Mój mąż zawsze patrzył na świat z optymizmem. Za każdym razem, gdy wpadaliśmy w tarapaty, mówił, że gorsze chwile mijają i nie ma co się martwić na zapas. Ja byłam inna. Stałam twardo na ziemi i nie bujałam w obłokach. Ogarniałam opłaty, rachunki, bieżące zakupy.
WIDEO…
Kiedy rok temu sytuacja w firmie Daniela stała się krytyczna, wszystko było na mojej głowie. Brakowało nam pieniędzy na podstawowe rzeczy. Nie miałam nawet za co kupić dzieciom butów na zimę. Wtedy do akcji wkroczyła teściowa.
Próbowałam do niego dotrzeć
– Daniel, tak nie może być – tłumaczyłam mu po raz kolejny, jak małemu dziecku. – Mamy zaległości w rachunkach, a dzieci potrzebują ubrań na zimę.
Mój mąż siedział w fotelu z miną, która nie wyrażała żadnej troski czy odpowiedzialności za sytuację, w której się znaleźliśmy. On zawsze tłumaczył swoje niepowodzenia czynnikami zewnętrznymi.
– Agata, ale co ja mogę? – odpowiedział, zgrywając ofiarę. – Sytuacja na rynku jest jaka jest i nic na to nie poradzę. Uspokoi się, to wyjdziemy na prostą.
– Ale my nie możemy już dłużej czekać! – podniosłam głos, czując, jak ogarnia mnie coraz większa frustracja. – Robi się coraz chłodniej, musimy kupić dzieciom buty na zimę. Zaraz przyjdą rachunki za ogrzewanie, a do tego przydałoby się jeszcze uszczelnić okna.
– To co ja mam zrobić? – spytał bezradnie.
– Zacznij być mężem i ojcem – odpowiedziałam z żalem w głosie.
Przez kilka dni się do mnie nie odzywał. Wiedziałam, że uraziłam jego dumę. W końcu jednak, kiedy widział, że nie zamierzam odpuścić, a sytuacja naprawdę jest kryzysowa, postanowił ze mną porozmawiać.
Uznałam to za kiepski pomysł
– Agata, mam pomysł – powiedział, gdy siedzieliśmy wieczorem przy stole, pijąc herbatę. – Moja mama nam pomoże. Pożyczymy trochę, żeby mieć na życie, spłacimy zaległe rachunki i wyjdziemy z tego.
Nie skakałam z radości. Wiedziałam, że wszelkie układy z teściową to kiepski pomysł.
– Twoja mama nigdy nie pomaga nam bezinteresownie. Zawsze chce czegoś w zamian i najczęściej chodzi o to, żeby wejść z butami w nasze życie – powiedziałam gorzko.
–Słuchaj, to tylko zwykła pożyczka i to niezbyt duża – próbował mnie przekonać. – Wiem, jaka jest moja mama, ale ona naprawdę chce dla nas dobrze.
Nie byłam tego taka pewna. Nigdy nie miałam z nią zbyt dobrych relacji. Zawsze miała dla mnie tylko słowa krytyki. Czułam, że nigdy nie uda mi się zasłużyć na jej aprobatę, więc w pewnym momencie po prostu odpuściłam. Przestałam się starać i nasze stosunki były dość chłodne, ale poprawne.
– Agata, chyba nie mamy innego wyjścia – stwierdził poważnie Daniel.
Miał rację. Znaleźliśmy się pod ścianą.
– Dobrze, ale to ma być niewielka pożyczka i spłacimy ją najszybciej, jak tylko się da.
Byłam w kompletnym szoku
Przez ostatnie miesiące odmawiałam sobie wszystkiego, żeby tylko starczyło na bieżące rachunki, jedzenie i rzeczy dla dzieci. Więc kiedy pewnego dnia wróciłam z pracy i zastałam męża przy nowiutkiej konsoli do gier, stanęłam jak wryta.
– Co to ma znaczyć? – zapytałam kompletnie zszokowana, patrząc, jak Daniel akurat rozgrywa jakiś wirtualny mecz piłki nożnej.
– Postanowiłem trochę zaszaleć – odpowiedział beztrosko. – Mamy teraz te pieniądze od mamy, może sobie pozwolić na trochę przyjemności. Zresztą, należało nam się po tym trudny czasie. Zobaczysz, dzieci się ucieszą.
– Dzieci? Na razie widzę jednego zadowolonego faceta, który zamiast siedzieć nad rachunkami, woli grać w grę. Czy ty jesteś poważny? – spytałam z niedowierzaniem.
– Oj, daj spokój – machnął ręką. – Nie można ciągle żyć jak pustelnik.
– Te pieniądze miały pójść na spłatę długów, a nie na twoje zabawki – powiedziałam, czując, jak ogarnia mnie wściekłość.
– Wystarczy na rachunki, nie martw się. Mama przelała mi całkiem sporo – odrzekł.
Zamarłam na te słowa. To miała być niewielka pożyczka. Nie wiedziałam jeszcze, co teściowa będzie chciała w zamian.
Poczułam się zdradzona
Daniel coraz częściej rozmawiał z matką przez telefon, a ja czułam rosnący niepokój. Pewnego dnia, gdy on był w pracy, sprzątałam jego biurko, przy którym spędzał sporo czasu. W szufladzie znalazłam teczkę z umową pożyczki.
