Odkurzanie

Odkurzanie

Charles Mingus i Eric Dolphy razem na koncercie historycznym, choć nieznanym. Po co odkurzać nagrania po ponad 40 latach?
/ 05.09.2007 10:20
Odkurzanie

Takie pytanie powinno pojawić się za każdym razem, kiedy ukazują się kolejne "nieznane" nagrania Davisa czy Coltrane’a. Zupełnie inaczej w przypadku Charlesa Mingusa, genialnego kontrabasisty i kompozytora, którego należycie doceniono dopiero po jego śmierci w 1979 roku. Był radykałem krytykującym "zachowawczy" free jazz Ornette’a Colemana, odcinającym się od środowiska jazzowego w Stanach, na scenie potrafił w przypływie złości zniszczyć instrument, a w klubach wdawał się w bójki na tle rasowym. Podczas koncertów pokazywał ten wybuchowy charakter w ognistych solówkach, ale też zdradzał ogromne pokłady liryzmu, kiedy pisał wspaniałe tematy zabarwione
bluesem.
Koncert z marca 1964 roku na Cornell University to właśnie jeden z takich popisów muzyka, który wystąpił z zespołem w pełnym sześcioosobowym składzie, z saksofonistą Cliffordem Jordanem, pianistą Jakim Byardem i wielkim Erikiem Dolphym. Mingus dał im do zagrania własne półgodzinne utwory "Meditations" czy "Fables of Faubus", ale też pozostawił miejsce na solowe popisy. Nie zabrakło nieśmiertelnych klasyków w rodzaju "Sophisticated Lady" z repertuaru Duke’a Ellingtona i "Take The ‘A’ Train" Billy’ego Strayhorna. To jeden z najlepszych składów koncertowych Mingusa, z którym kilka tygodni później podbił Europę. Ten koncert odkurzyć warto.

Jacek Skolimowski/ Przekrój

Charles Mingus Sextet with Eric Dolphy "Cornell 1964", Blue Note, 96 zł

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)