"Scoop". Komedia doskonała

Nasza recenzja najnowszej komedii Woody’ego Allena - dlaczego warto ją zobaczyć? Przeczytaj!
/ 26.05.2019 03:51

Woody Allen po raz kolejny nie zawiódł swoich wielbicieli! Jego najnowsze dzieło rozbawia do łez, choć wszystko wskazuje na to, że jeden z głównych bohaterów jest bezwzględnym seryjnym mordercą...

Recenzuje: Maria Tomaszewska-Chyczewska (polki.pl)
Wcześniejszy film tego reżysera,"Wszystko gra", oparty na ciągłych suspensach i mocnym kryminalnym motywie, do ostatniej minuty trzymał widzów w napięciu. Tym razem, kręcąc "Scoop", Woody Allen poszedł krok dalej w stronę komedii. Nowy obraz ma w sobie niewiele z thrillera, choć pojawiają się w nim, i to jako główne, wątki morderstwa, śledztwa i kryminalnej zagadki. Reżyser po raz kolejny wprowadza do swojego filmu motyw spotkania dwóch światów, czyli powracające na ziemię duchy i ich tajemnice. Robi to oczywiście w charakterystyczny dla siebie sposób - bez patosu i zadęcia. W filmie "Scoop" wszystko ma walor humorystyczny. I to jest największy atut tego obrazu.

Scoop!

Tytułowy "scoop" to supertemat, hot news, rewelacja, której nie opublikowało jeszcze żadne medium. Jednym słowem - marzenie każdego dziennikarza. Kto pierwszy ją zdobędzie i opisze, ma swoje pięć minut. Dla Sondry, studentki dziennikarstwa, młodej i mało doświadczonej, to prawdziwa gratka. Tym bardziej, że dziewczyna chciałaby przebojem wkroczyć do świata żurnalistów.
Kłopot w tym, że źródłem szokującej informacji jest nieżyjący reporter, na dodatek pokazujący się Sondrze od czasu do czasu, i dostarczający jej coraz bardziej zaskakujących i dziwnych podpowiedzi. Jednak, czy któraś początkująca reporterka oparłby się chęci rozwikłania zagadki i zaistnienia w branży? Na pewno nie. Przecież to scoop! Śledztwo zacząć czas...

W krzywym zwierciadle

Scarlett Johansson jak zwykle śliczna, choć tym razem dużo bardziej dziewczęca niż seksowna w swojej roli. Gra młodziutką, dość naiwną, ale za to bardzo bezpośrednią Amerykankę. Sondra kłamie cały czas jak z nut, przy czym, raz za razem, zachowuje się nieco sztucznie. Woody Allen kolejny raz występuje we własnym filmie jako gapowaty i urokliwy staruszek, na którego widok wszyscy się uśmiechają. Studentka i magik, czyli Sondra i Splenidini to dobrana komediowa para detektywów-amatorów. Przedmiotem ich śledztwa jest bogaty arystokrata, podejrzewany (przez Joe'go Strombla, zmarłego dziennikarza) o serię okrutnych zbrodni. Bardzo wymuskany i sztuczny w sposobie mówienia oraz zachowania, ale nie należy zapominać, że ten film ma być czymś w rodzaju krzywego zwierciadła, w jakim przeglądają się ograne schematy gatunkowe, więc hiperkulturalny, przesłodzony lord, pasuje tu jak ulał. Allen w bardzo udany sposób prześmiewa utarte konwencje - romansu, opartego na mezaliansie oraz kryminału. Właściwie od razu wiadomo, że należy "Scoop" należy oglądać z przymrużeniem oka i bawić się kolejnymi gagami.


Dialogi (oraz monologi wygłaszane przez Splendiniego) są żywe, dowcipne. Kryminalna intryga oraz próba odpowiedzi na wydawałoby się kluczowe pytanie, czy Peter Lyman jest "Tarotowym zabójcą", szalonym mordercą krótkowłosych brunetek, wzbudzają emocje widzów tylko do pewnego stopnia. Allen przez cały czas robi, co może (a może przecież wiele), by rozbawić swoich widzów. Śmieszne teksty i sytuacje są najlepszą wizytówką jego nowego filmu.
"Scoop" to świetna komedia, pełna ironii i różnorakich aluzji, filmowych oraz literackich. Przykładem jednej z nich może być scena, rodem z Monty Pythona albo Terry'ego Pratchetta, w której zmarły dziennikarz, płynący mroczną łodzią do nowego miejsca pobytu, próbuje przekupić zakapturzoną śmierć i wrócić do żywych. Albo tekst - w kółko powtarzany przez poczciwego iluzjonistę - "Kocham was, jesteście fantastyczni, jesteście chlubą swojego narodu..."

Na scenie życia

Najbardziej ujmującą postacią w tym filmie, moim zdaniem, jest starszawy prestidigitator. Amerykanin, Sid Waterman, szerzej znany jako magik Splendini, uwielbia swe karciane sztuczki, jest poczciwy i zabawny. Bez przerwy gada jak najęty. Nie ma rodziny ani bliskich przyjaciół, co wieczór daje występy, pokazując te same tricki. Traktuje świat jak wielką scenę, na której cały czas trzeba coś grać i zabawiać widzów, bo tylko dzięki popisom można zdobyć zainteresowanie innych. Do znudzenia, podczas przedstawienia i w życiu, powtarza te same, schematyczne formułki. Jest naprawdę uroczy w tych swoich wysłużonych marynarkach i zmierzwionych włosach, z miną miłego czarodzieja, który zaraz, zza pazuchy, wyciągnie cudzy zegarek. Niestety, biedak wciąż nie może się przyzwyczaić, że w Londynie jeździ się lewą stroną drogi...

"Scoop", Reżyseria: Woody Allen, Premiera w Polsce: 13 kwietnia, Produkcja: Wielka Brytania/USA 2006, Dystrybucja w Polsce: Bestfilm, Czas trwania: 96 min.
Fotka od dystrybutora.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/20.04.2007 10:44
W ten weekend osobiście wszystko sprawdzę:)
/12.04.2007 12:37
Jak dotąd Woody skutecznie mnie zniechęcał do swoich filmów, ale po tej recenzji mam ochotę spróbować obejżeć film. Może odmieni mi się zdanie na temat tych nudnuch filmów Allego (jak np. Wszyscy mówią kochm cię). Może znacie się na jego filmach i polecicie mi jakieś jego filmy równie ciekawe jak Scoop (jak się wydaje będzie fajny, może go zobaczę w ten weekend).