Uwikłani w paradoks

Jakiekolwiek rozwiązanie wybierze Marysia, Robert i tak będzie niezadowolony. Więc co powinna zrobić?
Marysia szykuje się na przyjęcie u znajomych. Robert ociąga się, aż w końcu mówi, że nie pójdzie. Marysia tłumaczy, że to przecież ich najlepsi przyjaciele. Robert proponuje, aby poszła sama. Ona ze smutkiem stwierdza, że w takim razie zostaną w domu. Robert nie jest zadowolony. – Jeśli pójdę z tobą, będę się męczył. Popsuję wszystkim zabawę. Jeżeli zostaniemy w domu, będę miał wyrzuty sumienia, że przeze mnie nie poszłaś – mówi. To co powinna zrobić Marysia? Bez względu na to, jakie rozwiązanie wybierze, on i tak będzie niezadowolony.

Maciek i Anna mieszkają razem od 5 lat. On chciałby mieć już dzieci. Anna twierdzi, że partner nie dojrzał do roli ojca. Wieczorami Maciek zastaje ją popłakującą w kuchni. – Bo widzisz – tłumaczy Anna – koleżance z pracy urodził się syn. Moja przyjaciółka spodziewa się drugiego dziecka… Maciek nie wie, co robić.
Beata i Andrzej od 5 lat są małżeństwem. Pobrali się z miłości. Przed ślubem ich życie seksualne było bardzo udane. Teraz coraz częściej sypiają w oddzielnych pokojach. Andrzej jest ciągle zmęczony. – Nic na siłę – powtarza. Beata podnosi głos: – Czy to znaczy, że mam w ogóle zrezygnować z seksu?! Andrzej jest zbulwersowany. Dla niego to dowód, że żona zamierza go zdradzać. Beata jest bezradna.
Gosia i Michał planują swoje pierwsze wspólne wakacje. On proponuje morze, ale Gosia nie chce leżeć na plaży w tłumie ludzi. Góry latem wydają jej się bez sensu. Na Mazurach jest czarno od komarów. – No to dokąd chciałabyś jechać? – pyta Michał. – Pojedźmy dokądkolwiek – odpowiada.
Wszystkie te pary uwikłały się w bardzo trudny problem, czyli paradoks. To sytuacja, z której nie ma dobrego wyjścia. Każdy wybór jest zły. Cokolwiek wybierze jedna strona, druga i tak nie będzie usatysfakcjonowana. Warto rozważyć, dlaczego partner lub partnerka tworzą paradoks. Być może, boją się podjęcia decyzji i całą odpowiedzialność próbują zrzucić na drugą osobę. Zdarza się też, że powielają schematy porozumiewania się, w jakie byli uwikłani w przeszłości: w domu rodzinnym, w poprzednim związku. Ktoś, kto ciągle padał ofiarą paradoksów, może czuć się niepewnie, przeżywać lęk, gdy trzeba podjąć decyzję. Nieświadomie stawia partnera w trudnej sytuacji, bo nie czuje się dobrze, gdy ma rozwiązać problem. Paradoks to rodzaj gry, w jaką wciąga się partnera: „Nie potrafisz znaleźć dobrego wyjścia z sytuacji? To dlatego, że mnie nie rozumiesz, nie próbujesz, nie chcesz niczego dla mnie zrobić. Zobacz, jak mi trudno. Nie potrafisz mnie uszczęśliwić. Musisz się lepiej starać”. Paradoksu nie można jednak zignorować – trzeba się wznieść na wyższy poziom abstrakcji w analizowaniu rozmowy i porozmawiać o tym, jak rozmawiamy. Jedynym wyjściem jest więc ujawnienie paradoksu: „Stawiasz mnie w sytuacji, z której nie mam dobrego wyjścia. Cokolwiek wybiorę – będzie źle. Czego ode mnie oczekujesz? Co mam zrobić?”. To jeszcze nie jest rozwiązanie problemu, ale już krok w kierunku uzyskania porozumienia. W sytuacji paradoksu warto skupić się na problemie wzajemnej komunikacji. Czasem trzeba pomóc partnerowi przejść przez trudności, które wiążą się z poprzednimi doświadczeniami. Takie wyznania bardzo zbliżają i pozwalają na lepsze poznanie siebie nawzajem. Stąd już tylko krok do porozumienia.

Katarzyna Korpolewska, psycholog, właścicielka firmy doradztwa personalnego, wykładowca Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)