Miranda Glover "Arcydzieło" - fragment 4 i ostatni

Śniło mi się, że spadam, gdy zadzwonił telefon. Spojrzałam na zegarek obok łóżka.
/ 16.03.2006 16:57

Śniło mi się, że spadam, gdy zadzwonił telefon. Spojrzałam na zegarek obok łóżka. Ósma. Nigdy nie byłam rannym ptaszkiem, więc przez chwilę zmagałam się ze słuchawką.
- Jeszcze śpisz?
Słowa Kenny’ego obudziły mnie natychmiast. Wydawały się zbyt bliskie, zbyt intymne. Nie znałam już tego człowieka, mimo to wciąż przyprawiał mnie o gęsią skórkę. A jednak pragnęłam, żeby nabrał się na moją ofertę. Musiałam więc udawać, że się cieszę, iż go słyszę.
- Właśnie wstaję. Co u ciebie? - zapytałam.
- W porządku.
Usiadłam, przyciągając kolana do piersi.
- Czy mogę odkupić od ciebie te szkice? - spytałam szybko. - Chciałabym mieć je z powrotem.
Kenny zachichotał.
- Wiesz, po moim wyjeździe... wtedy... latem, po śmierci twojego ojca i po tym wszystkim, no cóż... wróciłem, żeby się z tobą zobaczyć.
Serce mi zamarło. A więc szkice były tylko początkiem. Milczałam. Musiałam go wysłuchać.
- To było śmieszne, wzięłaś i wyjechałaś - mówił dalej. - Nikt nie wiedział dokąd.
- Pojechałam do Londynu - odparłam spokojnie, trochę melancholijnie. - Wydawało mi się, że nie mam tam na co czekać.
- Tak myślałem - ciągnął powoli. - Pamiętasz Gabriela? To on powiedział mi, gdzie jesteś, więc przyjechałem cię szukać.
Byłam zaszokowana. Gabriel zwykł wiedzieć wszystko o wszystkich, jego pub był sercem naszej wiejskiej społeczności, nie sądziłam jednak, by ktokolwiek wiedział, dokąd pojechałam, nawet on.
- Powiedział mi, że podobno mieszkasz pod pewnym adresem - mówił dalej Ken, nie zważając na moje milczenie. - Gdzieś przy stacji Paddington, Maida Vale, zdaje się. Pojechałem tam, ale drzwi otworzył mi jakiś kolorowy facet. Naprawdę dobrze to pamiętam, bo miał skręta
w dłoni. Zresztą powiedział, że na górze mieszka jakaś dziewczyna o takim eleganckim imieniu Emmeline czy jakoś tak, ale jest w ciąży. Pomyślałem, że pomyliłem dom, kupiłem od niego trochę trawki i odjechałem.
- Z pewnością - powiedziałam sucho.
- Wyobraź sobie, jak się zdziwiłem - opowiadał niezrażony - kiedy zobaczyłem cię kilka lat później w jakiejś gazecie. Esther Glass zostaje wielką artystką! Ale miałem ubaw!


- Czego ode mnie chcesz, Kenny? - zapytałam cicho i chłodno.
Z trudem znosiłam tę rozmowę i chciałam się go pozbyć. - Nie przepadam za takimi wędrówkami po ścieżkach pamięci.
Roześmiał się.
- Nic od ciebie nie chcę, naprawdę. Pomyślałem tylko, że opowiem ci swoją historię... no wiesz, przypuszczam, że doszlibyśmy do tego, gdyby miała ją puścić ta gazeta, no nie?
- Oni nie zamierzają puścić twojej opowieści, Kenny - odparłam zdecydowanie. - John Herbert powiedział mi to wczoraj. Odmyślił się...
Kenny zamikł. Najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, że załatwiłam własny interes.
- ...a wobec tego - mówiłam dalej - chcę mieć z powrotem te szkice i dodam ci pewną, powiedzmy, rekompensatę, za tamtą nieudaną podróż do Londynu, a także za straconą szansę w „Clarion”. Co o tym myślisz?
- To byłoby jakieś wyjście, Esther - odparł wolno. - Pewna pomoc... - Odchrząknął. - Ile masz na myśli?
- Dwadzieścia pięć tysięcy funtów - powiedziałam lodowato. – W gotówce.
Miałam nadzieję, że ta kwota jest większa, niż się spodziewał. Chciałam, żeby poczuł, że potraktowałam go po królewsku. Na szczęście właśnie dostałam czek za Malowaną Nagą.
Przez chwilę się wahał. Słyszałam kolejne impulsy telefoniczne. Skąd on dzwonił? Gdy się odezwał, nie potrafił ukryć wesołości.
- Wiedziałem, że spojrzysz na to z mojego punktu widzenia, Esther. Zawsze byłaś wyrozumiała. Cieszę się, że nic się nie zmieniło.
- Kiedy dostanę te rysunki? - zapytałam. Chciałam z tym skończyć i już na dobre mieć go z głowy.
Kenny dał mi jakiś adres w Clapham i poprosił, żebym tam przyszła w czwartek o trzeciej po południu, z gotówką w ręku. Przystałam na to od razu, lecz zanim odłożyłam słuchawkę, powiedziałam, że nie spodziewam się ponownie go usłyszeć.
- Nie martw się - odparł. - Do końca miesiąca będę w długiej podróży.
Potem, tak jak poprzednio, telefon nagle kliknął i umilkł. Wsunęłam się z powrotem pod kołdrę; czułam się brudna i wykorzystana.

To już ostatni odcinek powieści Miarndy Glover "Arcydzieło". Książka ta ukazała się właśnie nakładem Domu Wydawniczego REBIS. Jeśli jesteście ciekawi dalszych losów Esther i tego, co wyniknęło w czasie realizacji jej przedziwnego projektu artystycznego, zapraszamy do księgarń lub ... do naszego serwisu. We czwartek w dziale Karnet kulturalny będzie można wygrać 20 egzemplarzy ufundowanych przez Wydawnictwo. Zapraszamy!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)