Jeszcze nie feministka, już nie kura domowa

Droga Redakcjo, postanowiłem do zwrócić się do Was, jako do wiarygodnego źródła informacji o kobiecej naturze, jak to z Wami jest Drogie Panie? Sam zbliżając się do trzydziestki, od pewnego czasu odnoszę nieodparte wrażenie, że kobiety z mojego pokolenia same nie wiedzą, czego chcą. Bo z jednej strony niby pragniecie męskich i twardych mężczyzn, a z drugiej – wrażliwych i czułych. Byle nie zbyt czułych, bo moda na mężczyzn metroseksualnych odeszła do lamusa wraz z trendami z poprzednich sezonów. I tak zachodzę w głowę, jak tu Wam dogodzić?

Droga Redakcjo, postanowiłem zwrócić się do Was, jako do wiarygodnego źródła informacji o kobiecej naturze, jak to z Wami jest Drogie Panie? Sam zbliżając się do trzydziestki, od pewnego czasu odnoszę nieodparte wrażenie, że kobiety z mojego pokolenia same nie wiedzą, czego chcą. Bo z jednej strony niby pragniecie męskich i twardych mężczyzn, a z drugiej – wrażliwych i czułych. Byle nie zbyt czułych, bo moda na mężczyzn metroseksualnych odeszła do lamusa wraz z trendami z poprzednich sezonów. I tak zachodzę w głowę, jak tu Wam dogodzić?

Wszystkie koleżanki i znajome z mojego pokolenia, jak jeden mąż, deklarują, że są „wyzwolone”. Niektóre wręcz mówią, że są feministkami. Są wykształcone, mają świetne posady, robią kariery. Komunikują całemu światu, że daleko im do tradycyjnego światopoglądu ich matek, które w ich opinii były cierpiętnicami, służącymi mężom i dzieciom na każde zawołanie. Moje koleżanki są zgodne, nie chcą podzielać ich losu. Nie chcą tradycyjnych związków, ale związki partnerskie, niekoniecznie przypieczętowane przez urzędowy czy kościelny papierek. Mieszkanie wolą kupić same, bo kredyt we dwoje to „zobowiązanie łączące ludzi bardziej niż ślub”. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo całym sercem popieram równość między płciami, ale zwykle czar ich wyzwolenia pryska, jak tylko wejdzie się w bliższą relację z taką współczesną kobietą. Nagle okazuje się, że płacić na randce ma tylko facet. Kwiaty, czekoladki, prezenty – facet. I to wszystko jest jeszcze do przebrnięcia, przynajmniej na początkowym etapie znajomości, problem nabiera rozpędu wraz z upływem czasu. Podobnie jest z seksem – na początku, świadome własnej seksualności oraz po lekturze czasopism i poradników, doskonale wiecie, co na nas działa. I jest super! Jednak w miarę upływu czasu, Wasz entuzjazm opada a zahamowania i stereotypu kulturowe dają o sobie znać. Do czego zmierzam? Po prostu od jakiegoś czasu towarzyszy mi nieodparte wrażenie, że jesteście zawieszone w próżni. Doskonale wiecie, że nie chcecie być jak Wasze matki. Nie wiecie natomiast do końca jakie chcecie być? Bo już nie uległe, usłużne, łagodne i powściągliwe, ale chyba jeszcze nie do końca jesteście gotowe na lansowane w mediach wzorce kobiety wyzwolonej seksualnie i światopoglądowo. Bo choć w początkowym etapie jesteście zdeklarowanymi feministami (przy okazji obalę mit, jakoby mężczyźni bali się takowych), to im głębiej wchodzicie w relację z facetem, tym bardziej wychodzi z Was, niestety, zacofanie. Niby chcecie związków partnerskich, ale jeśli facet więcej zarabia – to on ma pokrywać większość kosztów utrzymania. Podobno o seksie wiecie już wszystko, a poczucie wstydu jest Wam obce, ale jeśli proponujemy  coś nowego – kręcicie nosem. Rzekomo „dzieci dopiero po trzydziestce, albo i wcale”, ale zaglądacie przez ramię każdej napotkanej na ulicy matce z wózkiem. I teraz tak się zastanawiam, jaką mam gwarancję, że wiążąc się z kolejną nowoczesną kobietą i planując z nią przyszłość, za pół roku nie okaże się, że ona choć tam bardzo nie chce tradycyjnego rozkładu ról w związku, bo to nie na czasie – nie zamieni się z seksownej i zadziornej kobiety wyzwolonej w zacofaną w swych poglądach kurę domową? No i jak tu Was zrozumieć, Kobiety? Jak Wam dogodzić?

 

Jeżeli znacie, jesteście bohaterami podobnych historii, bądź po prostu chcecie się podzielić swoimi problemami - piszcie do nas na adres: listy@we-dwoje.pl. Obiecujemy, że każdy list zostanie przeczytany, a najciekawsze również opublikowane na łamach We-Dwoje.pl. Czekamy na Wasze opowieści!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/7 lat temu
A faceci nie lepsi... sami nie mogą się zdecydować, czy już chcą tego ślubu czy nie?! a trzydzieska zbliża się wielkimi krokami. Panowie, wy też nie umiecie podejmować decyzji!!!!!!!!!!!!
/7 lat temu
Szczerze? Mam podobne odczucia. Kobiety same nie wiedzą czego chcą. Jaki model związku wybrać. Czy chcą być nowoczesne czy tradycyjne. Zastanówcie się, drogie panie... Bo ciężko wytrzymać to wasze niezdecydowanie.
/7 lat temu
Was też nie można zrozumieć. Od Was oczekujemy przede wszystkim dojrzałości, odpowiedzialności za swoje czyny. Niby wiecie czego chcecie, ale gdy przyjdzie się z tym zmierzyć oko w oko, to chowacie się za kobiecą spódnicę i udajecie, że sprawa Was w ogóle nie dotyczy. Jakże często wycofujecie się ze swoich deklaracji, gdy tylko napotykacie trudności. Nie chcemy być 'kurami domowymi", bo po prostu nas do tego często życie zmusza, gdyż nikt nam nie da gwarancji bezpieczeństwa, jeśli same sobie go nie zapewnimy poprzez aktywność zawodową. Życie też mamy jedno, więc dlaczego mamy je marnować na cierpiętnicze życie z jednym i tym samym mężczyzną? Tak, pragniemy mieć dzieci, gdyż natury się nie da oszukać, ale tylko wtedy, gdy znajdziemy partnera który naprawdę potrafi być dla nas partnerem - oparciem w dobrych i złych chwilach. Kiedy jest zrozumienie z obu stron.