Gdzie leży prawda

Film Egoyana dotyka tych spraw w sposób dyskretny, ze ściśniętym gardłem. I w tym jest przejmujący.
/ 16.06.2006 14:07
Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go” – pisała Agnieszka Osiecka. W filmach Egoyana – również najnowszym – tym „króliczkiem” jest prawda. W „Gdzie leży prawda” pozornie chodzi o zagadkę morderstwa. Egoyan niczym twórca klasycznego kryminału podgląda rzeczywistość z kolejnych stron, na znane fakty co rusz rzuca nowe światło, łączy wątki i myli tropy. Ale jak na kryminał puenta okazuje się cokolwiek mglista: to bardziej jedna z wersji wydarzeń niż odkrycie, jak było w rzeczywistości. „Króliczka” złapać się nie da – i nie o złapanie przecież chodzi.
Przekonuje się o tym młoda dziennikarka Karen (Alison Lohman), która jako mała dziewczyna uwielbiała Vince’a Collinsa i Lanny’ego Morrisa, duet głośnych amerykańskich komików. Po ich popularności dziś nie ma już śladu, jest za to niewyjaśniona sprzed lat tajemnica zamordowanej pokojówki, której ciało odnaleziono w hotelowym pokoju showmanów.
Karen bawi się w detektywa, szuka śladów zbrodni, ale przede wszystkim rozstaje się ze złudzeniami dzieciństwa. Demaskuje publiczny wizerunek Lanny’ego prostaka i Vince’a dżentelmena („Ja byłem przyjemnością, on był kontrolą, ja byłem rock and rollem, on – muzyką klasyczną” – tłumaczy po latach Lanny), a nawet łzy dawnego komika, które kiedyś wzruszyły całą Amerykę. Niezbyt odkrywczo wygląda to zerkanie pod podszewkę show-biznesu, która okazuje się brudna, a nawet niedwuznacznie związana z mafią. Podobnie jak myśl, że prawdy od kreacji oddzielić nie sposób – w tym wypadku nie potrafi tego zwłaszcza naiwna i pretensjonalna (chwilami nieznośnie) Karen, która zbyt łatwo ufa fałszywym śladom i daje się wodzić za nos.
Pod wieloma względami film Egoyana przypomina zimne, wykalkulowane, we wnioskach niezbyt zresztą błyskotliwe wypracowanie na temat „nieuchwytności prawdy” i fałszujących rzeczywistość obrazów, które przytłumiają prawdziwe życie. Jest jednak na szczęście coś, co tę gładkość zaburza. W gorsecie wymuskanej formy pojawiają się ślady autentycznej namiętności, wstydliwej seksualności, czystej, niewinnej perwersji. To najważniejsza tajemnica bohaterów, najbardziej niebezpieczna broń, największe źródło frustracji. Mimo erotycznych scen, które tak rozdrażniły amerykańskich cenzorów (film został pocięty, a i tak otrzymał w Stanach najwyższe ograniczenie wiekowe), Egoyan dotyka tych spraw w sposób dyskretny, ze ściśniętym gardłem. I w tym jest przejmujący.

Paweł T. Felis/Przekrój

„Gdzie leży prawda”, reż. Atom Egoyan, Kanada/Wielka Brytania/USA 2005, Monolith Plus
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)