Feministka - kto to taki?

Kim jest kobieta? Czy zdajemy sobie sprawę z naszej burzliwej historii? Historii, która niestety nigdy nie została spisana dokładnie i rzetelnie, bo nikt się nią nie przejmował. W większości kulturach od zawsze byłyśmy niewiele więcej warte od niewolnika albo równoznaczne z nim. Czy zastanawiało was to, dlaczego tak było? Co się stało, że kobieta zaistniała na świecie i zdobyła tyle licznych przywilejów, o których jeszcze niewiele ponad 100 lat temu mogła tylko pomarzyć?! Czy wygrałyśmy bitwę o siebie? Czy zdobyłyśmy równouprawnienie? Kim tak naprawdę jest kobieta? Czy każda z nas powinna być feministką? Czym jest feminizm? Czy to wyzbycie się kobiecości? Czy w swoim życiu, chociaż raz zadałaś sobie któreś z tych pytań?

Feministka - kto to taki?

Kim jest kobieta? Czy zdajemy sobie sprawę z naszej burzliwej historii? Historii, która niestety nigdy nie została spisana dokładnie i rzetelnie, bo nikt się nią nie przejmował. W większości kultur od zawsze byłyśmy niewiele więcej warte od niewolnika albo równoznaczne z nim.

Czy zastanawiało was to, dlaczego tak było? Co się stało, że kobieta zaistniała na świecie i zdobyła tyle licznych przywilejów, o których jeszcze niewiele ponad 100 lat temu mogła tylko pomarzyć?! Czy wygrałyśmy bitwę o siebie? Czy zdobyłyśmy równouprawnienie? Kim tak naprawdę jest kobieta? Czy każda z nas powinna być feministką? Czym jest feminizm? Czy to wyzbycie się kobiecości? Czy w swoim życiu, chociaż raz zadałaś sobie któreś z tych pytań? 

W książce francuskiej feministki, filozofki i pisarki Simone de Beauvior, napisanej w 1949 roku, pt. Druga płeć, jest przedstawiony w rewelacyjny sposób obraz współczesnej kobiety. Mimo, że książka ma już sporo lat wciąż jest aktualna i budzi kontrowersje. Jak pewnie już się domyślamy tą drugą płcią są kobiety. Mimo, że zostałyśmy uznane za pełnoprawnych członków społeczeństwa w połowie XIX w., oczywiście w bardzo okrojony sposób i nie koniecznie akceptowalny ani przez same kobiety (zbyt mało przywilejów) ani przez mężczyzn (zbyt dużo przywilejów), to nasza walka wciąż nie dobiegła końca. Ruch feministyczny wciąż jest jak najbardziej aktualny, a kobiety, które walczą muszą mieć dużą siłę przebicia, upór i budzić sprzeczne uczucia!

 

Feministka - kto to taki?

Właściwie po co nam walka w obecnych czasach? Nie lepiej zostawić wszystko takie jakim jest. Nie jest przecież najgorzej! Odpowiem krótko i wyraźnie, NIE! Wbrew pozorom mężczyźni wciąż mają nad nami przewagę. To oni zdominowali rząd, to oni decydują o naszym życiu, możliwości aborcji, sposobie rodzenia dzieci (naturalnie, cesarka) i o znieczuleniu, bądź jego braku przy porodzie. Brak szacunku w najbardziej kobiecych sprawach jest wciąż bijący po oczach! Czyja jest to wina? Mężczyzn? Okrutnego i bezsensownego prawa, które często uderza w naszą godność? O co tak naprawdę wciąż walczymy?  Na te pytania odpowiedź jest prosta. Winne w dużej mierze jesteśmy my kobiety. Nie potrafimy odnaleźć się jeszcze w nowej rzeczywistości i możliwościach jakie stawia przed nami świat. Same boimy się kobiet w rządzie. Nie ma wśród nas wielu wielkich charyzmatyczek. Prawdopodobnie jest to spowodowane naszym wychowaniem, które zakłada bycie grzecznymi i posłusznymi. Mamy starannie pisać, uważnie słuchać, pięknie wyglądać i ładnie mówić. Kobieta silna traci swoją kobiecość, jest mało atrakcyjna i sexowna, budzi lęk. Poza tym nasza wartość zależy od mężczyzny, którego uda nam się uwieść. Każda z nas marzy o księciu z bajki, który ją pokocha. Tylko, czy taki książę istnieje? Tak naprawdę życie rodzinne budzi w nas więcej frustracji niż przyjemnych uczuć. Oczywiście nie u wszystkich, ale na pewno w wielu z nas.

