Dlaczego Polki piją mocne piwa?

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, większości kobiet w Polsce, nie przyszłoby do głowy, żeby pójść do baru. Publicznie alkohol pili tylko mężczyźni. Pozmieniało się trochę od tamtego czasu. A wszystko za sprawą równouprawnienia, które w naszym kraju jest jakimś tajemniczym terminem, zapisem, o którym nikt na co dzień nie pamięta. Nie chodzi tu tylko o noszenie spodni. Idzie o równe traktowanie, taki sam dostęp do wszystkiego. Do piwa też!
/ 17.04.2011 14:01

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, większości kobiet w Polsce, nie przyszłoby do głowy, żeby pójść do baru. Publicznie alkohol pili tylko mężczyźni. Pozmieniało się trochę od tamtego czasu. A wszystko za sprawą równouprawnienia, które w naszym kraju jest jakimś tajemniczym terminem, zapisem, o którym nikt na co dzień nie pamięta. Nie chodzi tu tylko o noszenie spodni. Idzie o równe traktowanie, taki sam dostęp do wszystkiego. Do piwa też!

Najchętniej kupowane w Polsce marki piwa (Tyskie, Żywiec, Lech, Warka Strong, Warka, Okocim) zaprojektowano dla mężczyzn. Kiedy przypomnimy sobie ich reklamy skojarzą nam się one albo z polską historią i tradycją browarniczą, albo męskością, siłą, odwagą. Tatra to dodatkowo polskie góry, dziewicza natura i spokój. Harnaś ma „zbójnicki charakter”.

Gdzie jest piwo dla kobiet? Oczywiście istnieje, np. Karmi czy Redds. Tylko szkoda, że to nie kobiety najczęściej po nie sięgają. Ci, którzy je stworzyli myślą, że płeć piękna lubi słodkie piwo, owocowe, pije je przez rurkę i nie chce się upić; a przynajmniej nie powinna. Żal mi ich kiedy pomyślę, w jak wielkim znajdują się błędzie.

Polki najchętniej kupują piwa o dużej zawartości alkholu
Jeżeli już, drogie panie, narazimy naszą godność na uszczerbek i znajdziemy się w barze, to ile wypijemy? Dwa piwa. W tym czasie nasi koledzy wypiją… ile? Pięć. Dlatego właśnie my wybierzemy mocne.

Faceci piją słabe piwo, bo mogą biegać do baru co chwilę po kolejne. Jak by to wyglądało, gdyby kobieta tak się zachowywała? Widok zataczającej się damy razi o wiele mocniej niż widok pijanego mężczyzny. Poza tym, przecież jesteśmy potencjalnie matkami i żonami. Musimy być trzeźwe, by rodzić zdrowe dzieci i nie możemy zhańbić partnera. Dodajmy do tego jeszcze tradycję chrześcijańską i wartości takie jak małżeństwo, dom, dzieci, obowiązki rodzicielskie. Co robi facet w niedzielę po imprezie? Odsypia. Co robi kobieta? Zajmuje się dziećmi i „skacowanym” mężem, gotuje, pierze, sprząta. I to ma być równouprawnienie? Czemu płeć decyduje o tym, że człowiek będzie miał w życiu gorzej lub lepiej; albo czy będzie mu wypadało upić się i wrócić nad ranem, czy odebrane zostanie to jako przejaw lekkomyślności, nieodpowiedzialności i złego prowadzenia się?

Minie kilkanaście lat zanim Polacy odejdą od poglądów rodem ze średniowiecza. Marketingowcy powinni już teraz zająć się zmianą postrzegania marek. Dlaczego reklamy wszystkich alkoholi kierowane są do panów? Nie możemy przecież dzielić społeczeństwa i przygotowywać osobnych produktów dla kobiet i mężczyzn. Inaczej jednym zawsze będzie wolno więcej niż drugim. Lepiej znaleźć element wspólny i zapraszać obie płci do integracji. Heineken już coś takiego robi. Stworzył „bezpłciowy” produkt, jednoczy wokół seksualności. W Polsce został jednak „trochę” ocenzurowany. Promuje muzykę.

Inne światowe marki mówią: wakacje, wolność, sztuka, muzyka, zabawa. Tworzą przestrzeń, na której każdy może czuć się swobodnie. I to jest właśnie oczekiwane. Takie same możliwości dla wszystkich i dialog budowany wokół wspólnych pasji. Jednocześnie kobiecych i męskich.