Rozgrzewające sposoby na zimę

W zimowe wieczory ciężko wychylić nos z domu. Ogarnia nas melancholia, nic się nie chce... Dlaczego więc nie ogrzać się w kuchni? O kulinarnie rozgrzewających sposobach na zimę pisze Marzena Rogalska, ambasadorka kampanii „Knorr. Każdy posiłek to okazja”.
/ 05.02.2010 07:50

W zimowe wieczory ciężko wychylić nos z domu. Ogarnia nas melancholia, nic się nie chce... Dlaczego więc nie ogrzać się w kuchni? O kulinarnie rozgrzewających sposobach na zimę pisze Marzena Rogalska, ambasadorka kampanii „Knorr. Każdy posiłek to okazja”.

W kuchni z założenia jest cieplej niż w innych miejscach domu, bo w kuchni się gotuje. Jeśli wRozgrzewające sposoby na zimęięc przemarzliśmy, czy to czekając na autobus, czy też szalejąc na górskich stokach albo z dziećmi na śniegu, po powrocie – prosto do kuchni! Naprędce sporządzona herbata „od razu nas rozgrzeje. Potrzebujemy tylko trochę soku malinowego bądź konfitury wiśniowej i rozgrzewający napój gotowy. Jeśli dodamy do niego jeszcze odrobinę cynamonu, kardamonu lub imbiru, kilka goździków albo plasterek pomarańczy – napój nabierze wyjątkowego zapachu, który rozleniwi nas i wprowadzi w błogi nastrój zimowego popołudnia... Zimą chętnie sięgamy po przyprawy korzenne. Kiedy zimowy chłód wydaje się nam wyjątkowo nieprzyjemny, nie pozostaje nic innego, jak tylko wskoczyć pod koc z kubkiem gorącej, doprawionej nimi pachnącej herbaty.

Po pierwszym rozgrzaniu kolej na coś ekstra, oczywiście rozgrzewającego, ale już bardziej treściwego. Nie zdadzą tym razem egzaminu lekkie sałatki ani delikatnie grillowane białe mięsa czy warzywa. Proponuję gęste i zawiesiste zupy (najlepiej z dużą ilością cebuli i czosnku), gulasze – te prawdziwe, czyli z mięsem, oraz te fałszywe, tzn. bazujące na najróżniejszych rodzajach warzyw, gorące naleśniki z gorącymi owocowymi dodatkami, a także proste, ale smaczne potrawy jednogarnkowe, które swoją różnorodnością zaspokoją każdego, bo integrują obecne w nich smaki w jeden. W takiej potrawie obowiązkowe są rośliny strączkowe, kapusta i wieprzowina albo wędzony boczek. To ciężka kombinacja, owszem, ale nie jadamy jej często, a tylko wtedy, kiedy na przekór mrozowi i zimowym wiatrom chcemy dostarczyć organizmowi ciepła i energii, aby mieć siłę walczyć z zimowym chłodem jeszcze parę tygodni. Pyszna jest tzw. pazibroda, starodawna potrawa, będąca połączeniem ugotowanej kiszonej kapusty (obowiązkowo z zielem angielskim i liściem laurowym!) z ugotowanymi ziemniakami, polanymi skwareczkami. Warto się przekonać, czy faktycznie parzą brodę kawałki gorącej kapusty (stąd nazwa potrawy)... Pyszna jest też zupa pasterska, z ziemniaków, drobnego makaronu (zacierki), cebuli, papryki (najlepiej żółtej), pomidora, odrobiny wędzonego boczku, z dodatkiem natki selera. Wszystkie składniki dusimy, można dodać kawałek dobrze uwędzonej kiełbasy, która doda zupie genialnego smaku! To typowo węgierska kuchnia, w której potrawy pasterskie mają długą tradycję. Są proste, smaczne, a co najważniejsze zimą – rozgrzewają.

Wybór rozgrzewających sposobów kulinarnych mamy zatem duży – wszystko zależy od naszej fantazji oraz od tego, jakimi dysponujemy składnikami i jaką ilością czasu na przygotowanie „rozgrzańca”. I, oczywiście, w jakim stopniu wymagamy rozgrzania...
 

źródło: Materiały prasowe