Nie wiedziałam, że spisywał z teściową jakiś dokument. Okazało się, że pożyczka była znacznie większa, niż się umawialiśmy. Ale nie to było najgorsze. Nie dość, że jego matka udzieliła nam jej na spory procent, to jeszcze jeden z zapisów mówił, iż w zamian za otrzymane pieniądze na starość będziemy musieli odstąpić teściowej pokój w naszym mieszkaniu.
Ręce zaczęły mi drżeć. Nie sądziłam, że ta kobieta potrafi być tak perfidna. Najgorsze jednak było to, że mój mąż o niczym mi nie powiedział. Poczułam się zdradzona i oszukana.
Byłam na niego wściekła
Kiedy wrócił z pracy, czekałam na niego z umową.
– Jak mogłeś, Daniel? – powiedziałam lodowatym głosem, chociaż wszystko w środku się we mnie gotowało. – Jak mogłeś to przede mną ukryć?
Spojrzał na leżącą przede mną umowę i zbladł. Zrozumiał, że już wszystko wiem.
– Agata, to tylko taka formalność – zaczął się bronić. – Mama ma swoje lata i boi się, jak sobie poradzi. Potrzebowała zabezpieczenia. Przecież i tak bym jej nie zostawił na lodzie…
– Ale to też mój dom i ja też mam coś do powiedzenia! – wykrzyczałam. – Najpierw trzeba było to ustalić ze mną. A do tego jeszcze te odsetki. Gorzej niż wiązać się z bankiem!
– Daj spokój, z mamą się dogadamy – machnął ręką. – Spłacimy ją i będzie po kłopocie.
– Jak chcesz ją spłacić, skoro wydajesz pieniądze na nowy sprzęt, zamiast oszczędzać?
Spuścił głowę. Wiedziałam, że brakuje mu argumentów.
– Agata, ja chciałem dobrze…
– Dobrze dla kogo? – spytałam kpiąco. – Na pewno nie dla dzieci, które wciąż chodzą w letnich butach. I na pewno nie dla nas, skoro wciąż mamy niezapłacone rachunki na głowie.
Miarka się przebrała
Kazałam mu sprzedać nowy sprzęt i za te pieniądze spłacić chociaż część rachunków. Zrobił to, chociaż był wyraźnie niezadowolony. Z reszty pieniędzy od teściowej kupiliśmy dzieciom nowe ubrania na zimę i spłaciliśmy najpilniejsze zobowiązania. Zaczęłam też brać dodatkowe zlecenia w pracy.
Musieliśmy zaciskać pasa. Robiłam absolutnie wszystko, żeby jak najszybciej spłacić teściową. Byłam wykończona wieczną kontrolą rachunków i sprawdzaniem, czy Daniel przypadkiem nie kupił sobie jakichś nowych gadżetów. W końcu, gdy wieczorem zastałam go na kanapie przed telewizorem, nie wytrzymałam.
– Mógłbyś wziąć nadgodziny, może wtedy szybciej udałoby się nam spłacić twoją matkę – powiedziałam wprost.
Spojrzał na mnie z niechęcią. Znałam ten wzrok doskonale. Ostatnio tylko tak na mnie patrzył. Nie jak na kobietę, nawet nie jak na swoją żoną, tylko jak na kogoś, kto chce mu zrobić na złość.
– Daj mi już spokój – odpowiedział oschle. – Niczego już sobie nie kupuję, ciągle oszczędzamy. A tobie ciągle mało.
W tym momencie poczułam, jak coś we mnie pęka.
Postawiłam wszystko na jedną kartę
– Mało? Mało to mamy pieniędzy na rachunki, bo od roku nie potrafisz zmienić pracy! Ja biorę dodatkowe zlecenia, haruję, żeby było nas stać na cokolwiek, a ty leżysz przed telewizorem. Jedyne, co potrafisz, to pożyczać pieniądze od mamusi. Mam tego dość!
– Gdyby nie ta moja mamusia, której tak nie cierpisz, nie miałabyś co do gara włożyć! – odkrzyknął.
Dobrze wiedział, że jego matka pożyczyła nam te pieniądze, bo miała w tym swój interes. Nie wytrzymałam.
– Wiesz co, Daniel? To nie ma sensu. Chcę rozwodu.
Spojrzał na mnie z lekkim niedowierzaniem, chociaż przez moment wydawało mi się, że zobaczyłam w jego oczach cień ulgi.
Jeszcze w tym samym tygodniu złożyłam pozew o rozwód bez orzekania o winie. Chciałam w końcu się od niego uwolnić i przestać udawać, że mam na kogo liczyć. Od dawna byłam w tym małżeństwie sama i w końcu, kiedy przyznałam to na głos, odetchnęłam z ulgą.
Oddałam teściowej swoją część pożyczki. Sprzedaliśmy mieszkanie i podzieliliśmy się pieniędzmi. Teraz wynajmuję niewielkie mieszkanie na obrzeżach miasta. Na mniejszym metrażu z dziećmi nie jest mi łatwo, ale przynajmniej mam spokój i nie muszę bać się o jutro.
Agata, 39 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Na rocznicę ślubu zaprosiłam tylko najbliższych. Nie wiedziałam, że usiądę przy jednym stole z mężem i jego kochanką”
- „Piłam kawę, gdy za oknem rozegrała się romantyczna scena. Szkoda, że w roli głównej wystąpił mój narzeczony z kochanką”
- „Gdy urodziłam wcześniaka, miałam pełne ręce roboty. A mąż dalej żył tak, jakbym była jego kucharką i sprzątaczką”