie podoba i czego potrzebujemy
  3. ograniczenie zasięgu: dajemy do zrozumienia, że ważne są dla nas odczucia i oczekiwania drugiej strony
  4. likwidacja zagrożenia: wprowadzamy w życie wypracowany kompromis
  5. przywrócenie normalnego funkcjonowania: na co dzień nie wracamy już do tego co było
  6. długofalowa likwidacja skutków kryzysu: częste rozmowy i bezinteresowne robienie dla siebie miłych rzeczy
  7. wnioski na przyszłość: niczego nie tłumimy w sobie i nie odkładamy na później zarówno ważnych jak i tych drobniejszych problemów
Takie metody postępowania już od zawsze intuicyjnie stosuję w związku i zdecydowanie się to sprawdza. Nie można przewidzieć momentu, w którym nasze życie wywróci się do góry nogami i staniemy przed trudnymi życiowymi wyborami. Najbardziej obawiałabym się więc, że stanie się to po 15-20 lub nawet 30 latach małżeństwa, kiedy o wiele trudniej jest zacząć wszystko od nowa. Mit „kryzysu po pięciu latach” został właśnie obalony. Trzeba się po prostu więcej starać.

Natalia Puchała
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/10.04.2016 00:01
Warto rozmawiac i wszystkie nieporozumienia załatwiac od reki , jak sie tego nie robi to sie wszystko nawarstwia i potem jest bardzo ciezko . Pomyslmy sobie , ze przez 5 lat podejmujemy proby rozmowy o czyms czego nam w zwiazku brakuje , czym to sie moze skonczyc po latach . Tylko ciezko jest rozmawiac z kims kto nie ma ochoty na rozmowe ...
/21.11.2008 19:50
jednak mimo wszystko coś w tym jest...
/21.11.2008 17:15
te rady nie zawsze wychodzą. Mam kryzys po 3 latach i nie wiem co dalej ale własnemu biegowi tego nie zostawie.