"Mitologia słowiańska"

Książka zawiera wierzenia, podania, mity, obrzędy i bajeczne dzieje ludów słowiańskich począwszy od narodzin świata.
okladka-178.jpg"Mitologia słowiańska" Czesława Białczyńskiego to pierwsza w historii literatury próba odtworzenia wierzeń, religii i bajecznych dziejów Słowian w zamkniętym kształcie mitologii.






W zamierzeniu autora dzieło ma dać przystępny, atrakcyjny w formie obraz kultury duchowej i materialnej naszych przodków, która stanowi o poczuciu zakorzenienia każdego z nas. Jest to beletrystyczna, chronologiczna opowieść o tym, co działo się od stworzenia świata aż po czas mitycznych początków pierwszych państw słowiańskich. Książka w swoim układzie jest wzorowana na "Mitach greckich" Roberta Gravesa.
Wartka opowieść fabularna okraszona jest przypisami, umieszczonymi pod każdym rozdziałem. Zawierają one poszerzony opis oparty na kronikach historycznych i materiałach naukowych z wielu dziedzin. Natomiast przypisy do przypisów, stworzone zostały z myślą o tych wszystkich, którzy chcieliby zgłębić temat. "Mitologia" Białczyńskiego stanowi wciągającą i rzetelną z naukowego punktu widzenia wizję, udaną próbę zebrania w spójną całość bogatej, nieznanej dotąd kultury Słowian. To wspaniała literatura, posługująca się bogatym, poetyckim, stylizowanym językiem, pełna barwnych postaci i dramatycznych wątków. Mocną stroną wydawnictwa są także fantastyczne ilustracje Jana Pola (Jerzego Przybyła).

Czesław Białczyński od 1989 roku prowadzi studia nad prehistorią Słowian, ich legendami, podaniami, mitami i obrzędami prasłowiańskiej religii – Wiary Przyrody.

Pierwszym owocem tej pracy była wydana w 1994 roku książka "Stworze i Zdusze. Leksykon Boginek, Bogunów i Demonów Słowiańskich", czytana w Polskim Radiu, stała się podstawą scenariusza serialu animowanego dla dzieci (obecnie w produkcji) oraz programów telewizyjnych (TVP 1: Edukacyjna, "Swojskie klimaty"). Książka "Stworze i Zdusze" sprawiła, że media nadały autorowi przydomek polskiego Tolkiena.


Fragmenty recenzji Jana Pola (Jerzego Przybyła):

"Mitologia Słowiańska" Czesława Białczyńskiego to praca pionierska. Nigdy dotąd w historii polskiej literatury nie wykonano tak olbrzymiego, szeroko zakreślonego projektu, który łączyłby w sobie tak wiele dyscyplin wiedzy podporządkowanych centralnemu zamysłowi – literackiemu odtworzeniu mitologii ... nie, nie polskiej, lecz słowiańskiej!
Nie zawaham się użyć określenia, że książka którą trzymam w rękach, jest działem fundamentalnym dla polskiej literatury. Jest to bez wątpienia pierwsze w historii literackie odtworzenie mitologii Słowian w jej pełnym zakresie. Książka zawiera wierzenia, podania, mity, obrzędy i bajeczne dzieje ludów słowiańskich począwszy od narodzin świata i słowiańskiego Olimpu – Weli, z całym jego boskim panteonem, aż do epoki wydarzeń historycznych zanotowanych przez dziejopisów starożytnych i wczesnośredniowiecznych.
(...)
Autor sam przyznaje, że pracował nad książką niemal 20 lat, a w chwili obecnej pracuje nadal, nad jej drugim tomem.

(...)
Książka ta ma olbrzymie znaczenie przede wszystkim dla popularyzacji Polski i polskiej kultury w Europie i na świecie. Może to dziwne, a może nie, ale fragmenty poszczególnych rozdziałów udostępnione różnym osobom z kręgu sztuki i literatury są drukowane, cytowane i tłumaczone w świecie, drukowane w czasopismach artystycznych i kulturalnych oraz włączane jako kanon polskości w programy wychowawcze polskiej młodzieży zagranicą. Warto podkreślić iż nie bez powodu wydawca zdecydował się wydać tę książkę w dwóch wersjach językowych – polskiej i anglojęzycznej. Autor cieszy się popularnością nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim w Skandynawii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Ameryce Południowej (Chile), Francji, w Wielkiej Brytanii, na Białorusi, Ukrainie, czy w Rosji. Eseje na temat obrzędów i zwyczajów świątecznych były drukowane przez główne emigracyjne czasopisma i dzienniki polskie, a także znajdują się na stronach internetowych portali w USA, Szwecji i Kanadzie.
(...)
Książka Czesława Białczyńskiego ukazuje rozległy, niemal doszczętnie zatopiony ląd, który nie leży wcale na antypodach Ziemi, lecz tuż pod naszym nosem, być może w naszych umysłach i sercach. Jako Polacy, Słowianie, Europejczycy jesteśmy ukształtowani na równi przez naszą historię i prehistorię. Pierwsza jest domeną nauki, druga mitologii. O ile pierwszą znamy jako tako, druga stanowi ciągle mglistą, nieodgadnioną przestrzeń, mnogo usianą białymi plamami. A przecież świat magiczny naszych przodków stanowi integralną część naszej współczesnej mentalności i kultury. Trudno rozumieć w pełni własny język, nie znając źródeł słów, pojęć i znaków. Wierzenia magiczne, mity i język, to nierozerwalny splot, którego poszczególne składowe kształtowały się we wzajemnych oddziaływaniach przez tysiąclecia. Jesteśmy jak zielona, kwitnąca korona drzewa, które rosło bardzo długo. To prastare drzewo wciąż wypuszcza młode gałęzie i świeże listki. Jest wieczne tylko dlatego, że odnawia się każdej wiosny. Czy drzewo podcięte u korzeni może wydać naprawdę zdrowe owoce? Nie sposób zaprzeczyć, że niepamięć głębokiej przeszłości "podcina" naszą przyszłość.
(...)
Jest to pierwszy tom całości zaprojektowanej jako "Czwórksiąg - Wielki Tajemnik". W czwórksięgu ma zostać zawarty możliwie pełny zapis wierzeń, podań, mitów, legend, obrzędów i rytuałów religijnych, wiedzy magicznej, czyli kultury duchowej, jaką wytworzyła cała Słowiańszczyzna na przestrzeni swojej 3500 letniej obecności w dziejach.
(...)
W świecie współczesnym, zdominowanym przez skomplikowane technologie i prawie w całości już odkrytym, młodzi ludzie gorączkowo poszukują zagadek które mogliby rozwikłać, światów które mogliby odkryć, własnych sposobów na życie, które pozwoliłyby im wnieść nowe doświadczenie w zbiorową mądrość zwaną Cywilizacją. Interesują się zaginionymi kulturami, megalitycznymi budowlami Ameryki Środkowej, obszarem wytrzebionej przez Białych kultury Indian, szamanizmem, trollami i elfami mitologii germańskiej, nieistniejącymi kontynentami, egzotycznymi kultami i obyczajami. Ta książka jest tymczasem dla każdego Europejczyka rzeczywistym odkryciem "Atlantydy".




SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)