POLECAMY

"Dotknąć prawdy" - We-Dwoje.pl recenzuje

Trochę kryminał, trochę książka obyczajowa. Jest w tym wszystkim bardzo dużo emocji i sporo całkiem dobrego kryminału, który trzyma w napięciu aż do ostatniej kartki. I nawet na niej można znaleźć jeden z najbardziej dramatycznych końców, jakie znalazły się w książkach ostatnich lat. Wstrząsa! Ale w jak najlepszym sensie tego słowa.

Trochę kryminał, trochę książka obyczajowa. Jest w tym wszystkim bardzo dużo emocji i sporo całkiem dobrego kryminału, który trzyma w napięciu aż do ostatniej kartki. I nawet na niej można znaleźć jeden z najbardziej dramatycznych końców, jakie znalazły się w książkach ostatnich lat. Wstrząsa! Ale w jak najlepszym sensie tego słowa.

Danielle Parkman poznała ciemniejsze strony macierzyństwa. Jej kilkunastoletni syn Max cierpi na odmianę autyzmu, uniemożliwiającego mu łatwe nawiązywanie kontaktów społecznych. Któregoś dnia Danielle zagląda do dziennika syna i jest przerażona zapiskami o możliwym planowanym samobójstwie jedynaka. Postanawia przebadać Maksa w specjalistycznym szpitalu.

Jest zszokowana, kiedy lekarze diagnozują u niego głębokie zaburzenia psychiczne i skłonność do agresji. Postanawia zabrać syna z ośrodka, zanim jednak jej się to udaje, Maks zostaje oskarżony o zamordowanie innego nastolatka z oddziału. Wierząc w niewinność syna, Danielle decyduje się poruszyć ziemię i niebo, aby dowieść to, co dla niej jest oczywiste. Czy zdąży, zanim Maks zostanie pochłonięty przez system, który jest chętny wydać na niego wyrok?
Antoinette van Heugten zna autyzm z własnego doświadczenia. Jako matka dwójki autystycznych dzieci może bez problemu napisać opowieść realistyczną, bez jakiegokolwiek oparcia na fachowej literaturze. I to procentuje, bo jej książka, już od pierwszej strony tchnie realizmem i emocjami. Postać Danielle to przecież niejako ona sama, matka zmagająca się z jedną z najbardziej specyficznych, bliżej nieznanych światu chorób. Trudno jest wejść w świat Danielle obojętnie. Jej emocje, na czas czytania książki stają się naszymi emocjami, jej porażki i zwycięstwa naszymi. Miejscami trzeba zrobić sobie przerwę, żeby ochłonąć. Ale nawet przez chwilę nie pada myśl, żeby może zarzucić czytanie. Nie, ta książka – mimo iż bardzo trudna – porywa i nie puszcza aż do samego końca. Kiedy już dotrzemy do ostatniej strony, van Heugten uderza mocno i pozostawia swoich czytelników z jednym z najmocniejszych emocjonalnie zakończeń, jakie zdarzyło mi się czytać w ostatnich latach. To jedno z najbardziej wstrząsających z możliwych końców i jednocześnie furtka do drugiej części, nad którą autorka już zresztą podobno pracuje. Na takie książki nie można się przygotować, nie można im się też oprzeć. Nie można zrezygnować z mrocznego świata w jakim tkwią bohaterowie tej powieści i nie można oprzeć się uczestniczeniu w walce o wolność i - kto wie – może życie Maksa. Doskonała, mocna lektura. I niezłe przeżycie.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/7 lat temu
Ta pani chyba nie czyta książek, które recenzuje. Dziwnym trafem chwali gnioty. No tak, z czegoś trzeba żyć. Szczególnie, gdy samej nic się nie potrafi.