#wpełnidlasiebie

Psycholożka, Marta Majchrzak: „Nie zostałyśmy nauczone przyglądania się sobie”

„Polki są wychowywane na ofiarne strażniczki domowego ogniska. Sądzą, że dbać muszą przede wszystkim o bliskich, a o siebie – jeśli w ogóle – na samym końcu” – mówi badaczka społeczna, psycholożka, Marta Majchrzak w akcji #wpełnidlasiebie.
/ 07.08.2019 07:36
#wpełnidlasiebie
Bada polskie kobiety i wie, że zadbanie o siebie samą wymaga odwagi. Sięgnęła po psychologię, tantrę i taniec na rurze. A wszystko po to, by samą siebie otoczyć należytą troską. Psycholożka Marta Majchrzak, badaczka i konsultantka ankiety w akcji #wpełnidlasiebie służącą kobietom do zadbania o własny dobrostan i wewnętrzną harmonię, które promieniują potem na bliskich.
 

Anna Bimer, "Uroda Życia": Odnoszę wrażenie, że od dobrych kilkunastu lat mówi się o potrzebie zdrowego egoizmu.

Marta Majchrzak: Tak, ale Polki tego nie kupują. Egoizm jest słowem nacechowanym pejoratywnie, w odbiorze społecznym zagraża bezpieczeństwu kolektywu, nie może być ani dobry, ani zdrowy. Polki są wychowywane na ofiarne strażniczki domowego ogniska. Sądzą, że dbać muszą przede wszystkim o bliskich, a o siebie – jeśli w ogóle – na samym końcu. Przeprowadziliśmy w instytucie IQS badania na ten temat. Do większości Polek nie przemawia metafora z zasadą obowiązującą w samolotach, według której w razie awarii najpierw maskę tlenową zakładamy sobie, by móc skutecznie ratować podopiecznych. I choć wszyscy wierzą, że to logiczna procedura i w powietrzu się sprawdza, na ziemi trudniej ją zaakceptować i wdrożyć.

 

Dlaczego? Z zewnątrz wygląda na to, że jesteśmy zadbane.

Ale istnieje duży rozdźwięk między tym, jak dbamy o wizerunek, a tym, jak faktycznie skupiamy się na ciele, na emocjach, zdrowiu. #Osiędbanie to termin wymyślony przez Justynę Kokoszenko, autorkę bloga Blimsien.com. Bardzo lubię to spolszczenie terminów selfcare czy selflove. Nie koncentrujemy się na płaskim brzuchu i make-upie, tylko uczymy się słuchać podpowiedzi, jakie daje ciało. Żeby wiedzieć, co jest dla nas dobre. To rewolucja dla wielu z  nas, bo często nie zostałyśmy nauczone przyglądania się sobie.

(...)
Mogę opowiedzieć własną historię. Stanęłam przed wyborem: czy poważnie zapaść na zdrowiu ze stresu i napięcia, w  których żyłam, czy się jednak ratować. Czułam, że doszłam do granicy, kiedy ciało może zacząć somatyzować, czyli chorować z  powodu nagromadzenia złych emocji. Wiedziałam, że pora wsłuchać się w  swoje potrzeby, miałam małe dziecko, więc chciałam być w formie. Musiałam poszukać sposobu, by sobie pomóc.
 

Słyszymy słowa o autotrosce i rozwoju jak mantrę, a to się tak łatwo mówi.

Wiem. Niech więc zachętą będzie to, że nie musimy dbać o siebie non stop, z  regularnością, bo nie chodzi o wyniki ani rekordy. Robimy, co nam dusza podpowiada. Każda z moich przyjaciółek zajmujących się #osiędbaniem raz na jakiś czas wpada w czarne dziury i odpuszcza albo ulega pędowi codziennego kołowrotka. Ja  też. Nie szkodzi, mogę wrócić. Można się na chwilę zaniedbać, a  potem nadrobić. Nawet dwa dni w miesiącu osiędbania mogą wiele zdziałać. I  nie jest to pomysł jedynie dla wtajemniczonych, luksusowych kobiet.
 
Marta Majchrzak – Psycholożka społeczna i badaczka, współautorka raportów, m.in. o kobietach ("Women Power"). Współwłaścicielka ośrodka Oh lala, fascynuje się pracą z psychiką poprzez ciało w wydaniu Alexandra Lowena i współczesnej tantry. Mama pięcioletniego Jurka. 
 
Wywiad publikowany w ramach akcji #wpełnidlasiebie. Kliknij:

 

Cały wywiad z Martą Majchrzak i szczegóły akcji w „Urodzie Życia” 09/2019

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)