To wszystko wina twoich rodziców

"To wszystko wina twoich rodziców?" to jedyny poradnik o związkach, który naprawdę jest Wam potrzebny. Na pytanie "Co nie gra w waszych związkach i jak to naprawić?" odpowiadają Philip Van Munching i Bernie Katz. Niezależnie od tego, czy właśnie rozpoczęliście nowy związek, czy od lat macie męża lub żonę, ta książka jest dla was i o was. Pomoże wam ona znaleźć odpowiedzi na najtrudniejsze pytania dotyczące związków.
/ 07.11.2007 11:23
"To wszystko wina twoich rodziców?" to jedyny poradnik o związkach, który naprawdę jest Wam potrzebny. Na pytanie "Co nie gra w waszych związkach i jak to naprawić?" odpowiadają Philip Van Munching i Bernie Katz. Niezależnie od tego, czy właśnie rozpoczęliście nowy związek, czy od lat macie męża lub żonę, ta książka jest dla was i o was. Pomoże wam ona znaleźć odpowiedzi na najtrudniejsze pytania dotyczące związków.

Philip Van Munching i Bernie Katz nie tylko pokażą wam, że wasze problemy są tak naprawdę "bardzo mało oryginalne" i powtarzają się niemal w każdym związku, ale także udowodnią, że najlepszym sposobem na przewidzenie drogi Waszego związku jest zagłębienie się w… swoją przeszłość.
Odkryjecie, jak ogromną rolę w waszym obecnym życiu intymnym odegrali rodzice i sposób w jaki was wychowywali. Od tego bowiem zależą wasze wybory i zachowania w związkach.
Poznacie także narzędzia, które pozwolą wam ograniczyć pola konfliktów z partnerem i pozwolą skierować wasz związek na właściwy tor. Wykonując "Test wytrzymałości związku", poznacie odpowiedzi na najważniejsze pytania:
  • Dlaczego na początku znajomości w takim stopniu tracimy dla partnera głowę?
  • Dlaczego gorące uczucia, jakimi darzymy partnera na początku związku, mijają?
  • Dlaczego kłócimy się o nieistotne drobiazgi? Dlaczego sprzeczamy się wciąż o to samo?
No i najważniejsze:
  • Skoro tak jest - czy istnieje dla nas jakaś szansa? (Podpowiem od razu: TAK!)
Van Munching i Katz, w inteligentny i przystępny sposób przybliżyli skomplikowane zagadnienia, które dotyczą naszych najważniejszych relacji. Z ich pomocą każdy z nas nauczy się kształtować i ciągle ulepszać własny związek

Niedaleko pada jabłko od jabłoni? Czy może raczej: Gruszki na wierzbie? Jaki wpływ na rozwój naszej osobowości miały wczesne relacje z rodzicami?
"Nasze myśli, spostrzeżenia, sposób, w jaki formujemy i rozumiemy samych siebie, w dużym stopniu są odzwierciedleniem bądź produktem ubocznym sposobu, w jaki od najmłodszych lat byliśmy traktowani w rodzinie i jak na nas reagowano. A ponieważ starsi członkowie rodziny - czyli mama i tata - wychowując nas, mieli już ukształtowane osobowości, przyswajamy sobie również część ich osobowości."

"Przypuśćmy, że wasza bliska przyjaciółka zaczyna się dziwnie zachowywać. Na przykład wywołuje publiczną awanturę z błahego powodu albo zamyka się na kilka dni w domu, zaniedbując pracę, przyjaciół i chłopaka. Obserwujecie ją i dochodzicie do zupełnie zrozumiałego wniosku: uważacie, że jest psychiczna.
Terapeuci, którzy wierzą w siłę podświadomości, potwierdzą, że sformułowanie to nie jest dalekie od prawdy. Lekarze tacy jak Bernie zachowanie waszej przyjaciółki określą jako psychodynamiczne.
Nie zrażajcie się poważnym brzmieniem tego słowa. (…) Psychodynamika zakłada, że osobowość to połączenie świadomych i podświadomych sił powstałych w procesie przyswajania wczesnych doświadczeń. (Mówiąc wprost, podejście psychodynamiczne zakłada, że wszystko, co wydarzyło się we wczesnym dzieciństwie, jest magazynowane - pozytywne rzeczy zostają zapamiętane, a negatywne tkwią w podświadomości - i stanowi motywację naszych zachowań w dorosłym życiu. Im lepiej więc pamiętamy i rozumiemy wczesne doświadczenia, tym lepiej możemy zrozumień, dlaczego zachowujemy się w określony sposób, dlaczego wybieramy takich, a nie innych partnerów, dlaczego się kłócimy, i tak dalej).
(…) Myśli, odczucia, marzenia i zachowania ukształtowane pod wpływem doświadczeń z wczesnego dzieciństwa, należy postrzegać jako odrębne siły, walczące o kontrolę nad osobowością. Tak działa psychodynamika. Żeby lepiej to sobie wyobrazić, możemy przywołać konkretny przykład - scenę często spotykaną w filmach, kiedy na jednym ramieniu bohatera siedzi mały aniołek, a na drugim mały czart i każdy z nich próbuje popchnąć nieszczęśnika w innym kierunku. Oczywiście większość z nas nie jest aż tak rozdarta i nasze impulsy nie są tak całkowicie ze sobą sprzeczne, dlatego nie można ich wprost przyrównać do aniołka ani do czarta. Jednak idea jest właśnie taka: w podejściu psychodynamicznym uważa się, że nasze impulsy i działania są dyktowane przez siły ukryte w osobowości, siły w znacznej mierze nieuświadomione, jednak bardzo głęboko zakorzenione."
Gdy w związku dochodzi do zgrzytów, może warto oddać go na krótki przegląd, zamiast porzucać na złomowisku złych doświadczeń?
"Pamiętajcie (…), że związki w pewnym sensie przypominają samochody: jeśli przy pierwszych objawach gorszej pracy dokonamy drobnej naprawy, unikniemy poważnej awantury i konieczności grubego remontu. Niestety, zdarza się, że ludzie unikają mechaników i terapeutów z tego samego powodu: boją się wyników kontroli. Każdy wie, jakie to niemiłe uczucie: słyszymy podejrzany brzęk lub stukanie pod maską i wyobrażamy sobie, że usunięcie problemu będzie kosztowało fortunę. Jednak często okazuje się, że wystarczy drobna regulacja lub naciągnięcie paska."