"Mila księżycowego światła" - We-Dwoje.pl recenzuje

Złe dobrego początki. Po zbyt długim początku, książka Lehane rozkręca się w wartką, całkiem urzekającą i wciągającą książkę sensacyjną. Rewelacji nie będzie, ale przyjemności sporo. Z przyjemnością powitam część kolejną.
/ 11.12.2007 22:19

Złe dobrego początki. Po zbyt długim początku, książka Lehane rozkręca się w wartką, całkiem urzekającą i wciągającą książkę sensacyjną. Rewelacji nie będzie, ale przyjemności sporo. Z przyjemnością powitam część kolejną.

Bo przecież można już mówić o jakimś cyklu. Patric Kenzie nie jest już wolnym duchem bez zobowiązań. Jest statecznym mężem ukochanej Angie i ojcem czteroletniej Gabrielli. Dalej pracuje jako prywatny detektyw, stara się jednak znaleźć pracę w korporacji, ze świadczeniami i ubezpieczeniem. Kiedy na drodze staje mu duch przeszłości, wie jednak, że będzie musiał odłożyć swoje marzenia na bok. Bea prosi, aby Patric znalazł jej siostrzenicę Amandę, która zaginęła bez śladu. Patric już raz odszukał Amandę, kiedy była dzieckiem, do dzisiaj ma też wyrzuty sumienia za to, że zwrócił ją skrajnie toksycznej matce. Dlatego kiedy Bea prosi go o pomoc, mimo niechęci wie, że będzie musiał pomóc poszukać Amandy. Nie wie tylko, że ślady poprowadzą go w sam środek pojedynków mafii.

Ta książka na dobre rozkręca się dopiero gdzieś po jednej trzeciej. Po dość długim i miejscami żmudnym wstępie, akcja zdecydowanie przyspiesza. To nie jest kryminał w stricte sensie tego słowa. To coś z pogranicza książki sensacyjnej i społecznej, a autor już dawno udowodnił, że czuje się w tym gatunku doskonale. Dennis Lehane tworzy sensownych, żywych bohaterów i historię, w którą można się całkiem nieźle zaangażować. Kolejne wydarzenia są logiczne, często nieprzewidywalne, a cała historia wciąga. Lehane nie przesadza, nie koloryzuje, porusza się wyłącznie w swoim gatunku. Pisze ciekawą opowieść, bardzo prawdziwą, mocno osadzoną w realnym świecie. Można się przejąć, można wciągnąć, można przeczytać na przysłowiowym jednym tchu. Jest w porządku.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)