Wspominając Michaela Jacksona…

Gigant nad giganty, Michael Jackson, nie żyje... Słysząc taką wiadomość, masz wrażenie, że stoisz obok, że słuchasz, ale nie słyszysz... Bo przecież Królowie nie umierają... A już na pewno nie Michael.
Gigant nad giganty, Michael Jackson, nie żyje... Słysząc taką wiadomość, masz wrażenie, że stoisz obok, że słuchasz, ale nie słyszysz... Bo przecież Królowie nie umierają... A już na pewno nie Michael.

Niewiele jest osób, które go nie znały, bo na tej muzyce wychowały się dwa, może i trzy pokolenia. Mogą mówić co chcą, mogą wyszydzać i śmiać się z jego życia, ale nikt nie zakwestionuje legendy, bo Jego wkład w historię muzyki jest nieoceniony.

Wspominając Michaela Jacksona…

W takich chwilach brakuje słów, bo i co można powiedzieć...
Do końca czekaliśmy na oficjalne potwierdzenie. Strona internetowa Michaela wygasła zaraz po pierwszych, smutnych doniesieniach, chwilę wcześniej usunięto terminarz koncertów. To był znak, że nie ma już po co jechać i nie ma na co czekać... pozostała modlitwa...

Przecież miało być tak pięknie, czekaliśmy z niecierpliwością na kilkadziesiąt koncertów, jakich nie widział jeszcze świat. Docierały do nas materiały z prób, przygotowania choreografii, wszystko było w najlepszym porządku. Tak naprawdę jednak, nic nie może być w najlepszym porządku, kiedy dzień rozpoczyna się od garści tabletek przeciwbólowych osłabiających serce. Michael Jackson przyjął na siebie zbyt wiele.

Świat stracił jednego z największych indywidualistów, prawdziwy oryginał, który zasłużył na czołowe miejsce w panteonie królów. Muzyka pop już nigdy nie będzie taka sama - odszedł jej prawdziwy pionier, ktoś, kogo nie da się podrobić, nie da się doścignąć i obok kogo nigdy nie dało i nie da się przejść obojętnie.

"Thriller" brzmi już inaczej, "Moonwalk" już nie sprawia takiej radości... Mam tylko nadzieję, że znalazł swoje "better place", którego tak szukał - że miejsce, do którego trafił, to jego Nibylandia...

Chylę czoła przed Mistrzem! Tacy jak On – Nie umierają!

Fot. michaeljackson.com

Klaudiusz Cholewiński
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (26)
/4 lata temu
Kiedyś z niecierpliwością czekałam na program Krzysztofa Szewczyka, żeby obejrzeć Thrillera. Potem wpadła mi w ręce oryginalna płyta, którą koleżanka z klasy przywiozła z Węgier. Wypożyczyłam ją na całe dwa tygodnie. Jaka to była radość! Jego, namalowany przez mnie portret, obserwował mnie, gdy wkraczałam w dorosła życie. Wszystko było piękne, wydawało mi się, że przejdę przez nie tańczącym krokiem, z takim wdziękiem, z jakim on to robił. Później dałam się zmanipulować mediom i czując ogromną gorycz, z bólem serca i żalem postarałam się zapomnieć o moim idolu z młodości. Ta śmierć mną wstrząsnęła. Odszedł ktoś bardzo wrażliwy, niezrozumiany i strasznie zagubiony i samotny. Jak wielu z nas... Czy można coś zrobić, żeby nie pozwolić chociaż umrzeć jego marzeniom??
/8 lat temu
Wychowałem się na jego muzyce, był i bedzie legędą.
/8 lat temu
Cokolwiek gadają głupi ludzie, Mikuś i tak NA ZAWSZE pozostanie Wielkim Królem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
POKAŻ KOMENTARZE (23)