Feministka - kto to taki?

Feminizm walczy o kobiety, aby stały się równe z mężczyznami, a nie takie same jak oni, aby mogły zarabiać na tym samym stanowisku takie same pieniądze jakie zarabiają mężczyźni, aby mogły na równych prawach startować w wyborach, a ich kobiecość, ciało, akt porodu nie były lekceważone w przepisach prawnych, pomijane i bagatelizowane.

Nasze potrzeby z racji bycia kobietą są odmienne niż u mężczyzn. Potrzebujemy pewnych szczególnych uwzględnień. To kobiety muszą dokonać zmian w prawie, w umysłach mężczyzn  i przede wszystkim wśród innych kobiet. Bycie feministką nie oznacza rezygnacji z naszej kobiecości. My walczymy o możliwość wyboru. Każdy jest kowalem własnego losu, a my nie mamy możliwości decydowania w najbardziej podstawowych sprawach dotyczących naszego ciała i życia, jak choćby kontrowersyjny temat aborcji. Czy mamy prawo dać kres rozwijającemu się w nas życiu? O tym decyduje rząd, a skoro kobiet jest tam wciąż bardzo mało, to mężczyźni, których ta sprawa w żaden sposób nie dotyczy rozsądzają sprawy, o których nie mają bladego pojęcia!

Jeżeli jakaś kobieta spełnia się w byciu matką, żoną i gospodynią, to jest uważana za małowartościową. Państwo nie płaci złamanego grosza za to, że poświęca się własnym dzieciom i tworzy wspaniałych, przyszłych obywateli naszego kraju. Jako kobiety mamy szczególną umiejętność dawania życia i przyjmowania go w sobie. Czy ten dar jest doceniany przez płeć nam przeciwną? Czy my same go doceniamy i wiemy jak wielkie ma ono znaczenie dla całego świata?  Pojęcie człowieczeństwa jest równoznaczne z pojęciem mężczyzny, ale kobiety już w sobie nie zawiera. Jesteśmy wciąż gdzieś poniżej.

W ostatnich latach emancypowało się wiele różnych grup. Czarnoskórzy osiągnęli wielkie sukcesy, których ukoronowaniem było wybranie na prezydenta Ameryki Baracka Obamy, którego najgroźniejszą rywalką była Hilary Clinton. Czy to oznacza porażkę kobiet? I czy w ogóle powinnyśmy to tak rozpatrywać? Czy jeszcze nie jesteśmy gotowe na podjęcie tak wielkiego wyzwania? Dlaczego tak trudno wywalczyć nam prawa, które przecież się nam należą?

Feministka - kto to taki?

Czarnoskórzy są ze sobą silnie powiązani więzami krwi, tradycją, historią. Łączy ich wzajemność, która jest bardzo silna. Walczyli z wrogami, czyli białymi, z którymi nie mieli zbyt wiele wspólnego. Dlatego łatwiej potrafili osiągnąć sukces. Kobiety bardziej niż ze sobą są związane ze swoimi mężami, synami. Mężczyźni, z którymi walczą są ich bliskimi. To z nimi bardziej są związane niż z kobietami z innego miasta, czy kontynentu. To jest powód tak trudnej naszej drogi do wolności i niezrozumienia przez wiele z nas głównego powodu naszej walki, walki o wolność i możliwość wyboru, tego jak chcemy żyć, a nie o stanie się bardziej męskimi, jak niektórzy to rozpatrują!

