POLECAMY

Dumne świadectwo z dwoma pałami

W czasie antenowym, w pełni rozdzielonym pomiędzy politykę a szalejącą powódź, udało mi się wychwycić perełkę tygodnia, a mianowicie przedstawiony właśnie projekt zmian w ustawie edukacyjnej, w szczególności w miejscu dotyczącym nauczania w liceach.
W czasie antenowym, w pełni rozdzielonym pomiędzy politykę a szalejącą powódź, udało mi się wychwycić perełkę tygodnia, a mianowicie przedstawiony właśnie projekt zmian w ustawie edukacyjnej, w szczególności w miejscu dotyczącym nauczania w liceach.

Wedle jego założeń, uczący się w liceum będą mogli przejść do kolejnej klasy nawet z dwoma ocenami niedostatecznymi na świadectwach. Jak motywuje to ustawodawca, ma to zrównać prawa licealisty, z uczniami w gimnazjach i podstawówkach.

Dumne świadectwo z dwoma pałami

Podobno nauczyciele już zakreślają wielkie kółka na czołach. Chwilę przedtem skończyli się w nie pukać. Pomysł ministerstwa jest jeszcze lepszy niż pamiętna amnestia maturalna, daje bowiem sposób na to, aby nie uczyć się nie tylko jednego przedmiotu, ale już dwóch. Jeśliby taką ustawę przyjąć, uczniowie nastoletni, często już dorośli, będą mogli bez żadnego poczucia odpowiedzialności, żadnych wyrzutów sumienia czy nawet minimalnego poczucia obowiązku mieć w całkowitym poważaniu dwa dowolnie wybrane przez siebie przedmioty. Czy sprawi to, że w większej mierze skoncentrują się na pozostałych, bliższych swoim naukowym zainteresowaniom? Czy bez reszty, bez dodatkowych obowiązków poświęcą się tym, bardziej zbliżonym do swojego przyszłego zawodu? Czy może jednak rzucą książki w kąt i w twarz roześmieją się nauczycielowi, kiedy ten będzie ich przywoływał do porządku, kiedy będzie próbował przekazać śladową chociaż wiedzę? A może w ogóle przestaną chodzić na lekcje, wiedząc że ustawa chroni ich przed reperkusjami?

Licealiści mają mieć równe prawa z resztą uczniów. Może więc, wzorem pierwszaków zacznijmy wymieniać im oceny na kolorowe słoneczka i kwiatuszki, wklejane promiennie do ich zeszytów za każdy tylko pozytywny przejaw chęci do nauki. To znaczy jeśli w ogóle będzie im się chciało takie zeszyty posiadać. Może w ogóle ograniczmy liczbę przedmiotów, wprowadźmy rytmikę, dajmy 18-letnim starym koniom woreczki na kapcie i głaszczmy ich po głowach, kiedy tylko pojawią się w szkole. Wprowadźmy karnego jeżyka. Wpuśćmy później te niezdyscyplinowane nieuki w środowisko studenckie, gdzie z miejsca staną się naukowymi kalekami, niezdolnymi do osiągnięcia wymaganych przez państwowe uczelnie procentów na zaliczenie egzaminu. Chyba że, wzorem ministerstwa edukacji podąży też ministerstwo szkolnictwa wyższego. A potem zaczniemy produkować kaleki zawodowe.

Marta Czabała
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/8 lat temu
Felietonistą może się nazywać Krzysztof Skiba. Za przekręcenie nazwiska przepraszam. Ale czym innym jest "zgryźliwe spojrzenie na świat", pokazane za pomocą inteligentnej ironii, poczucia humoru i genialnej gry słownej, a czym innym jawne atakowanie i agresja. Przyznaję, że ja również zbyt mocno i emocjonalnie na artykuł zareagowałam, powinnam była skrytykować nieco delikatniej.
/8 lat temu
po pierwsze czytaj nazwisko, jak chcesz kogoś wymieniać. po drugie, czy felieton nie jest przypadkiem zgryźliwym spojrzeniem na świat? Może komuś edukacja zawiodła. Mi się podoba. Andrzej
/8 lat temu
A szanowna Autorka, Pani Marta Czubała, gdzie się tak znakomicie wyedukowała, jeśli można spytać? Bo dziennikarstwa chyba się pilnie nie uczyła? Już na pierwszym roku uczą, aby swoją opinię zachować dla siebie lub wyrazić ją bardzo subtelnie - no, chyba, że jest Pani autorytetem w dziedzinie edukacji narodowej - wtedy proszę bardzo. Ale jeśli nie,to plucie jadem i płytkim sarkazmem jest głęboko rażące. Nie ma zresztą o co się tak pieklić - to tylko projekt ustawy, która zapewne nie przejdzie.
POKAŻ KOMENTARZE (2)