POLECAMY

„39 i pół, czyli jak poznałem Ankę” i inne serialowe książki

Już książką, jeszcze nie książka? Amerykanie, ze względu na potrzeby rynku, wprowadzili na takie produkty (po części reklamowe, w dużej mierze niskiej jakości) swoją nazwę: non-books (nie-książki).
Już książką, jeszcze nie książka? Amerykanie, ze względu na potrzeby rynku, wprowadzili na takie produkty (po części reklamowe, w dużej mierze niskiej jakości) swoją nazwę: non-books (nie-książki).

Nasz rodzimy język w tej kwestii wydaje się być nieco uboższy, ale moda na serialowe produkty książkowe dotarła i do nas. Czy takie pozycje, wydawane szybko i zazwyczaj bez pomysłu na fabułę, to powieści, czy potrzebujemy nowej kategorii literackiej?

Pierwszy w serii był „Kaktus w sercu”. Zanim poznaliśmy prawdziwych autorów tej książki, słyszeliśmy, że powieść napisała… Barbara Jasnyk, czyli fikcyjna postać z serialu „Teraz albo nigdy”. Kampania na szeroką skalę, jaką przygotowało wydawnictwo W.A.B. i stacja TVN, rozbudziła ciekawość czytelników. Szybko się jednak mogliśmy przekonać, że jakość nie idzie w parze z rozgłosem. Dostaliśmy typowy „odwrócony product placement”, „39 i pół, czyli jak poznałem Ankę” i inne serialowe książkiczyli, w tym przypadku, powieść, która została wykreowana najpierw na ekranie, a następnie wprowadzona na rynek. „Kaktusa w sercu” przeczytałam (recenzja: tutaj), jednak nie tyle książka mnie zaintrygowała (moim zdaniem, jest wyjątkowo nudna i słaba!), ale nachalna reklama w sieci. Nagle okazało się, że między dziesiątkami komentarzy, iż powieść jest o niczym, pojawiają się ciekawe opinie: „trzeba wysilić intelekt, aby ją w pełni docenić i się w niej rozsmakować” (wp.pl), „lektura Kaktusa wymaga samodzielnego myślenia i odwagi konfrontacji z przedstawionym światem” (merlin.pl), „ta książka jest błyskotliwa, ma wiele wymiarów (…) i wymaga trochę gimnastyki umysłowej, która jeszcze nikomu nie zaszkodziła” (lideria.pl). Gdybym sama nie przeczytała powieści, pomyślałabym, że to dzieło na miarę „Imienia róży” Umberto Eco. Po dyskusjach na blogach i forach widać jednak, że czytelnicy na reklamę dali się nabrać i książkę kupili, ale wcale nie wypatrują drugiej części. Czy W.A.B. odważy się wydać kontynuację po krytyce „Kaktusa w sercu”, dowiemy się niedługo.

Za to jest już w księgarniach kolejna pozycja z serialowej serii. Powieść „39 i pół, czyli jak poznałem Ankę” napisał… Darek Jankowski. Kim jest „autor” tego debiutu? Oczywiście, równie fikcyjną postacią jak Barbara Jasnyk, tyle że Darek „narodził” się w innym przeboju TVNu. Jak można przeczytać na stronie wydawcy, „39 i pół. Jak poznałem Ankę” to powieść o bolesnym dojrzewaniu do dorosłości i odpowiedzialności, o tym, że dobrze jest szaleć, ale jeszcze lepiej znaleźć bezpieczną przystań. O tym jak żyć i nie zwariować. Jednym słowem zwariowana spowiedź dziecięcia wieku (rocznik 1968) naszych nie mniej zwariowanych czasów. (cyt. za: proszynski.pl) Książki nie czytałam, serialu również nie znam, więc trudno mi, po samym fragmencie (więcej: tutaj) ocenić całość. Jednak przeczuwam, że styl i tematyka powieści raczej do mnie nie przemówią.

Czy będzie to bestseller na miarę „Kaktusa w sercu”? Podejrzewam, że tak. Pewne jest również, że moda na serialowe produkty książkowe dopiero się rozpoczęła. Wydawnictwo Prószyński już zapowiada książkę… Adeli Wyrwał, bohaterki serialu „Na wspólnej”. „Na rozkaz serca”, opowieść o miłości w scenerii lat osiemdziesiątych minionego stulecia, od 24 września będzie można kupić w księgarniach. „Dan Brown gryzie palce... Le Carre wysyła gratulacje... A Daniel Steel przechodzi na emeryturę...” – reklamuje powieść wydawnictwo, a już dziś można przeczytać fragment książki (więcej: tutaj).

Kto napisze kolejną powieść? Może Ola Lubicz z „Klanu”? Lub też Tadeusz Kral z „Naznaczonego”? Biorą pod uwagę ilość seriali w polskiej telewizji, „autorów” kolejnych potencjalnych bestsellerów nie brakuje. Zastanawia jednak, czemu nie ma jeszcze wydanego pamiętnika BrzydUli, czyli filmowej Uli Cieplak. To byłby prawdziwy hit!

Anna Curyło
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/9 lat temu
kaktus to porażka był