POLECAMY

"Samotność na pełnym morzu" - We-Dwoje.pl recenzuje

Szukanie swojego miejsca na ziemi czasem może trwać całe życie. Przekonuje się o tym bohater książki Michaela Morpurgo "Samotność na pełnym morzu".

Szukanie swojego miejsca na ziemi czasem może trwać całe życie. Przekonuje się o tym bohater książki Michaela Morpurgo "Samotność na pełnym morzu".

Po śmierci rodziców młody chłopak, Arthur Hobhouse, zostaje rozdzielony ze swoją siostrą Kitty. Dziewczyna na pożegnanie daje mu kluczyk, mający przynosić szczęście. Chłopiec wraz z innymi sierotami zostaje wysłany z Anglii do Australii. Tam z grupą innych chłopców trafia na farmę Piggy’ego Bacona, zwaną Cooper’s Station. Bacon przez cały tydzień każe chłopcom pracować ponad ich siły, tłumacząc tę postawę zbliżaniem się do Boga.

Dzieci mają wolne jedynie w niedziele i niektóre święta. Prawda jest jednak taka, że są one wykorzystywane do niewolniczej pracy. Chłopcy raz po raz się buntują. W końcu Arthurowi udaje się uciec z farmy wraz z najlepszym przyjacielem, Martym. Szczęście spotyka chłopców, gdy trafiają do cioci Megs, której pomagają zajmować się rannymi zwierzętami. Sielanka jednak nie trwa wiecznie i każdy z nich wybiera swój los. Nasz bohater spotyka na swej drodze jeszcze wiele osób, w tym swoją przyszłą żonę.

W drugiej części książki poznajemy bliżej córkę Arthura, Allie. Dziewczyna podziela pasję ojca do żeglowania. Dzięki temu wyrusza w samotny rejs z Australii do Anglii, by odszukać siostrę ojca, Kitty. Czy uda jej się to osiągnąć? Musicie dowiedzieć się sami.

Książka została podzielona na dwie części – w pierwszej historię swego życia opowiada Arthur, w drugiej natomiast znajdujemy opis podróży jego córki. W jednym i drugim przypadku możemy dostrzec, jak bardzo różne wydarzenia potrafią wpłynąć na nasze wybory życiowe. Życie pozwala nam wybrać różne ścieżki, to my jesteśmy za nie odpowiedzialni. Pierwszoosobowa narracja pomaga zrozumieć wybory bohaterów. Czytając książkę, nie znajdziemy w niej szybkiej akcji. Sądzę jednak, że taki był zamysł autora. Michael Morpurgo jest znanym i cenionym brytyjskim autorem książek dla dzieci. Uważam, że słodko-gorzka opowieść o życiu dorastającego chłopca była zamierzonym celem pisarza. Chciał on zwrócić uwagę młodych ludzi na ważne tematy w przystępnej formie. Choć dla mnie i moich rówieśników książka może okazać się zbyt dosłowna, dla młodszych czytelników będzie strzałem w dziesiątkę.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)