POLECAMY

„Don Carlos” Verdiego w kinie!

Już 23 czerwca miłośnicy sztuki operowej będą mogli podziwiać operę „Don Carlos“. Widzowie Multikin i kina Silver Screen w największych miastach w Polsce obejrzą poruszająca historię o idealiście zakochanym w odebranej przez ojca narzeczonej. Patronat nad cyklem emisji oper z włoskiej La Scali objęła Małgorzata Walewska.
Już 23 czerwca miłośnicy sztuki operowej będą mogli podziwiać operę „Don Carlos“. Widzowie Multikin i kina Silver Screen w największych miastach w Polsce obejrzą poruszająca historię o idealiście zakochanym w odebranej przez ojca narzeczonej. Patronat nad cyklem emisji oper z włoskiej La Scali objęła Małgorzata Walewska.

Oficjalna inauguracja sezonu operowego La Scali w Mediolanie odbywa się siódmego grudnia każdego roku, tego dnia obchodzone jest święto patrona miasta. Otwarcie sezonu jest jednym z największych i najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Europie. Opera „Don Carlos”, w wersji czteroaktowej, z librettem przetłumaczonym na język włoski, została wystawiona w La Scali 7 grudnia 2008 roku na rozpoczęcie sezonu 2008/2009.

„Don Carlos” Verdiego w kinie!

„Don Carlos“ czyli historia o hiszpańskim infancie
Opera „Don Carlos“ uważana jest za jedno z najmocniejszych i najgłębszych dzieł Verdiego. Genialny kompozytor napisał utwór na specjalne zamówienie opery paryskiej, a libretto oparł na dramacie Shillera. Opera miała być wystawiona podczas wystawy światowej w 1867 roku, niestety okazała się porażką. Mimo tego spektakl został wystawiony po raz kolejny: w Londynie i Bolonii, gdzie został przyjęty z dużym entuzjazmem. Utwór opowiada historię Don Carlosa, księcia Austrii, po tym, jak jego ukochana Elżbieta poślubiła jego własnego ojca, króla Hiszpanii – Filipa II. Podczas zgromadzenia narodowego, tytułowy bohater, któremu król nie przekazał pełnomocnictwa nad Flandrią, buntuje się wobec władzy. Skutkiem tego zostaje wtrącony do wiezienia i skazany na śmierć. Ratuje go jednak przyjaciel - markiz Posa i księżniczka Eboli. Po udanej ucieczce Don Carlos spotyka się z ukochaną Elżbietą, nie wybiera jednak miłości do kobiety, postanawia walczyć o wolność dla swojego kraju. Rolę Don Carlosa zagrał jeden z najznakomitszych współczesnych tenorów, Stuart Neill, natomiast Włoch Ferruccio Furlanetto, światowej sławy bas oraz mistrz prezencji scenicznej, wcielił się w postać króla Filipa II.

Spotkanie z Małgorzatą Walewską
Małgorzata Walewska objęła patronat nad cyklem emisji Oper HD w Multikinie i Silver Screen.
Śpiewaczka, którą tygodnik „Time“ zaliczył do grona dziesięciu najsłynniejszych Polaków, spotka się z widzami zabrzańskiego Multikina 23 czerwca o godzinie 18.00.
Fenomenalna mezzosopranistka zadebiutowała w 1991 roku partią Azy w „Manru“ Pendereckiego. Od tamtego czasu występuje na największych i najbardziej prestiżowych scenach operowych Europy i Stanów Zjednoczonych. W jej repertuarze znajdują się najsłynniejsze partie, między innymi: rola tytułowa w „Carmen“ Georgesa Bizeta, Polina w „Damie pikowej“ i Olga w „Eugeniuszu Onieginie“ Piotra Czajkowskiego, Emilia w „Otello“, Amneris w „Aidzie“, Ulrica w „Balu maskowym“ i Miss Quickly w „Falstaffie“ Giuseppe Verdiego, a także, Cieca w „La Giocondzie“ Amilcare Ponchiellego. Jej genialne umiejętności wokalne wykraczają daleko poza repertuar operowy. Jako mezzosopranistka bierze udział w koncertach oratoryjnych i symfonicznych wykonując utwory m.in. Johanna Sebastiana Bacha („Magnificat“), Ludwiga van Beethovena („IX Symfonia“), Giovanniego Battisty Pergolesiego oraz Giuseppe Verdiego („Requiem“). Gościnnie wystąpiła również na płytach zespołów Voo Voo i Leszcze, można było ja usłyszeć także na ścieżce dźwiękowej do filmu „Quo Vadis“, gdzie zaśpiewała w duecie z Michałem Bajorem.

