Gdy dziecko boli gardło

Ból gardła to jedna z najczęstszych infekcji wieku dziecięcego – krzyki na zimnym powietrzu, nagłe zmiany temperatur, przemarznięcie... niewiele potrzeba, aby wywołać zapalenie.
/ 11.02.2008 08:48
Ból gardła to jedna z najczęstszych infekcji wieku dziecięcego – krzyki na zimnym powietrzu, nagłe zmiany temperatur, przemarznięcie... niewiele potrzeba, aby wywołać zapalenie.

Jednak w przeciwieństwie do pospolitych przeziębień, które można śmiało leczyć mlekiem, czosnkiem i tabletkami do ssania warto pamiętać o poważnych schorzeniach związanych z bólem gardła u dziecka.

Angina paciorkowcowa
Wywoływana przez niezwykle złośliwe bakterie paciorkowca, zwykle z grupy A, przenoszona jest droga kropelkową i od momentu zakażenia rozwija się w przeciągu 2-3 dni. Oprócz bolesności gardła, dziecko dostaje wysokiej gorączki, często z dreszczami, zaś łuki podniebienia silnie się przekrwiają. Na migdałkach pojawia się żółtawy nalot, są one również bolesne i powiększone. Zmianie podlegają także węzły chłonne na żuchwie i pod nią. Dziecko robi się bardzo marudne, traci apetyt oraz często zwraca przyjmowane posiłki.
Niezbędna jest natychmiastowa wizyta u lekarza i przepisanie odpowiednich antybiotyków – najlepiej, gdy zrobi to laryngolog po uprzednim zbadaniu laboratoryjnym składu wydzieliny i oznaczeniu rodzaju bakterii, a także ich wrażliwości na poszczególne preparaty. Częstym błędem jest podawanie dziecku „w ciemno” kolejnych nieskutkujących antybiotyków, które nie tylko wyniszczają system pokarmowy i odporność, ale także zwiększają ryzyko wystąpienia groźnych powikłań anginy, tj. zapalenia zatok, zapalenia ucha środkowego, mięśnia osierdziowego (serce) czy też opon mózgowych.
Poza lekami obniżającymi gorączkę powinniśmy podawać dziecku dużo płynów, zwłaszcza ciepłych wywarów ziołowych i w miarę możliwości zachęcać do płukania gardła wodą utlenioną (1 łyżka na pół szklanki przegotowanej wody) lub wodą z solą.

Mononukleoza zakaźna
To choroba wywoływana przez wirus Ebsteina – Barr’a należący do grupy herpes wirusów przenoszonych za pomocą śliny (pocałunki), drogą kropelkową lub rzadziej przez kontakt dotykowy z nosicielem. Ta ostra choroba dotyka przede wszystkim dzieci w okresie przedszkolnym, kiedy to maluchy biorą do buzi różne przedmioty, które wpadną im do ręki, a także w okresie dojrzewania, kiedy dochodzi do pierwszych pocałunków.
Okres wylęgania choroby jest bardzo długi i wynosi 4 - 8 tyg. Po tym okresie dziecko zaczyna narzekać na ból gardła, osłabienie, bóle głowy, mięśni i uczucie ogólnego rozbicia. Pojawia sie gorączka, czasem kaszel i brak apetytu. Temperatura, często powyżej 38°C, utrzymuje się od kilku dni do 3 - 4 tygodni. Lekarz może ponadto stwierdzić powiększenie węzłów chłonnych na szyi oraz śledziony i wątroby. Bardzo charakterystyczny jest również wzrost ilości krwinek białych w rozmazie, ze znaczną przewagą limfocytów oraz z obecnością limfocytów atypowych.

Choroba ma pochodzenie wirusowe, nie działają więc na nią antybiotyki i dlatego stosuje się leczenie objawowe, trwające jednak kilka tygodni. Bardzo ważne są podawanie dużej ilości płynów, lekkostrawna, bogata w witaminy dieta, a przede wszystkim odpoczynek i pozostawanie dziecka w domu. Po zakończeniu kuracji dziecko ma obniżoną odporność, w związku z czym należy szczególnie ograniczać kontakty z innymi dziećmi chorymi na ostre infekcje. Ciekawą rzeczą jest to, że u części osób uleczonych, wirus przechodzi w stan uśpienia i okresowo reaktywuje się stając się materiałem zakaźnym przenoszonym przez ślinę (bezobjawowe nosicielstwo). Z tego powodu nie jest możliwe zapobieganie zakażeniu.
Wśród dość rzadkich powikłań mononukleozy znajdują się: pęknięcie śledziony, utrudnione oddychanie, anemia, porażenie nerwu twarzowego, padaczka, psychoza, zapalenie mózgu, a także zapalenie rdzenia kręgowego.

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/14.12.2009 15:11
ja znalazłam placówkę w Legionowie, gdzie lekarz przy anginie też robi te szybkie testy na wykrycie paciorkowca, więc chyba nie tylko na Opolszczyźnie nad tym pracują
/11.12.2009 20:51
Nie ma co lać brudów na lekarzy, winny jest cały system, a nie tylko oni. A takie artykuły pomogą budowaniu świadomości pacjentów i może będą uważniej patrzeć lekarzom na ręce, choć mało który to lubi ;) Co do antybiotyków, to na Opolszczyźnie prowadzony był program ograniczania wypisywanych antybiotyków przez lekarzy i w efekcie ich stosowanie spadło o 40%, szczegóły tutaj: http://bit.ly/5qyyOW Tak więc może zaczyna się coś w tej kwestii dziać. Oby, bo niedługo żaden antybiotyk nie będzie już działał...
/11.12.2009 12:34
wszystko pięknie, tylko powiedzcie mi który lekarz tak naprawdę bada laboratoryjnie wydzielinę przed przepisaniem antybiotyku... z moich doświadczeń wynika że raczej przepisują antybiotyk a potem się dziwią – nie pomógł?? to proszę następny. żenada