Szanowna Pani Joanno... czyli o krzyżu raz jeszcze

Po kolejnych cytowanych Pani wypowiedziach oraz po opublikowanym w ostatniej Polityce niemalże strumienia świadomości, trudno jest nie skorzystać z możliwości odpowiedzi. W krótkiej a jednocześnie aż za długiej relacji tłumaczy Pani powody jakie skierowały Panią pod krzyż i do naszych domów, mało bowiem kto nie włączył chociaż raz relacji z absurdalnych wydarzeń.
/ 20.08.2010 22:09

Po kolejnych cytowanych Pani wypowiedziach oraz po opublikowanym w ostatniej Polityce niemalże strumienia świadomości, trudno jest nie skorzystać z możliwości odpowiedzi. W krótkiej a jednocześnie aż za długiej relacji tłumaczy Pani powody jakie skierowały Panią pod krzyż i do naszych domów, mało bowiem kto nie włączył chociaż raz relacji z absurdalnych wydarzeń.

Nazywa się Pani reprezentantką narodu, właścicielką prawdziwej ze wszystkich prawd, uważa Pani, że jest w mocy dyktować to, co ma się wydarzyć pod pałacem prezydenckim. Obiecuje Pani, że zostanie dopóki nie powstanie tam stosowny do Pani wymagań pomnik.

Przeczytawszy Pani kolejne wypowiedzi, korzystając z tych samych co Pani metod, spieszę się donieść następujące rzeczy:

1. Nie jest Pani reprezentantem narodu. Jest Pani jedynie najbardziej barwną z grupy ludzi, otumanionych bezsensownymi teoriami spiskowymi, marionetek w rękach prezesa Kaczyńskiego i radykalnych środowisk. Nie reprezentuje pani 38 milionów, w najlepszym razie być może jedynie kilka tysięcy. Kiedy wieszała się Pani na krzyżu, wydając dźwięki jakby ktoś co najmniej obdzierał Panią ze skóry, świat Pani nie podziwiał. Świat śmiał się głośno.

2. W Polityce mówi Pani: „z materialnego świata przydałby mi się osobisty asystent, który robiłby dokumentację prasową i puszczał moje apele na Internet oraz ksero”. Proszę się zwrócić do prezesa, może zapłaci. Ale jak już te apele pójdą na ów Internet, proszę dokładnie przeczytać komentarze jakie zostawią tam czytelnicy. Nie mam wątpliwości, że pójdą w tysiące. Może po jakimś czasie dojdzie do Pani, że świat nie chce czytać Pani apeli, a jeśli już to robi, to tylko po to aby się dobrze pośmiać.

3. Pani zdaniem źródłem prowokacji są: „PO, sataniści, sekty, masoni i homoseksualiści”. Wrzuciła Pani polityków PO do jakże doborowego towarzystwa. Sugestywną jest wizja Grzegorza Schetyny, poświęcającego razem z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim na ołtarzu szatana niewinnych wyznawców PiS-u. Masonem jest też pewnie każdy nie wyznający idei prezesa, sektą czy homoseksualistą określony będzie każdy, kto ma odmienne niż
„obrońcy” zdanie. Jak znam życie, znienawidzony przez PiS Palikot jest już satanistą, masonem z sekty i homoseksualistą jednocześnie.

4. Porównuje Pani swoje obecne przeżycia do tego, co przeżył Jezus 2000 lat temu. „Musimy pocierpieć. To jest otwarta walka z szatanem”. W imieniu ludzi wierzących, oświadczam Pani iż obraża Pani moje przekonania i moją wiarę. Nie jest Pani Mesjaszem, nie jest Pani zbawcą. Nie tworzy Pani religii, nie pójdą za Panią miliony. Jest Pani jedynie osobą z poważną potrzebą pomocy, której udzielić może nie Zbawca ale dobrze wykwalifikowany specjalista od zaburzeń psychicznych. Nikt nie będzie Pani krzyżował, nikt nie będzie torturował. Jeśli ten Najwyższy pomoże, otrzyma Pani stosowną pomoc. W odpowiedniej instytucji.

5. „Nie odpowiem na to, jakie jest moje źródło utrzymania”. Cóż, trudno się nie domyśleć. Osoby, które mają źródło utrzymania inne niż zasiłek czy renta, z reguły nie mają czasu na 24 – godzinne wysiadywanie pod krzyżem i opowiadanie bzdur mediom. Nie mają czasu na kolekcjonowanie własnych zdjęć. Muszą niestety chodzić do pracy, wysiadywać w biurach czy też innych miejscach zatrudnienia, wykonywać swoje obowiązki i za nie odbierać pensję. A może jest Pani byłą wojskową? Wtedy przysługiwałaby Pani już emerytura. Ale o ile się nie mylę, bycie zawodowym żołnierzem wymaga przejścia testów psychologicznych, których wyniku – w Pani przypadku – nie byłabym wcale taka pewna.

6. I wreszcie uprzejmość. Trochę mi jej dzisiaj brakuje. Przepraszam, ale docenić proszę, że moja cierpliwość skończyła się dopiero po 4 miesiącach. Czterech miesiącach oglądania jak Pani i Pani podobne oszołomy obrażają resztę Polaków, rzucają kalumnie pod kątem demokratycznie wybranego prezydenta i rządu. Chcecie, żeby was ktoś słuchał? Przestańcie zachowywać się jak banda oszołomionych propagandą wariatów, ośmieszających nas w całej Europie i jeszcze dalej. Nie może garstka ludzi wywierać na demokratycznej władzy zrealizowania ich obsesji. Mam szczerą nadzieję, że Prezydent podejmie w końcu definitywną decyzję o usunięciu was spod pałacu i z całego Krakowskiego Przedmieścia. Mam też nadzieję, z Pani obłąkane relacje przestaną w końcu relacjonować telewizje. Opatrzy się Pani, znudzi. I wtedy niech się Pani przywiązuje do czego chce. My po prostu będziemy już to ignorować.

fot. mwmedia