POLECAMY

"Zajście awaryjne" - We-Dwoje.pl recenzuje

Można to obejrzeć z całkiem dużą dawką przyjemności, jednak z chwilą napisów końcowych trudno jest o tym filmie nie zapomnieć. To taka grająca na schematach i stereotypach komedia, rzadko śmieszna ale całkowicie nie urągająca ludzkiej godności, na dodatek nakręcona wizualnie przyjemnie i równie przyjemnie zagrana.

Można to obejrzeć z całkiem dużą dawką przyjemności, jednak z chwilą napisów końcowych trudno jest o tym filmie nie zapomnieć. To taka grająca na schematach i stereotypach komedia, rzadko śmieszna ale całkowicie nie urągająca ludzkiej godności, na dodatek nakręcona wizualnie przyjemnie i równie przyjemnie zagrana.

I da się oglądać, nawet jeśli sama opowieść nie porywa oryginalnością. Georgina wydaje się być w życiu szczęśliwa. Z sukcesem prowadzi własną firmę, przy boku ma też przystojnego, zakochanego w niej Zacha. Powodzi budzi się w niej instynkt macierzyński, Zach jednak nie wydaje się być specjalnie przekonany do posiadania potomka. Niezrażona jego niechęcią, korzystając z chwilowej nieobecności ukochanego, Georgina robi badania po kątem swojej płodności. Wyniki są zatrważające – pozostała jej zaledwie jednak komórka jajowa i jeden cykl na zajście w ciążę. Georgina jest zdeterminowana, jeżeli nie uda jej się przekonać na dziecko, chwilowo obrażonego na nią Zacha, znajdzie –i wyszukiwanie potencjalnych kandydatów.

Po doskonałym początku swojej drogi aktorskiej, Heather Graham chyba na dobre zaszufladkowała się w średnio dobrych, chociaż w miarę przyzwoitych komediach, co wcale jej zresztą nie szkodzi, nie ona jedna wybrała sobie niemalże swój gatunek. Jej umiejętności aktorskie wydają się być wprost idealnie dopasowane do jakości tego filmu, plasującego się gdzieś w połowie skali jakości filmowej. Zarówno samą Graham jak i towarzyszących jej aktorów ogląda się z całkiem porządną dawką przyjemności, tak samo jak zresztą i cały film. Jest przyjemnie, jednak całkowicie bez emocji, bez zaangażowania w fabułę, bez przejmowania się losem bohaterki i jej perypetiami. Ot kolejny, całkowicie neutralny film, który można obejrzeć, można z przyjemnością popatrzeć (chociaż przede wszystkim na ciekawe zdjęcia Londynu) i warto zapomnieć. To idealne letnie kino, jedynie udające poważne, nie wymagające wysiłku, do bólu przewidywalne. Było już i będzie jeszcze kilkadziesiąt takich filmów. Jeśli nie ten, to następny.

Fot. filmweb.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)