Rakiem. Gorąca wojna i populizm mediów

Eco pisze o współczesnym Zachodzie, który porusza się rakiem i powtarza polityczne bzdury sprzed wieków.
Czytając zebrane w książkę felietony, które Eco pisał przez pięć pierwszych lat nowego tysiąclecia, przekonałam się, że Polska należy już do pierwszego świata. Tyle że osiągnęła to w momencie, kiedy świat ten cofa się, i to w tempie niemal tak szybkim, w jakim przez wieki parł do przodu.

Eco pisze o współczesnym Zachodzie, który porusza się rakiem i powtarza polityczne bzdury sprzed wieków, a opisy te pasują idealnie także do Polski. Bo przecież i u nas obserwujemy nową epokę krucjat, powrót chrześcijańskiego fundamentalizmu czy wielkie migracje przypominające dawne wędrówki ludów. Wystarczy dostrzec choćby to, że na przegraną z góry wojnę w Afganistanie pojedziemy, jak mówi premier, w celu „podniesienia naszej rangi w świecie”.
Dzięki właściwemu Eco poczuciu humoru, czytając te felietony, od czasu do czasu nie da się nie parsknąć ze śmiechu. Mimo to „Rakiem...” nie jest łatwą lekturą. Próba przeczytania tego zbioru w weekend kończy się klapą i bólem głowy. Nic dziwnego. Bo obok mieszanki dziwacznych paradoksów, aluzji historycznych, odniesień do średniowiecza i okultyzmu jest jeszcze ten mało optymistyczny obraz dzisiejszego świata. Okazuje się, że myślenie – a właśnie do tego skłania ta książka – może jednak boleć, więc boli.

Sylwia Czubkowska/ Przekrój

Umberto Eco „Rakiem. Gorąca wojna i populizm mediów”, przeł. Joanna Ugniewska, Anna Wasilewska, Krzysztof Żaboklicki,
W.A.B., Warszawa 2007, s. 400, 39,90 zł
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)