null fot. null

Wszystko o pozycjach

Tak naprawdę są dwa zasadnicze ułożenia. Pierwsze, kiedy partnerzy są do siebie zwróceni twarzami, i drugie, kiedy są ułożeni głowa za głową. Jednak wariantów tych dwóch podstawowych pozycji jest mnóstwo, a każdy z nich może nam dostarczyć innych wrażeń.
/ 20.05.2019 08:39
null fot. null

Z czasem, metodą prób i błędów, każda kobieta odkrywa, które pozycje jej odpowiadają, a które zdecydowanie nie. Które dają jej szansę na spełnienie, a które są miłym urozmaiceniem, ale na pewno nie ułożeniem docelowym, w którym można przeżyć orgazm. Od czego to zależy? Przede wszystkim od tego, która część pochwy jest najwrażliwsza, jak jest zbudowany partner (czy jego penis jest prosty, czy zakrzywiony, duży czy mały), czy bardziej podnieca nas bycie stroną dominującą, czy też oddawanie się we władanie parterowi. Prezentujemy kilka pozycji, które wybieramy najczęściej oraz te, które warte są wypróbowania.

Klasyczna

Czyli on na niej. Zwykle od tej pozycji wszystko się zaczyna i, prawdę mówiąc, wiele kobiet ją właśnie preferuje. Ma ona wiele zalet. Nie jest męcząca, zapewnia pełny kontakt dwóch ciał, a kobieta czuje się bezpiecznie schowana w objęciach swojego mężczyzny. W zależności od tego, czy wolisz płytszą, czy głębszą penetrację, możesz opuścić nogi luźno po bokach partnera lub opleść je wokół jego bioder. Możesz też nauczyć partnera, by podczas stosunku w tej pozycji poruszał biodrami tak, by delikatnie ugniatać twoje łono. To dodatkowo pobudzi łechtaczkę i wzmocni twoje doznania.

Wypróbuj także pozycję KLASYCZNĄ ODWROTNĄ, kiedy to kobieta leży na mężczyźnie, obejmując nogami jego złączone nogi. Wrażenia płynące z penetracji są w tej pozycji zupełnie inne niż w zwykłej klasycznej. Ponadto, partnerka ocierając się łonem o mężczyznę, drażni łechtaczkę.

Na jeźdźca

On leży, ona siedzi na nim okrakiem. To kolejna pozycja, która cieszy się wśród kobiet dużym powodzeniem. Nic dziwnego. Kiedy partnerka jest na górze, to ona jest panią sytuacji, dyktuje tempo, a także siłę i głębokość penetracji. Może więc dostarczyć sobie dokładnie takich wrażeń, jakie są jej potrzebne. Mężczyzna patrzy na kobietę, na jej piersi, wyraz twarzy i to jest podniecające. Jeśli lubisz kochać się właśnie w tej pozycji, nie przejmuj się tym, że twoja sylwetka nie jest idealna, ani tym, że mimika zanadto cię odkryje. Zbyt duża kontrola nad sobą i zastanawianie się, jak wyglądam i jak on mnie odbiera, przeszkadza w seksie i niepotrzebnie krępuje. Podczas stosunku mężczyzna może dotykać twoich piersi i łechtaczki, możesz też robić to sama. Pozycja „na jeźdźca” jest zalecana dla kobiet w ciąży, gdyż nie powoduje ugniatania brzucha.

Tylna kolanowo-łokciowa

Mężczyzna klęczy za kobietą, przytrzymując jej biodra rękami. Ona opiera się na dłoniach lub na łokciach (przedramionach). Ta pozycja może okazać się przyjemna dla pań, które lubią głęboką penetrację i pobudzanie przedniej ściany pochwy. Mankament tej pozycji jest taki, że dla mężczyzny jest ona bardzo silnie stymulująca - stosunek może więc nie trwać zbyt długo...

Boczna

Oboje leżą na boku, on za nią, ich ciała przylegają do siebie. Ułożenie to jest bardzo wygodne, pozwala na spokojny, delikatny seks. Penetracja w tej pozycji jest dość płytka, co sprzyja wydłużeniu stosunku (jeśli kobieta odchyli się od partnera, penetracja będzie głębsza). Pobudzana jest przede wszystkim przednia ściana pochwy (ta, na której u wielu kobiet znajdują się punkty szczególnie wrażliwe na bodźce seksualne). Mężczyzna ma łatwy dostęp do wszelkich stref erogennych partnerki. Może przez cały czas pobudzać piersi i łechtaczkę, co ułatwia wspólne szczytowanie.

Na siedząco

Kobieta siedzi na kolanach mężczyzny, zwrócona twarzą do niego. On może siedzieć na krześle lub na łóżku, z nogami wyciągniętymi przed siebie. Zapewnia to kontakt wzrokowy, uczucie wzajemnej bliskości oraz sprzyja czułym gestom, jak całowanie piersi i szyi partnerki, pieszczenie karku, włosów i twarzy partnera, wzajemne głaskanie po plecach. Członek wnika dość głęboko. Znów to ona jest stroną dominującą, choć oczywiście on może się włączyć do akcji, lekko unosząc i opuszczając jej biodra rękami oraz harmonizując swoje ruchy bioder z ruchami partnerki.