Strach się bać

Udana powieść grozy z męską przyjaźnią w tle.

Orbitowski inaczej niż w swojej poprzedniej powieści "Horror show" nie tylko dba o nastrój grozy i realistyczne szczegóły (świetny Kazimierz), ale buduje całą własną wizję świata połączonego z krainą jezior i królestwem powietrza.



Krakowski Kazimierz, rok 1990, ponura szkoła podstawowa na miejscu niemieckiego obozu przesiedleńczego. Idealna sceneria dla potwornych zdarzeń, nieprawdaż? Pierwsza część powieści grozy Orbitowskiego odtwarza chłopięcy świat końca podstawówki: muzyka, fascynacje, dziewczyny. Główny bohater Kuba jest klasową ofermą, która obrywa przy każdej okazji. On to właśnie razem z przyjacielem Konradem próbuje rozwikłać tajemnicę śmierci szkolnego ciecia. A biorą się do tej sprawy, bo widzą zjawiska dla innych niedostrzegalne: choćby ciemną wodę, która jak w "Lśnieniu" Kubricka zalewa korytarze. Przy czym rozwikłanie zagadki nie jest wcale punktem dojścia.

Orbitowski inaczej niż w swojej poprzedniej powieści "Horror show" nie tylko dba o nastrój grozy i realistyczne szczegóły (świetny Kazimierz), ale buduje całą własną wizję świata połączonego z krainą jezior i królestwem powietrza. Pomiędzy tymi krainami wędrują bohaterowie, którzy spajają trzy zupełnie różne części powieści. Muszą oni, a jakże, walczyć z aniołami i demonami. Trochę to przypomina grę komputerową, w której bohater pokonuje kolejnego potwora – Azrael, jeden z nich, przypomina rozrośniętego świniaka – i przechodzi na wyższy poziom.

Orbitowski oprócz sprawności pióra ma też wyczucie komizmu, który przy tej dawce grozy jest nieodzowny. Jeśli nieco grzeszy w tej powieści, to tylko nadmiarem atrakcji, których wystarczyłoby spokojnie na przynajmniej dwie książki.

Justyna Sobolewska/ Przekrój

Łukasz Orbitowski "Tracę ciepło", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007, s. 492, 39,99 zł
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)