DVD "Och, Karol 2" - We-Dwoje.pl recenzuje

Nie powinno się dwa razy wchodzić do tej samej rzeki i "Och, Karol 2" jest tego najlepszym przykładem. Remake stworzony na kanwie komedii Romana Załuskiego, jest przekolorowany i nudny. Rozśmieszy tylko nielicznych.
/ 12.03.2008 16:17

Nie powinno się dwa razy wchodzić do tej samej rzeki i "Och, Karol 2" jest tego najlepszym przykładem. Remake stworzony na kanwie komedii Romana Załuskiego, jest przekolorowany i nudny. Rozśmieszy tylko nielicznych.

Karol Górski to świetnie zarabiający pracownik dużej warszawskiej firmy. Uwielbia go szef, kochają wszystkie kobiety, które choć raz zanurzą swój wzrok w jego błękitnych oczętach. Karol jeździ sportowym samochodem i posiada piękny dom, gdzie codziennie czeka na niego jeszcze piękniejsza narzeczona Maria. A mimo to ciągle mu mało. Nie potrafi przepuścić żadnej okazji, by pójść z inną do łóżka. Ma trzy kochanki. Każda z nich jest inna. Żadnej nie potrafi odmówić. Skacze z łóżka do łóżka realizując ich zachcianki, lecz każda bajka musi się kiedyś skończyć, bo wkrótce doba okaże się za krótka, by zadowolić wszystkie panie. Zwłaszcza wtedy, gdy wszystkie zamieszkają pod jednym dachem...

"Och, Karol 2" jest zdecydowanie lepszą produkcją niż "Weekend" Cezarego Pazury czy "Wojna żeńsko-męska" Łukasza Palkowskiego, lecz nie zmienia to faktu, że dość miałką i doprawdy nudną. Cukierkowy świat wykreowany przez Wereśniaka jest nierzeczywisty i przesłodzony do granic możliwości. To taka lepiąca się od nadmiaru lukru argentyńsko-brazylijska papka, której nie sposób przetrawić.

I znowu widzimy te same twarze, które występują w co drugim serialu, co drugim gwiezdnym show i co drugiej polskiej komedii. Aż dziw bierze, że nie zobaczyliśmy w tym filmie Borysa Szyca czy Tomasza Karolaka. Choć szczerze mówiąc Szyc, pomimo tego, że jest tak samo ograny jak Piotr Adamczyk, z pewnością wypadłby lepiej w roli nie mogącęgo opędzić się od kobiet lovelasa. Adamczyk nie podołał zadaniu. Nie zrobił absolutnie nic, aby można było uwierzyć w jego urok osobisty, aby można było się mu poddać. Spośród całej plejady jego filmowych kochanek najlepiej wypadła Marta Żmuda Trzebiatowska, dzięki której raz czy dwa można się było uśmiechnąć. Katarzyna Zielińska była nijaka, Małgorzata Foremniak irytująca, a Małgorzata Socha taka sama jak w każdej innej produkcji, w której się pojawiła. Sztuczna Mucha dolała tylko oliwy do ognia. Wybór pań jednak nie dziwi. W związku z tym, że każda z aktorek przewinęła się przez rozmaite programy taneczne, czy to na normalnym parkiecie, czy to na lodzie, każda z nich mogła zaprezentować swoje umiejętności tańcząc solo dla Karola. Lecz nawet dla tego momentu nie warto kupować DVD.

Łepkowska napisała kolejny marny scenariusz, a ja po raz kolejny zostałam utwierdzona w przekonaniu, że era dobrych polskich komedii już dawno za nami. Polscy celebryci otrzymują honorarium za nic. Do kin przyciągają nas dobrze zmontowane zwiastuny. I jak zwykle robi się wiele hałasu o nic.

Fot. Filmweb

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)