Iwona Menzel - "Z widokiem na Castello" fragment 2.

– Proszę wybaczyć, signora... willa należy więc do don Battisty, a pani jest zapewne jego żoną?
/ 18.05.2005 14:59

– Proszę wybaczyć, signora... willa należy więc do don Battisty, a pani jest zapewne jego żoną?
– Santa Madonna Annunziata, no! – Arystokratyczny podbródek signory zatrząsł się od śmiechu. – Ja tu pracuję in cucina(1).
Jestem la cuoca(2) Agnesina.
W ten sposób miałam okazję poczynić nową interesującą obserwację: na Ischii bardzo często praczki i pomywaczki wyglądały jak państwo, a państwo równie często wyglądali jak praczki i pomywaczki. Najlepiej było to widać 26 sierpnia, kiedy odbywała się Festa St. Alessandro i przedstawiciele klas niższych zakładali stroje rodów Colonna, d’Avalos i Gonzaga. Agnesina brała udział w procesji jako Diana di Cardona, matka Ferrante d’Avalos, i była do tej roli wprost stworzona. Potrafiła, nawet patrosząc kurczaki, nie tracić ani na chwilę arystokratycznego wyglądu i naturalnej godności.
Na szczycie schodów odwróciłam się i spojrzałam w dół. Przede mną roztaczał się widok, którego od lat szukałam: płaskie dachy Ponte, kopuła katedry, pokryta mozaiką wieżyczka kościoła Spirito Santo i Castello Aragonese – widok z obrazu nad sekretarzykiem Anny Franchetti-Querini. W końcu znalazłam go, należał teraz do mnie i miałam nadzieję, że będzie to nareszcie początek długiego i szczęśliwego związku.


Z ociąganiem odwróciłam się, przeszłam przez pachnący ogród i pchnęłam przeszklone wahadłowe drzwi. W hallu było pusto, tylko za ladą recepcji miotał się przepasany brudną ścierką mały człowieczek w zniszczonych klapkach na bosych nogach, workowatych spodniach i podartym pod pachami
T-shircie.
– Buona sera, signore – zaczęłam uprzejmie. – Vorrei parlare con il padrone(3).
– Bo co? – odburknął człowieczek, nawet się nie odwracając. Zamachnął się i walnął kluczem francuskim w ekspres do kawy. Poleciała z sykiem para.
Scusi, ma preferisco parlare con il padrone personalmente(4) – powtórzyłam ostrzej. Coraz częściej zadawałam sobie pytanie, gdzie właściwie autorzy przewodników spotykali tych gościnnych i serdecznych tubylców.
– Ja mówić bardzo dobrze po niemiecki i jeszcze lepiej po francuski – skarcił mnie człowieczek, nadal okładając ekspres kluczem. Westchnęłam. Ci sami autorzy zapewniali, że nic tak nie wzrusza mieszkańców Ischii, jak próba nawiązania kontaktu w ich ojczystym języku. Niestety, mieszkańcy Ischii najwyraźniej nie czytali przewodników.
– No więc dobrze, chciałabym mówić z właścicielem – powiedziałam z rezygnacją.


– Bo co?
– Proszę mnie natychmiast zaprowadzić do don Battisty! – wrzasnęłam. Ekspres podskoczył i polała się z niego strużka kawy. Człowieczek uśmiechnął się z zadowoleniem, wytarł filiżankę rąbkiem T-shirtu i podstawił ją pod kurek.
– Cappuccino, madame? – zapytał uprzejmie. – Robię najlepsze cappuccino na Ischii.
– Niech będzie cappuccino – zgodziłam się załamana. – Ale potem zaprowadzi mnie pan do don Battisty.
– A czego ona chcieć od don Battisty? Ja jestem don Battista.
Na chwilę straciłam mowę. Spojrzałam na zrogowaciałe paznokcie stóp w zniszczonych klapkach, rzadkie piórka siwych włosów spoczywające na ramionach, brudną ścierkę opasującą spiczasty brzuch i pomyślałam sobie, że wyobrażałam sobie don Battistę zupełnie inaczej. W tym hotelu – o ile to w ogóle był hotel – wszystko było postawione na głowie: kucharka wyglądała jak księżna, padrone jak kuchcik... Ciekawe, jak prezentowała się reszta personelu?
– Ona sobie życzyć patrzeć na Castello Aragonese – odparłam pokornie. – Czy don Battista wynajmować pokoje?
– Nie każdemu.
– A komu?
– To zależy. Jak ona z Neckermannem jeździć, to ja nie wynajmować. U mnie być sami profesorowie, doktorzy, artyści, ludzie kulturalni, poziom mieć, wino tylko u mnie kupować, nie w supermarkecie i ukradkiem do pokoju wnosić. Tylko przyjaciołom wynajmować. A ona co w Niemczech robić?
– Architekturę robić.
– Architekturę... – powtórzył don Battista z zamyśleniem, a jego zaskakująco młode, czarne oczy rozjarzyły się ciepłym blaskiem. Podsunął mi filiżankę z cappuccino i poklepał mnie serdecznie po udzie. – Jak architekturę, to dobrze, to nawet bardzo dobrze. Chyba będzie się nadawać.

1. in cucina - w kuchni
2. la cuoca - kucharka
3. Vorrei parlare con il padrone - chciałabym rozmawiać z włascicielem
5. Scusi, ma preferisco parlare con il padrone personalmente - Wolałabym rozmawiać z właścicielem osobiście
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)