„Don Carlos” Verdiego w kinie!

"Don Carlos". Uwielbiam tę operę!!!
Fragment, który robi na mnie największe wrażenie to duet Wielkiego Inkwizytora z królem Filipem. Parę lat temu, podczas mojego pierwszego kontraktu w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, byłam świadkiem tego „pojedynku“ basów w wykonaniu Ferruccio Furlanetto i Paata Burchuladze, no uczta to była nie lada. Słuchałam z zapartym tchem.

Dla mnie mezzosopranowa rola złej księżniczki Eboli należy do gatunku „chciałabym, a boję się“. Po raz pierwszy Maestra Słonicka pozwoliła mi się zmierzyć z dramatyczną arią „O don fatale“ (z III aktu) pod koniec szkoły średniej. Poległam już w połowie arii. Na studiach co jakiś czas wracałam do tego utworu z mało satysfakcjonującym skutkiem. Jak zaczęłam panować nad swoim głosem na tyle, że udało mi się dokończyć arię „O don fatale“ to okazało się, że w pierwszym akcie jest jeszcze trudniejsza dla mnie aria z welonem!!! Trzeba dysponować perfekcyjną techniką i kondycją, żeby umieć połączyć koloraturową biegłość charakterystyczną dla lirycznego sopranu (niezbędną w arii z welonem) z tessiturą* sopranu dramatycznego i mezzosopranową, ciemną barwą głosu potrzebną w pozostałych fragmentach tej roli. Krótko mówiąc wokalny Mont Everest - zimowe podejście. Doszłam do wniosku, że jeżeli będę umiała dobrze zaśpiewać Eboli to znaczy, że umiem śpiewać! Do tej pory zaśpiewałam ok. 20 przedstawień w czterech produkcjach - w Grazu, Poznaniu, Helsinkach i Tokio, ale cały czas nie jestem zadowolona ze swojego wykonania.

Don Carlos jest trudny dla wszystkich. Wielu tenorów padło próbując śpiewać Carlosa a basom – Inkwizytorom zabrakło dolnych dźwięków. Każda fraza i oddech muszą być przemyślane. Dobry dyrygent może bardzo pomóc wykonawcom! Wystarczy, że tempo jest za wolne lub orkiestra gra za głośno i wokaliści padają jak muchy.

„Don Carlos” Verdiego w kinie!

Tekst o Tristanie i Izoldzie pisałam dla państwa w Atenach podczas spektakli Aidy, gdzie śpiewałam Amneris na zmianę z Dolorą Zajick. Wiedząc, że Dolora będzie śpiewała księżniczkę Eboli w przedstawieniu Don Carlosa, które będziemy oglądać w Multikinie, zapytałam ją o wrażenia. Powiedziała, że przede wszystkim był to ogromny stres!

Włoscy fani operowi to najbardziej wymagająca publiczność na świecie. A „najgorsi“ są w La Scali! Tam każdy ma swoje wyobrażenie jak powinna wyglądać opera, i jeżeli koncepcja reżysera, dyrygenta, bądź interpretacja czy sposób prowadzenia frazy przez śpiewaka odbiegają od tego wyobrażenia, to włoski fan jest bezwzględny i potrafi wybuczeć* wykonawcę. Zdarzało się to nawet bardzo znanym śpiewakom! Sama byłam świadkiem jak podczas przedstawienia „Balu Maskowego“ w Bolonii publiczność pokłóciła się po miłosnym duecie czy Amelia im się podoba czy nie. Przedstawieniem dyrygował Danielle Gatti, ten sam którego zobaczymy za pulpitem w projekcji Don Carlosa. Danielle czekał z rękami do góry aż publiczność skończy spór a on będzie mógł dalej prowadzić przedstawienie.

Miło mi poinformować, że przedstawienie „Don Carlos“ z La Scali będziemy oglądać razem. W drugiej połowie czerwca będę prowadziła kurs mistrzowski dla śpiewaków w Dąbrowie Górniczej i razem z moimi studentami przyjadę do Multikina w Zabrzu. Spotkam się z Państwem godzinę przed spektaklem. Chętnie odpowiem na wszystkie pytania, a w przerwie podzielimy się wrażeniami. /Małgorzata Walewska

* tessitura – to zakres w którym znajduje się większość dźwięków arii
* buczenie – to w operze wyraz dezaprobaty. Paradoksalnie we włoskich i w większości zachodnich teatrów gwizdanie oznacza zachwyt!

więcej: operawkinie.pl
źródło: materiały prasowe
(a.)
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)