Iluzjonista

Kryminał, łączący w sobie romans, wielką politykę i czary. Najnowszy film twórców oskarowych produkcji „Miasta Gniewu” i „Bezdroży”.
/ 23.03.2007 17:41

Człowiek znikąd – Eisenheim (Edward Norton), wystawia w Wiedniu zdumiewające spektakle, które wzbudzają sensację i plotki o jego nadprzyrodzonych zdolnościach. Wkrótce zaczyna się nim interesować jeden z najbardziej wpływowych ludzi Europy, pretendent do tronu – Książę Leopold (Rufus Sewell). Pewien, że iluzjonista jest jedynie sprawnym kuglarzem, książę zjawia się na jednym z przedstawień Eisenheima, by zdemaskować go w trakcie występu. Na scenę, do asystowania iluzjoniście, wysyła swą piękną narzeczoną, Sophie von Teshen w tej roli Jessica Biel od tego momentu nic już nie jest tym, czym się wydaje...

Występy iluzjonisty Eisenheima podważają wszystko, co ludzie biorą za pewniki. Jego sztuczki przeczą prawom natury i wszechświata. „Zawsze fascynował mnie moment, w którym człowiek staje twarzą w twarz z czymś niewytłumaczalnym i jak ta chwila zmienia jego postrzeganie wszystkiego potem”, tłumaczy Neil Burger.

Świat „Iluzjonisty” to Wiedeń przełomu XIX i XX wieku. By go odtworzyć filmowcy wykorzystali plenery i zabytki Pragi. „Praga jest idealnym zastępstwem Wiednia w roku 1900. Większość ulic nadal wybrukowana jest kocimi łbami, ozdobiona lampami naftowymi. Mogliśmy wykorzystać zamek arcyksięcia Ferdynarda jako dom myśliwski Księcia Leopolda. Ferdynand miał obsesję na punkcie polowania. Zastrzelił blisko 15 tysięcy zwierząt, a postać którą wymyśliłem, miała ten sam instynkt władcy, który ma prawo do wszystkiego. Jego zamek jest obwieszony trofeami ubitych zwierząt. Gdzie nie spojrzysz wypchany łeb. Niewiarygodnie dziwne, zasobne miejsce. Sami byśmy lepszego nie wymyślili”, mówi Burger.

Film oparty jest na powieści„Iluzjonista, Eisenheim” Stevena Millhausera – laureata nagrody Pulitzera.

„Iluzjonista”, reż. Neil Burger, SPI

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)