Prawdziwie włoski smak kawy

Kto odkrył kawę? Najbardziej lubię opowieść o kozach – podobno te żarłoczne zwierzęta rzuciły się pewnego dnia na krzew kawowca, zaś nagłe ożywienie stada wywołało duże zdumienie pilnującego je pasterza Kaldiego.
/ 08.11.2008 22:52

Kto odkrył kawę? Najbardziej lubię opowieść o kozach – podobno te żarłoczne zwierzęta rzuciły się pewnego dnia na krzew kawowca, zaś nagłe ożywieniePrawdziwie włoski smak kawy stada wywołało duże zdumienie pilnującego je pasterza Kaldiego.

Zaciekawiony, sam sięgnął po owoce rośliny. Nie minęło dużo czasu, a po świecie rozniosła się wieść o cudownym działaniu pewnego krzewu, po spożyciu którego człowiek odzyskuje siłę i energię. Nie jest to jedyna kawowa legenda. Inna wersja mówi, że właściwości kawy docenili mnisi, żyjący w dalekiej Etiopii. Szukając sposobu na odpędzenie snu, zakonnicy odkryli (przez przypadek, a może pomogła tu ręka Boska?) cudowne właściwości kawowca. Dzięki nowo odkrytej recepturze mogli teraz spędzać na modlitwach czy czytaniu ksiąg wiele godzin, ograniczając tym samym ilość snu. Istny… cud!

Dziś kawa znana jest na całym świecie. Już jako napój, nie dodatek do pożywienia. Zwyczaj picia gorącego napoju jako pierwsi wprowadzili Arabowie. Jako że były to narody wędrowne, pilnie utrzymywany sekret przyrządzania kawy został powoli rozpowszechniony po całym świecie. W pewnej chwili musiał jednak głos zabrać papież. To Klemens VIII „wypędził szatana” z kawy, pozwalając chrześcijanom na cieszenie się tym trunkiem bez świadomości grzechu.

W dzisiejszych czasach mało kto, pijąc poranną kawę, zastanawia się nad historią tego napoju. Espresso, lungo, latte, macchiato, cappuccino czy americano to popularne u nas kawy, choć ich sposób podawania różni się nieco od tego, jaki poznałam we Włoszech. Smak choć podobny, też nie ten sam.

Mocne i aromatyczne espresso podaje się w małej filiżance z niewielką ilością wody. W niektórych restauracjach dostaniemy… „naparstek” kawy! Czyli napój nie przekroczy 1/3 filiżanki. Osoba, która nie jest przyzwyczajona do tak podanego espresso, początkowo mocno się dziwi. Filiżanka jest, tylko gdzie nasza kawa?? Pije się ją jednak niedużymi łyczkami, więc można kwadrans spędzić przy smacznym esprPrawdziwie włoski smak kawyesso. Tym bardziej, że we Włoszech mało komu się gdziekolwiek śpieszy, a kawiarniane życie towarzyskie toczy się do późnych godzin nocnych. Właśnie espresso szybko stało się moją ulubioną kawą.

Jednak jeśli ktoś woli więcej kawy, zawsze może zamówić lungo. Smakuje podobnie jak espresso, jednak Włosi dolewają do małych filiżanek trochę więcej wody. Tylko trochę, więc wciąż kawy mamy niewiele, ale już nie odnosimy wrażenia, iż jedynie na dnie osiadło nieco tego napoju. Większych różnic, w smaku czy aromacie, nie zauważyłam.

Jest jeszcze kawa nakrapiana mlekiem, czyli z włoskiego macchiato. Jest to espresso z niedużą ilością lekkiej mlecznej piany.

Mleko z dodatkiem kawy (czyli zabarwione mleko), to znów latte. Zawsze podawane w wysokich przezroczystych szklankach. Te, jakie piłam, były za każdym razem dwukolorowe – jedna warstwa kawowo-mleczna, druga zaś gęstej mlecznej piany. W żadnym lokalu nie dostałam latte trójkolorowego, jakie czasem spotykam na zdjęciach w gazetach.

Americano to kawa zalana wrzątkiem, ale podawana w większej filiżance (taki rozmiar XXL w porównaniu do tradycyjnej filiżanki od espresso). Ta, którą spróbowałam, wyglądała jak zwykła „zalewajka”. Mało smaczna, bez aromatu i… bez mleka! Więcej razy nie miałam już na americano ochoty.

Popularne we Włoszech jest też cappuccino. Jest to napój kawowy z puszystą, jedwabistą pianką, posypaną lekko czekoladą. Chętnie zamawiany zwłaszcza w porze śniadaniowej.

Niestety, nie miałam okazji spróbować innych włoskich kaw. Nie wiem, jak smakuje choćby coretto (espresso z dodatkiem grappy, brandy lub likieru) czy romano (kawa z dodatkiem soku z cytryny). Czuję jednak, iż za jakiś czas znów udam się do Włoch. Właśnie na filiżankę espresso. Kto wie - może starczy mi nieco czasu, bym tym razem coś więcej pozwiedzała?