Jak poruszasz się i zachowujesz w czasie stosunku, może kobietę albo rozgrzać do czerwoności, albo zupełnie ostudzić. fot. null

Kochaj ją umiejętnie - rady specjalnie dla panów

Miłosne ruchy - z pozoru nic skomplikowanego. Tymczasem to, jak poruszasz się i zachowujesz w czasie stosunku, może kobietę albo rozgrzać do czerwoności, albo zupełnie ostudzić.
/ 20.05.2019 08:40
Jak poruszasz się i zachowujesz w czasie stosunku, może kobietę albo rozgrzać do czerwoności, albo zupełnie ostudzić. fot. null

Kochaj się z nią, nie kopuluj

Różnica jest mniej więcej taka jak między pieszczeniem a obmacywaniem. W pierwszym przypadku jest to czuły gest, pełen wyczucia i szacunku, w drugim - mechaniczna czynność, nastawiona na rozładowanie własnego napięcia. To, jak wypadasz w łóżku, zależy głównie od tego, czy potrafisz dostosować się do kobiety. Czy zważasz na nią, obserwujesz jej reakcje i postępujesz zgodnie z nimi, czy też - gdy już się w niej znajdziesz - po prostu galopujesz po swoje.

Wchodź w nią delikatne

Pochwa, nawet kobiety bardzo podnieconej, musi się do ciebie przyzwyczaić, zwłaszcza jeśli jesteś duży. Nie wjeżdżaj w nią więc z impetem (chyba że sama cię o to prosi), tylko zaproś się w jej podwoje powolutku i subtelnie. Gdy oswoi się już z twoją obecnością, będziesz mógł wślizgnąć się głębiej i przyspieszyć, a z czasem, gdy staniecie na krawędzi ekstazy, pewnie usłyszysz z jej ust podniecające zachęty: „Mocniej, głębiej...”. Ale to dopiero później.

Nie zapominaj o reszcie jej ciała

Kiedy jesteś w środku i kochasz się z nią, postaraj się w miłosnym rytmie pieścić jej ciało. Niech twoje ręce i usta błądzą w tym czasie po różnych jego zakamarkach. Czy wiesz, że stymulowanie sutków podczas stosunku bardzo wzmaga u kobiety podniecenie i przyspiesza orgazm? A zatem - do dzieła!

W seksie jak w tańcu - zachowaj rytm

To naturalne i przyjemne zarówno dla ciebie, jak i dla niej. Czasem mężczyźni uważają, że aby kobiecie zaimponować, trzeba wyczyniać nie wiadomo jakie penisowe akrobacje. Stają więc na wyżynach sprytu, aby pobudzać ją raz tak, raz inaczej, przeplatają ruchy koliste z poprzecznymi, podłużne z ukośnymi, szybkie z wolnymi. A dla kobiety to istny koszmar. No bo jak tu wczuć się w rytm i odlecieć, kiedy ten rytm ciągle się zmienia? Jak przeżyć orgazm, skoro gdy tylko pojawia się to miłe, obiecujące uczucie, on przerywa? Pamiętaj - na tym etapie miłosnej gry kobieta potrzebuje tego samego co ty - rytmicznych ruchów w stałym tempie. Jeśli nie ufasz swojej zdolności powstrzymywania wytrysku i dlatego - prewencyjnie - co chwila przerywasz zbliżenie, musisz wiedzieć, że to zła strategia. Opóźnianiu wytrysku służą inne, specjalne techniki seksualne, które trzeba stosować w porozumieniu z partnerką.

Czasem zrób to inaczej

Ruchy frykcyjne „do środka - na zewnątrz” to nie jedyny sposób na seks. Jeśli w czasie stosunku będziesz delikatnie ugniatał nasadą penisa łono partnerki, a dokładnie jej łechtaczkę, sprawisz jej dodatkową przyjemność. Połóż się na partnerce, dokładnie biodro w biodro. Gdy będziesz się zanurzał i wynurzał, staraj się nie odrywać bioder od ciała kobiety. Po prostu kołysz się w przód i w tył, cały czas naciskając na jej łono. Ona powinna się kołysać razem z tobą, ułatwiając ci utrzymanie kontaktu między wami. Ta technika odpowiada szczególnie paniom, które potrzebują stymulacji łechtaczki do osiągnięcia orgazmu. Może nawet dzięki niej uda się wam szczytować jednocześnie w czasie stosunku.

Nie przedłużaj w nieskończoność

Zmęczysz tym siebie i ją. Owszem, powinieneś dbać o jej satysfakcję i nie kończyć za wcześnie, ale to ma ci zagwarantować technika, samo przedłużanie stosunku nie pomoże. Dobry seks nie polega przecież na wykonaniu jak największej liczby ruchów frykcyjnych. Po pewnym czasie jej wilgoć zanika i stosunek staje się dla niej bolesny, szanse na orgazm więc żadne. Dlatego zachowaj umiar.