Seksoholizm – choroba czy ideał, do którego warto dążyć?

Seksoholizm przedstawiany w mediach to stan godny pozazdroszczenia: bogate życie seksualne, seks w nietypowych miejscach, przygodne kontakty… W rzeczywistości jednak to poważna choroba, która utrudnia seksoholikowi normalne życie. Sprawdź, co nam grozi, gdy seks wymyka się spod kontroli!

seks

fot. Fotolia

Seksualność to jedna z najbardziej podstawowych potrzeb człowieka. W dzisiejszym dyskursie poświęca mu się bardzo wiele uwagi, wskazując na to, jak bardzo ważne dla dobrego samopoczucia jest aktywne i urozmaicone życie seksualne. Przekaz jest taki, że ktoś, kto uprawia go zbyt mało albo zbyt monotonnie, powinien się wstydzić. Co jednak, kiedy zbytnia aktywność lub poszukiwanie urozmaicenia staje się niebezpieczne?

Seksoholik w mediach

Seks w windzie, w samochodzie, na basenie, w saunie, w kinie, w dyskotekowej ubikacji i na dachu. Najlepiej wszystko w ciągu jednego dnia. Najlepiej każdy z kimś innym. To według filmów, seriali i lifestyle’owych czasopism idealna sytuacja.

Seksoholik według przekazów medialnych to nie osoba, która ma problem i która zasługuje na współczucie, a ideał, do którego należy dążyć. Choroba stała się obiektem zazdrości tych, którzy nie wiedzą, z czym się tak naprawdę wiąże. Poszukiwanie nowych doznań przedstawia się jako tak ważne, że niektórzy giną, szukając zaspokojenia. Jak te medialne wzorce wypadają w konfrontacji z rzeczywistością?

Póki nas śmierć nie rozłączy

W lipcu 2013 roku para kochanków podczas stosunku naparła na okno z taką siłą, że szyba nie wytrzymała nacisku. Według świadków zakochani mocno ściskali się w powietrzu, a ich nagie ciała rozdzieliły się dopiero po uderzeniu o ziemię.
W 2008 roku pewna kobieta zginęła, gdy mąż w trakcie igraszek przypiął jej do sutków klamry, przez które następnie kilkakrotnie przepuścił prąd.
W 1999 roku rumuński piłkarz Mario Bugeanu wraz ze swoją dziewczyną zaczadzili się, gdy wróciwszy do domu zaczęli uprawiać seks w samochodzie, którym wjechali do garażu, ale nie zgasili silnika.

Historie te wielu osobom mogą się wydać śmieszne, są to jednak przykłady na to, jak wymykające się spod kontroli poszukiwanie coraz mocniejszych wrażeń może się skończyć tragicznie.

Seksoholizm nie taki fajny jak w filmie

Niestety, w rzeczywistości seksoholizm najczęściej wiąże się nie z „wyzwolonym” seksem pięknych młodych ludzi, jak można wnioskować z filmów i seriali, a znacznie częściej sprowadza się do niemożliwej do pohamowania potrzeby rozładowania napięcia seksualnego. To najczęściej wiąże się nie z „przygodnym numerkiem”, a masturbacją. Nawet po kilkanaście razy dziennie.

Kiedy poznamy seksoholizm od tej strony i uświadomimy sobie, że to naprawdę jest bardzo utrudniająca życie choroba, przestaje być taki atrakcyjny i godny pozazdroszczenia.

Zaniedbywanie obowiązków, problemy z nawiązywaniem relacji, ograniczenie odczuwania przyjemności związanego z innymi czynnościami –  z tym wszystkim wiąże się seksoholizm – mówi Renata Borysiak z Centrum Psychologiczno-Terapeutycznego Tęcza. – To dla chorych osób prawdziwa życiowa tragedia ogromnie utrudniająca zdrowe funkcjonowanie. Pozytywnie o takiej chorobie może się wypowiadać tylko ktoś, kto nie został nią dotknięty.

Dowiedz się jak masturbacja wpływa na życie seksualne z największego forum medycznego w Polsce!

Każdemu według potrzeb

Wytwarzanie sztucznych potrzeb to bardzo powszechne działanie. Nikomu nie przyszło do głowy, że potrzebuje aparatu fotograficznego w telefonie, dopóki ktoś go tam nie umieścił, a potem przy pomocy mediów nie wytworzył pragnienia, by posiadać taki gadżet. To tylko jeden z mnóstwa przykładów, które nie ograniczają się tylko do przedmiotów.

Najgroźniejsze jest wytwarzanie sztucznych potrzeb dotyczących stylu życia. Jedz to i to, bo to je ta słynna piosenkarka i patrz jaką ma dzięki temu figurę. Uprawiaj ten sport, bo uprawia go ten aktor i zobacz jaki na skutek tego jest umięśniony. Uprawiaj mnóstwo seksu w najdziwniejszych pozycjach, bo tak robi bohater serialu i spójrz jaki dzięki temu zadowolony.

– Na skutek działania mediów pojawia się zjawisko tzw. relatywnej deprywacji. W skrócie polega ono na tym, że czujemy pragnienie posiadania czegoś przez to, że ktoś inny to ma, a my nie. Może to dotyczyć dóbr materialnych, ale również standardu życia. Ktoś prowadzi niezwykle aktywne i urozmaicone życie seksualne, więc my też chcemy takie mieć. Pojawia się potrzeba, której by nie było, gdybyśmy się nie porównali z kimś innym ­– mówi Renata Borysiak.

Nie dajmy więc sobie wmawiać, że bohater książki lub serialu wie więcej na temat naszych potrzeb seksualnych. I pamiętajmy, seksoholizm to nie cel, do którego warto dążyć, a poważna choroba wymagająca specjalistycznego leczenia, która nie uczyni nikogo szczęśliwym, a kłamstwo, że jest inaczej, powtórzone tysiąc razy w tym przypadku nie stanie się prawdą.

Zobacz też: Czy jesteś uzależniony od seksu? Test