"Nie jesteś pępkiem świata, Calmo!" - recenzja

Okularnica na okładce intryguje niebieskim spojrzeniem zza pomarańczowych oprawek. Zaintrygowana jej wzrokiem postanowiłam zbadać przypadki tej, której wydaje się (a może tylko innym się tak wydaje?), że jest pępkiem świata.
/ 12.05.2008 13:04
Okularnica na okładce intryguje niebieskim spojrzeniem zza pomarańczowych oprawek. Zaintrygowana jej wzrokiem postanowiłam zbadać przypadki tej, której wydaje się (a może tylko innym się tak wydaje?), że jest pępkiem świata.

Kim jest Calma Harrison? Z pewnością nietuzinkową nastolatką o mocnym poczuciu społecznego obowiązku, która swym sarkazmem i ironią odstrasza rówieśników. Calma już na wstępie uprzedza nas lojalnie, że jako narrator może być niewiarygodna i niegodna zaufania. Tacy są bowiem narratorzy – tacy też są ludzie z natury. „Być może nie kłamiemy, ale nasza opowieść jest ubarwiona naszymi doświadczeniami, uprzedzeniami lub błędnymi założeniami. To, co dla nas jest prawdą, niekoniecznie musi być prawdą dla kogoś innego” informuje, i… obiecuje obiektywizm. Nam zaś nie pozostaje nic innego, jak podążać za opowieścią Calmy, w której momentami nieco nas zwodzi i celowo sprowadza na manowce.

Stop. Przewiń. Repeat. Na szczęście „taśma” ani razu się nie zacina, więc z zainteresowaniem podążamy za słowotokiem bohaterki, starając się nie pogubić na którymś z zakrętów tej poplątanej, barwnej opowieści.

Kto wcześniej sięgnął po powieść „Cała ta jazda z Kiffo i Pitbullem”, temu bliżej nie trzeba przedstawiać bezkompromisowej nastolatki. W drugiej części, „Nie jesteś pępkiem świata, Calmo!”, bohaterka zbliża się już do swoich siedemnastoletnich urodzin. Wciąż jednak, niczym wilk stepowy, żyje z boku, uciekając momentami do świata fantazji. Wyobraźni jej nie brakuje. Kto może zastukać do naszych drzwi, gdy za oknem ulewa utrudnia widoczność? Sąsiad? Przedstawiciel handlowy? Niezapowiedziana ciotka? Calma widzi jedynie dwie możliwości: to psychopata z toporem lub religijny fundamentalista. Któż inny skusiłby się na spacer w koszmarnej pogodzie? No tak, dawno niewidzianego ojca mało kto by się spodziewał – nawet nasza bohaterka nie wzięła pod uwagę, że „toksyczny gnom” wróci i… zacznie na nowo mieszać w jej życiu. Tym bardziej, że przyzwyczaiła się już do życia bez obecności obojga rodziców. „Parszywy, żałosny, kłamliwy wypierdek” porzucił rodzinę dla dwudziestoletniej barmanki kilka lat wcześniej, zaś zapracowana matka zyskała sobie przydomek „Lodówki”, bowiem za pomocą karteczek umieszczanych w kuchni udaje się czasem Calmie nawiązać z nią kontakt.

Rodzinna Australia w oczach bohaterki to nie świat misiów koala zajadających liście eukaliptusa. To szara codzienność, która zaskakująco podobna jest do naszych polskich realiów. Także na drugiej półkuli starzejący się i niekompetentni nauczyciele wypełniają etaty w szkole, większa ilość ludzi w markecie oznacza mniejszą ilość czynnych kas, zaś telewizja zaskakuje nadmiarem kanałów, na których poza marną rozrywką dla mas nic ciekawego znaleźć nie można. Życie Calmy z dnia na dzień ulega jednak zmianie. Pewnego dnia, w sklepie „Szalona Tandeta” (marketu o ciekawej marketingowej filozofii!), dostrzega w świetle fluorescencyjnej lampy skanującego puszkę mielonki młodego chłopaka. Wystarczy spojrzenie dziewczyny na napięte pod mundurkiem mięśnie Jasona i… Calma już wie, że w końcu czas zacząć chodzić na randki. Kto jednak spodziewa się typowej historii o miłości, mocno się rozczaruje. W tej pogodnej, zabawnej i błyskotliwej książce nic nie jest tak proste, jak mogłoby się z początku wydawać. Powoli zaczynamy dostrzegać pustkę, w jakiej tkwi bohaterka – stopniowo też poznajemy gorzką rzeczywistość nastolatków, którzy nie zawsze potrafią poradzić sobie z własnymi problemami.

„Nie jesteś pępkiem świata, Calmo!” to powieść z nutką kryminalnej intrygi, po którą powinni sięgnąć głównie młodzi ludzie. Nie oznacza to jednak, że książka nie zainteresuje nieco starszych czytelników. Sama, choć lata szkolne mam już dawno za sobą, nie mogłam się oderwać od lektury. Ciekawe chwyty narracyjne oraz zabawa językiem i formą sprawiają, że wciąż czymś jesteśmy zaskakiwani, i raz za razem dajemy się oszukać grze, jaką prowadzi z nami Calma. Powieść, mimo lekkości i komizmu, niesie z sobą smutną refleksję - żyjemy wciąż obok siebie, nie zwracając tak naprawdę uwagi na człowieka, który tuż obok, swym niemym krzykiem, może głośno wołać o pomoc. Czyż nie oceniamy innych za łatwo? Ile osób przekreśliłoby tak dysfunkcyjną nastolatkę, jaką w powieści jest Vanessa, która „nawet kiedy jest u szczytu formy, robi wrażenie kogoś, kto dopiero co obudził się po sześciomiesięcznej hibernacji”? Inny, i tu znaczy gorszy. Nie pasujący do całości, w której nie ma miejsca dla osób nie nadążających za jednolitym tłumem.
Młodzieżowy język, problemy nastolatków i… trudne tematy, o których w naszym społeczeństwie niechętnie się mówi.

Ważna pozycja na rynku. O rodzącej się przyjaźni bliskiej krewnej ziemniaka z Hipisem Niekomunikowalnym. O skrywanych sekretach i tajemnicach rodzinnych. O prawdzie, która daleka jest od prawdy. O udawaniu, problemach z komunikacją, sztuce pisania wierszy i poszukiwaniu bliskości. Przede wszystkim zaś o dojrzewaniu do brania odpowiedzialności za własne czyny i umiejętności przyznawania się do popełnionych błędów.
Polecam!

„Nie jesteś pępkiem świata, Calmo!”
Barry Jonsberg
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Oprawa miękka
Wydanie: pierwsze
ISBN: 978-83-240-0935-0
Opracowanie graficzne: Sylwia Kowalczyk
Rok wydania: 2008
Format: 125 x 205 mm
Ilość stron: 192
Wydawnictwo: Znak
Cena detaliczna: 29,00 zł

Anna Curyło
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/20.04.2009 17:13
Czytałam. Jest świetne ;)