Powinnyśmy zarabiać tyle samo, co mężczyźni na tym samym stanowisku. Powinnyśmy móc decydować, czy chcemy być silne, czy uległe. I powinno być nas więcej w rządzie aby zadbać o najbardziej kobiece problemy, które są pomijane i bagatelizowane. Oprócz tego walczymy ze stereotypami, które wciąż są obecne w naszym życiu i które uderzają w naszą godność, a często odbierają nam możliwość czerpania przyjemności w życiu, z powodu wywoływanych przez stygmat wyrzutów sumienia. Feminizm walczy o kobiety, byśmy mogły być dumne z tego, kim jesteśmy i jakie chcemy być!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (23)
/miesiąc temu
https://youtu.be/WAIhCUlPzlw
/rok temu
Zgadzam się z artykułem. Tak, wciąż rządzą nami zaszczepione przez schematy kulturowe przekonania, że gorzej nadajemy się do podejmowania decyzji, że mężczyzna jest bardziej godny zaufania, że pewne prace powinny należeć do kobiet, a pewne do mężczyzn. Ja sądzę, że to bzdura. Jako kobiety nadajemy się do prac, funkcji i stanowisk równie dobrze albo równie źle jak mężczyźni, bo kobiety może i różnią się od mężczyzn, ale przede wszystkim różnią się między sobą i mężczyźni także różnią się między sobą. Są LUDZIE inteligentni lub głupi, odważni lub strachliwi, kompetentni lub nie - niezależnie od płci. Czasem dziewczyna spotyka dużo bardziej podobnego do siebie kolegę, niż jej koleżanki podobne są do niej i vice versa. Feminizm uzmysławia, że najpierw jesteś człowiekiem i powinnaś być oceniana jak człowiek, a nie pchana do pewnych zajęć z powodu tego, co masz między nogami. W feminizmie chodzi o wybór drogi życia i o to, by nie było podwójnych standardów moralnych - bo niby dlaczego te same zachowania są gorzej oceniane w zależności od płci? Dlaczego jeśli facet robi karierę to OK, a na kobietę patrzy się dziwnie, że niby coś z nią nie tak, bo nie chce być kurą domową? Dlaczego jeśli ojciec poświęca się domowi i dzieciom, to ludzie się z niego śmieją? Bo jest wspaniałym opiekunem? Mówią, że jest "zniewieściały". Co to w ogóle za określenie? Wymyślamy sobie, co jest "męskie", co "kobiece" i krzywdzimy tym i samych siebie, i innych ludzi, bo wtłaczamy się w jakieś ramy kosztem swych skłonności i talentów, które mogą być zupełnie inne niż stereotypowe oczekiwania. Feminizm to też walka o prawa reprodukcyjne i prawa do decydowania o własnym ciele. O to, by kobieta nie była traktowana stereotypowo, ale jak jednostka, która może mieć unikatowe talenty. O to, by z racji płci nie była odsuwana od ważnych funkcji w państwie czy w firmie. O to, by na tym samym stanowisku otrzymywała tę samą pensję co mężczyzna. I o to, by mogła wszędzie pracować, także w wojsku i w kopalni, jeśli wyjdzie na to, że jako jednostka jest wystarczająco silna fizycznie (normy "dźwigania" są bzdurą - wychodzi na to, że dziewczyna startująca w zawodach Strongwoman, wedle prawa nie może podnosić w pracy 20 kg). Jesteśmy jednostkami o różnych możliwościach, nie jesteśmy identyczne, podobnie jak nie są identyczni mężczyźni. Większość mężczyzn wcale nie nadaje się do pracy w kopalni, wielu nie nadaje się do wojska. Co zaś do rzekomej „niekobiecości” kobiet pracujących fizycznie – kobieta wcale nie jest słabą płcią, w USA kobiety pracują również w kopalniach, także w Polsce jest już to możliwe (głównie dzięki feministkom), wizja słabej i wątłej „kobiecości” to wyraz lenistwa, wygodnictwa, strachu, że się ośmieszymy, i sposób na ograniczenie naszej aktywności i dowartościowywania się przez mężczyzn (że niby takie bez nich kruche i bezbronne jesteśmy). Zdrowa, piękna kobieta to kobieta silna fizycznie i psychicznie, a nie dychawiczna wątła mimoza. To siła i bycie wysportowaną sprawia, że jesteśmy jędrne i seksowne, że mamy wigor i radość. Warto wziąć to wszystko pod uwagę, drogie Panie, zanim zaczniecie odżegnywać się od feminizmu.
/2 lata temu
Dokladnie, mnie tez urazil ten tekst "same boimy sie kobiet w rzadzie" bo osobiscie bardzo sie ciesze, z kazdej kolejnej kobiety.
POKAŻ KOMENTARZE (20)